środa, 29 kwietnia 2015

DZIEŃ 25 -W SFERZE MARZEŃ ...


Zastanawialiście się kiedyś czy Wasze życie potoczyło się tak jak chcieliście?Jeżeli nie, to co jest tego przyczyną?Złe wybory i źle podjęte decyzje? Brak siły przebicia, lenistwo czy brak znajomości? Dlaczego jedni mają wszystko - zdrowie,urodę,talent i pieniądze, a inni nie mają nic? Ja często się zastanawiam.


wtorek, 28 kwietnia 2015

NAKLEJKI ŚWIECĄCE W NOCY - GWIAZDY I KSIĘŻYC


Naklejki świecące w nocy - gwiazdki i księżyc
W ramach współpracy z AKATJA otrzymałam do testowania naklejki świecące w nocy-gwiazdy i księżyc. Pierwsze moje wrażenia po otwarciu przesyłki? że są zrobione z bardzo wysokiej jakości folii. Folia ta jest jednorazowego użytku - po naklejeniu nie ma możliwości ponownego przyklejenia w innym miejscu. Przyklejają się bardzo dobrze, bez potrzeby mocnego przyciskania. Ja ozdobiłam nimi sufit, ale można nimi ozdobić każdą płaską powierzchnię - ścian, mebli, drzwi, luster, płytek, itp. Kiedy są zakurzone wystarczy je umyć ściereczką , ponieważ są wodoodporne. Jak długo"świecą" w nocy? Około trzech godzin, czasem jeżeli dzień jest słoneczny, świecą nawet dłużej.
Tak naklejki prezentują się w pokoju mojego synka. Zdjęcie zostało zrobione po naświetleniu naklejek w deszczowy dzień. Kiedy jest słonecznie, świecą o wiele jaśniej. I takim oto sposobem synek zyskał swoje prywatne niebo :)

DZIEŃ 24 - DÓŁ...



Czy można jednego dnia kochać, a drugiego nienawidzić? Czy rzeczywiście ta granica między jednym, a drugim jest aż tak płynna?A może to miesięczny cykl kobiecy funduje mi takie huśtawki nastrojów? Sama nie wiem. W ostatnim czasie wiele się działo, wiele skrajnych emocji mną szarpało - od stresu związanego z operacją Sandry i wynikami męża do euforycznego wprost zachwytu nad kwitnąca miłością.


DZIEŃ 23 - JEST MI ŹLE :(

O dziewiątej rano miałam spotkanie z ordynatorem oddziału chirurgii dziecięcej, w celu ustalenia dalszego leczenia Sandry. Okazuje się, że na razie co miesiąc mamy zjawiać się w poradni na wizyty kontrolne.Cieszę się, że taką decyzję podjął, bo co ma być i tak będzie, a jest szansa, że guz nie odrośnie. 


niedziela, 26 kwietnia 2015

DZIEŃ 22 - CZARNE CHMURY...

Niedziela zaczęła się całkiem przyjemnie. Śniadanie i kawa podane przez męża do łóżka, dzieciaki pogodne i uśmiechnięte, żyć nie umierać. Niestety długo to nie trwało.Wystarczyła chwila, na którą zostawiłam całą trójkę plus męża samych na dworze i zadyma gotowa. Sandra dokuczała małemu, Ola za to kopnęła Sandrę w operowaną nogę (nie miała zamiaru akurat w tą nogę , ale nie powinna kopać wcale), mąż jak to zobaczył to puścił wiązankę w stronę najstarszej. Sandra beczała, Ola beczała, mąż obrażony na cały świat, a mały mając to wszystko głęboko w d...e poszedł spać. I takim oto sposobem z wycieczki rowerowej były nici, bo jaki miał sens jechać wspólnie, kiedy każdy na każdego patrzył wilkiem? Za długo było dobrze, więc musiało się coś wydarzyć. Dobrze, że już jutro poniedziałek i obie paskudy idą do szkoły, a ja wyruszam na zwiedzanie gabinetu ordynatora i poradni chirurgicznej. Odpoczniemy trochę od siebie, to znów zapanuje pokój.
video

sobota, 25 kwietnia 2015

DZIEŃ 21 - WYPROWADZONA Z RÓWNOWAGI...

 

 

Dwadzieścia trzy kilometry przejechaliśmy dziś na rowerach. Moje płuca palacza mało nie pękły. Nie zamierzaliśmy tyle jechać, ale wyszło jak wyszło. Po prostu jechaliśmy sobie powolutku dróżką w lesie, najpierw jedną, potem drugą, trzecią, czwartą i tyle tych dróżek było, że się zgubiliśmy. I to parę kilometrów od domu :( Ale siara (jak to mówi moja córka).


piątek, 24 kwietnia 2015

BYŁAŚ MI MAMO...


BYŁAŚ MI MAMO... 

Kiedy pamięcią sięgam w przeszłość,
w dzieciństwa mego czas miniony.
To Ciebie widzę uśmiechniętą
I czuje dotyk Twoich dłoni.
Byłaś mi Mamo świata obrazem,
odbitym w sercu moim maleńkim.
Byłaś nadzieją, byłaś wytrwaniem,
byłaś czymś Wielkim, czymś niemal świętym.
Jesteś mi Mamo wszystkim na świecie,
niebiańską gwiazdą, promieniem złotym.
Jesteś mi Muzą co dała życie,
jesteś spełnieniem mojej tęsknoty.
Chciałbym dziś Mamo jak poeta,
wyznać Ci w słowach tego wiersza,
Że dla mnie byłaś i zostaniesz
ze wszystkich kobiet najpiękniejsza.
Byłaś mi Mamo świata obrazem,
odbitym w sercu moim maleńkim.

DZIEŃ 20 - NA KOLANACH DO CZĘSTOCHOWY


"Teraz już mogę Pani powiedzieć, jak wróciliśmy z sali operacyjnej to byliśmy przekonani, że Pani córka ma raka. Wyglądało to fatalnie. Mieliście wielkie szczęście. Nie pozostaje Wam nic innego jak na kolanach iść do Częstochowy z podziękowaniem".

czwartek, 23 kwietnia 2015

DZIEŃ 19 - JEDZIE ROWEREK NA SPACEREK...

 

Uff, ale jestem zmęczona. Od dawna nie spędziłam tylu godzin na świeżym powietrzu (nawet kot sąsiada przyszedł do nas się wygrzewać na słońcu) i do tego od trzech lat pierwszy raz jechałam rowerem. Synek miał tyle radości z tej przejażdżki, że będę teraz jeździła codziennie, o ile pogoda pozwoli.


środa, 22 kwietnia 2015

DZIEŃ 18 - POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI...



Hmmm, co tu dziś napisać żeby nie usłyszeć chrapania? Cały dzień w domu. Mieliśmy iść do lekarza, ale synek cudownie ozdrowiał i po wczorajszych gorączce i kaszlu ani śladu, nudy jak cholera. Dobrze, że przynajmniej świeci słonko i możemy posiedzieć na balkonie. Powiem Wam, że sztuczna trawa, którą na nim położyliśmy sprawdza się rewelacyjnie. Jedyny mankament to ciągłe jej zamiatanie, bo gołębie taty skutecznie potrafią ją zanieczyścić swoimi ...


wtorek, 21 kwietnia 2015

DZIEŃ 17 - A BYŁO JUŻ TAK PIĘKNIE...



Wczorajszy dzień był taki piękny, same dobre wiadomości. Dziś również tak się zaczął. Byliśmy z synkiem na spacerze, od dwóch tygodni pierwszy raz, oglądaliśmy kwiaty (i fotografowaliśmy je, co widać na załączonych zdjęciach), które zakwitły nam w ogrodzie ,biegaliśmy itp. Niestety chyba było to za wcześnie, bo synek po południu znów dostał wysokiej gorączki i kaszlu.


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

DZIEŃ 16 - OPRÓCZ BŁĘKITNEGO NIEBA, NIC MI DZISIAJ NIE POTRZEBA...

Tak to w życiu bywa, że raz mamy z górki, a drugim razem po górkę. Mój dzień (mimo, że jego większą część spędziłam w poczekalni do poradni chirurgicznej) był dziś zdecydowanie z górki. Od rana same dobre wieści i drobne prezenty. Pierwszą dobra wiadomością i najważniejszą dla mnie był wynik badania histopatologicznego córki : GUZ OLBRZYMIOKOMÓRKOWY POCHEWKI ŚCIĘGNISTEJ.

niedziela, 19 kwietnia 2015

DZIEŃ 15- MOJE MYŚLI I PRAGNIENIA...



[..] nie pamięta, kiedy ostatni raz tak się śmiała. Kiedy się śmiała, dlatego, że śmiech ją uszczęśliwiał. Kiedy się śmiała dlatego, że odzyskała dzieciństwo. Być może na całe gardło można się śmiać tylko u boku mężczyzny, którego dopiero co kochało się całym ciałem? Benioit Groult

sobota, 18 kwietnia 2015

DZIEŃ 14 - DO BANI...


[...] Boże użycz mi pogody ducha abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić; odwagi abym zmieniał to, co mogę zmienić i szczęścia, aby mi się jedno z drugim nie popieprzyło [...]
Stephen King-Miasteczko Salem

PREZERWATYWY SKYN


Zobowiązałam się do przetestowania i oceny rewolucyjnych prezerwatyw firmy UNIMIL o nazwie SKYN, więc czynię swoją powinność,i możecie mi wierzyć, że czynię to z prawdziwą przyjemnością. Na początek trochę suchych informacji.

piątek, 17 kwietnia 2015

DZIEŃ 13 -DŁUUGI DZIEŃ...



Dzisiejszy dzień (trzynasty i chyba dlatego pechowy) upłynął pod znakiem bólu gardła, głowy, smarków synka aż po brodę, czopków i całej reszty. Tak jest za każdym razem kiedy wyżyna mu się ząbek, ale na szczęście pediatra stwierdziła, że to już ostatni, więc będzie spokój na jakiś czas. Synek jest okazem zdrowia, ale z ząbkowaniem są zawsze cyrki: albo wtedy (przez obniżoną odporność)ma opryszczkę na całej buzi, albo katar i gorączkę. Do tego pediatra usłyszała szmery na jego serduszku. Po urodzeniu był pod kontrolą kardiologa z racji dziurki w sercu, ale przy którymś tam badaniu kardiolog stwierdził, że dziurki już nie ma, więc po cichu liczę, że to co dziś lekarz usłyszał było efektem wysokiej temperatury.

czwartek, 16 kwietnia 2015

DZIEŃ 12 -TO CO DAŁ NAM ŚWIAT...



Moja mała, dzielna kobietka nareszcie jest w domu :) I od razu po wejściu była zadyma z małym . Pech chciał, że zadzwoniła kobieta z Netii, na telefon stacjonarny żeby podpisać umowę. Ja uziemiona przy telefonie, Sandra nie może chodzić, więc mały dorwał w jej pokoju farby plakatowe, wylał czerwoną i robił pieczątki swoją stopą po łóżku, podłodze i dywanie. Sandra wrzask, on jeszcze większy wrzask, umyć się nie da. Ale sobie babka z Netii musiała pomyśleć - że jakiś dom wariatów u nas :) Mam teraz więcej obowiązków, bo trzeba przynieść, podać, pozamiatać, pomóc w kąpieli itp. ale robię to z prawdziwą przyjemnością :) Nie jestem taką typową Matką Polką, która książkowo wychowuje dzieci i poświęca się dla nich całkowicie.

środa, 15 kwietnia 2015

DZIEN 11 - KARUZELA, KARUZELA...



W moim życiu karuzela. Taka, że aż kręci się w głowie z tych wszystkich emocji. Szczęście przeplata się ze smutkiem, strach z pewnością siebie, życie ze śmiercią... Odkąd pamiętam moje emocje i strach odbijał się głównie na moim żołądku i w snach... Za każdym razem kiedy jestem w trudnej sytuacji, która wymaga ode mnie sporej dawki nerwów i strachu, śni mi się jeden sen... Sen o ucieczce, uciekam przed różnymi rzeczami, czasem przed ludźmi, czasem przed zwierzętami... uciekam, uciekam i uciekam... jeszcze nigdy mnie nie dogoniono, bo zawsze budzę się w kulminacyjnym momencie, zlana potem i trzęsąca się.Taki sen znów pojawił się wczorajszej nocy... kolejny raz nie złapano mnie. To są złe sny, które nie dają odpoczynku i wprawiają mnie w jeszcze gorszy strach i bezsilność. Wiem, że są objawem przeżytych ostatnio sytuacji, operacji córki, oczekiwania na wyniki męża, a teraz na wyniki córki. Dwie z tych spraw zakończyły się szczęśliwie - czekam na wynik trzeciej. Dziś dowiedziałam się, że kolega z klasy córki również jest w szpitalu, nie w tym samym co ona, ale w bardziej specjalistycznym-onkologicznym-ma 10 lat :( Wykryto u niego nowotwór !!! Straszne to jest i przygnębiające. Taki mały, kochany blondynek, zawsze uśmiechnięty i pomocny i zakochany w mojej Sandrze ;) a teraz obaj leżą w szpitalach. Zawsze taki żal mnie ogarnia kiedy widzę chorujące lub umierające dziecko. Oczywiście każdego człowieka jest żal, ale dziecka jakoś najbardziej. Pokłóciłam się ostatnio z Bogiem, mam kryzys wiary, bo jak tu kochać i zawierzyć komuś kto tak nas doświadcza? Od zawsze na religii słyszałam, że Bóg jest miłosierny i łaskawy, że jego syn zmarł za nasze grzechy - to do cholery jeżeli to jest miłosierdzie i łaskawość to jaka jest jego nienawiść?



Na zdjęciach (Sarbinowo 2014) moja córka jest sprawna, wesoła i zwinna (chociaż już wtedy coś działo się z jej nogą i tam po raz pierwszy to zbagatelizowano) a teraz? strasznie się patrzy na unieruchomione dziecko. Z drugiej strony wiem, że z dnia na dzień będzie lepiej i tą myślą się pocieszam :) Za to synek nadrabiał dziś za siebie i za obie siostry. Już w szpitalu zaczął swój"bunt"tak, że pielęgniarka przybiegła interweniować.

wtorek, 14 kwietnia 2015

DZIEŃ 10 - CZASEM DOBRZE BYĆ BLONDYNKĄ :)


Jak to mówią? Że blondynki są głupie? Możliwe, ale po tym co mnie dziś spotkało, myślę, że to jednak kto inny mądrością nie grzeszy. A było to tak: za górami, za lasami Asia pędziła swym czterokołowym rumakiem bezdrożami. :) No i jadę, jadę, (do córki do szpitala)coś mi na wyświetlaczu w samochodzie sygnalizowało, a że pisało po włosku no to nie miałam pojęcia o co chodzi. Dowiedziałam się za to od pana policjanta, który zatrzymał mnie po przejechaniu jakiś dziesięciu kilometrów. To był żarówka od świateł STOP-u :( .

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

DZIEŃ 9 - BO TUTAJ JEST JAK JEST... PO PROSTU...



Kolejny dzień za mną i kolejny przede mną. Dzisiejszy bardzo mnie zmęczył, psychicznie i fizycznie. Po ośmiu godzinach spędzonych w szpitalu, czuję się jak wyciągnięta z wyżymaczki. Niby nic nie robiłam, czekałam najpierw na przyjęcie mojej córki (planowe) około dwóch godzin, a potem kolejne sześć czekałam na przyjście anestezjologa, który podobno koniecznie musi rozmawiać z matką lub ojcem. W praktyce wyglądało to tak, że zapytał ile córka waży (miał to wypisane w ankiecie, która wcześniej wypełniałam)i tyle go widzieli.

niedziela, 12 kwietnia 2015

DZIEŃ 8 - BYLE DO PRZODU...

 

Uff, już myślałam, że nie zdążę dziś z postem, ale udało się, synek zasnął nareszcie, więc w spokoju mogę pisać :). Dziś od rana sielanka jakich mało (a rano zaczęło się o 5tej :( ). Niedziela jest dniem, który nie jest moim ulubionym. Może z racji tego, że nic się wtedy nie robi? Nawet obiad zrobili dziś moi chłopcy i mimo wcześniejszych obaw, całkiem, całkiem im się udał. Pół godziny gotowali, a sprzątania było godzinę :)

sobota, 11 kwietnia 2015

DZIEŃ 7 - JAK CHŁOP CHCE TO POTRAFI...

 

O rany jak mnie wszystko boli, mam zakwasy jak się patrzy. Trochę intensywniejszy dzień i już odzywa się zimowy brak ruchu. Od rana biegam i biegam. Najpierw zakupy :) Pojechałam sama i od razu kilka rzeczy wołało do mnie"kup mnie, kup mnie". Zrobiłam więc zapas kosmetyków i zakupiłam nową torebkę. Gdybym miała więcej czasu to pewnie kilka innych rzeczy też by się"kupiło" :)Po powrocie, czekała na mnie niespodzianka, taka, że aż mi łezka zakręciła się w oku. Mój mąż, ten gburowaty, nieczuły samiec zrobił dla mnie takie coś ;) Sam nazbierał stokrotek i sam ułożył napis :) Na jakiś czas ma wybaczone wszystkie grzeszki :) Taka mała rzecz, a cieszy jak cholera.

piątek, 10 kwietnia 2015

DZIEŃ 6 - NIENAWIDZĘ TEGO MIEJSCA...WALKA Z RAKIEM

 
Jest takie miejsce, które szczerze kocham, jednocześnie szczerze nienawidząc. Kocham za to, że mąż dostał tam szansę na drugie życie (lub godne teraźniejsze), a nienawidzę za to, że takie miejsca w ogóle muszą być. Trzy razy w miesiącu towarzyszę mężowi w drodze do tego miejsca - na badania krwi, na wizytę lekarską i na TK. Za każdym razem idąc korytarzami widzę setki ludzi, młodych i starych, wesołych i smutnych. Takich, którzy mają nadzieję, bo są na początku swej walki i takich, którym blask w oczach już gaśnie... bo walkę przegrali. Za każdym razem coraz bardziej podziwiam męża za słowa, które ciągle mi powtarza"
"nie martw się kochanie, to nie ja jestem chory na raka tylko rak choruje na mnie"

czwartek, 9 kwietnia 2015

DZIEŃ 5 - PO BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE...

 
Oj zabiegany dziś był ten mój dzień. Późno wstałam, więc musiałam ze wszystkim zdążyć przed czternastą, kiedy to miałam wyruszyć do Zatoru , a w drodze powrotnej "zahaczyć" o Bielsko-Biała i zaszaleć z córką na zakupach. Szczerze to nie wiem co ludzie widzą w sklepach typu H&M, CROPP itp? Dla mnie te rzeczy są tam strasznie drogie i większość z nich nie warta swojej ceny. To samo i też chińskie kupię u nas na bazarku:) Ale słowo się rzekło i dotrzymać go było trzeba :). Zanim jednak wyruszyłam, udekorowałam pewną wielką ścianę w moim salonie. Od jakiegoś czasu nie potrafiłam znaleźć na nią pomysłu ale wreszcie mi się udało.  Wydaje mi się, że wyszło całkiem całkiem. Następne będą dmuchawce na korytarzu :)

środa, 8 kwietnia 2015

DZIEŃ 4 - CIĄGLE PADA...

 
Oj trudno dziś będzie napisać coś sensownego, co będzie nadawało się do czytania i na dodatek będzie ciekawe. Wstaliśmy o godzinie dziesiątej, wyspani jak mało kiedy :)Dzień pochmurny i nijaki, deszcz padał do godziny 16tej. Jak pewnie wiecie z własnego doświadczenia, dzieci nie należą wtedy do szczególnie grzecznych i ciągle trzeba im coś wymyślać do zabawy. U mnie było tak, że gdyby synek mógł, to cały dzień oglądałby bajki i mimo, że mam do tego dość zdrowe podejście, na taką ilość bodźców nie mogłam mu pozwolić. Więc się zaczęło - robiłam obiad - on też będzie obierał ziemniaki (oczywiście swoim plastikowym nożykiem). Po takim obieraniu on był do kąpania, a kuchnia cała do mycia. Kiedy ja odkurzałam, on jeździł na odkurzaczu jak na koniu i nie mam pojęcia skąd dorwał konfetti, ale dorwał i to co z przodu odkurzyłam z tyłu wysypał. Doszłam w tym momencie do wniosku, że sprzątanie mija się z celem. Niech jest bałagan byle dziecko było szczęśliwe.

KATARZYNA MICHALAK - SERIA KWIATOWA...


Opowiem Wam dziś o książkach, które pomogły mi przetrwać bardzo trudny okres mojego życia. Był to czas spędzony głównie w poczekalniach poradni, korytarzach szpitalnych i salach pooperacyjnych.Taki czas, gdzie trudno odpędzić od siebie najgorsze myśli. Przez przypadek, w którejś z poczekalni znalazłam książkę, pierwszą z serii kwiatowej Katarzyny Michalak. Wtedy nie wiedziałam nawet, że taka seria istnieje, teraz już wiem, i pozostaję jej wierną fanką.

50 TWARZY GREYA... FILM


Właśnie dziś, w Walentynki obejrzałam film, który budzi wiele kontrowersji. Zdania na jego temat są mocno podzielone.
Jedni mówią, że super, a inni, że to porno dla gospodyń domowych - niewyżytych gospodyń. I wszystko wskazuje na to, że jestem jedną z tych gospodyń, bo film bardzo, bardzo mi się spodobał. Z natury jestem romantyczną duszą (tak jak główna bohaterka) i łatwo było mi się z nią utożsamiać. Oczekiwać miłości, poświęcenia i liczyć, że nasz rycerz również taki będzie. Aktor grający głównego bohatera to cholernie przystojny facet, a jego uśmiech na długo zapadł mi w pamięci, i jeszcze to ciało... ach...

HERETYCKA KRÓLOWA...


"Heretycka królowa" to jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem. Można odnaleźć w niej coś dla każdego: intrygę, miłość, kawał historii, życie i walkę o władzę. Władzę nad sercem faraona.

KLOCKI LEGO DUPLO...



                                                                     

Dzięki portalowi TestMeToo mieliśmy (ja i synek) wielką przyjemność testowania klocków Lego Duplo. Jak wszyscy wiedzą jest to jedna z najlepszych firm produkujących klocki. Jednak DUPLO to nie byle jakie klocki, są to bowiem klocki dla najmłodszych czyli w wersji maxi. Każda z części zabawki jest idealnie dopracowana, nie znajdziemy w nich ostrych krawędzi, ani maleńkich elementów. Ich bajeczne kolory zainteresują każde dziecko. Są proste w montażu, więc nadają się nawet do tych całkiem małych rączek.

MÓJ BRAT MA AUTYZM...


                                             
                                                        ŻYCIE Z AUTYZMEM

Ostatnio dość głośnym tematem jest temat AUTYZMU. Co to takiego? 
Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym, które najczęściej ujawnia się w ciągu pierwszych trzech lat życia jako rezultat zaburzenia neurologicznego, które oddziałuje na funkcje pracy mózgu. Autyzm i jego pochodne, jak podaje statystyka, występują raz na 500 osób i występuje cztery razy częściej u chłopców niż dziewczynek. Autyzm ma wpływ na rozwój mózgu w sferach rozumowania, kontaktów socjalnych i porozumiewania się. Dzieci i dorośli z autyzmem najczęściej mają kłopoty z komunikacją w grupie i wspólnych czynnościach. Zaburzenia utrudniają im porozumienie z innymi i stosunek do świata zewnętrznego. Chorzy mogą wykonywać te same ruchy ciała ( np. machanie ręką, kołysanie się ), nietypowe reakcje wobec ludzi, lub przywiązanie do przedmiotów, czy sprzeciwianie się jakimkolwiek zmianom w rutynie. W niektórych przypadkach może występować agresja i/lub samookaleczanie się.

wtorek, 7 kwietnia 2015

DZIEŃ 3 - MĘŻCZYZNA Z MOICH SNÓW...


Leżę na bajecznie kolorowej i pełnej kwiatów łące. Na sobie mam błękitną sukienkę. Obok, trzymając mnie za rękę, leży najprzystojniejszy mężczyzna jakiego w życiu widziałam (umówmy się, że to mój mąż;) ) Szczupły i umięśniony brunet, z twarzą tak męską, że aż niewiarygodną .Czuję spokój, czuję się piękna, kochana i pożądana... Jego twarz powoli zbliża się do mojej, czuję rozkoszne uczucie...

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

DZIEŃ 2 - NIEPRZESPANA NOC...


Już dawno tak źle nie spałam, mały zresztą też. Najpierw nie mogłam wcale zasnąć. bo myśli kłębiły mi się w głowie. Myśli niedobre ,takie których kochająca mama i żona nie powinna mieć wcale. Myśli o utraconej młodości, o życiu innym niż to, które mam. Obudził się we mnie żal, że przecież mogłoby być inaczej. Potem to samo męczyło mnie w snach. Też macie takie sny? Świt przywitałam z wdzięcznością, niewyspana, ale szczęśliwa, że ta noc dobiegła końca. Żal pozostał. Żal i wielkie pragnienie zmian.

niedziela, 5 kwietnia 2015

DZIEŃ 1 -BYC KOBIETĄ,BYĆ KOBIETĄ...


WIELKANOC- po wielkich przygotowaniach, sprzątaniu i gotowaniu nastał odpoczynek. Spokój, który bokami wychodzi. Mój syn odpowiednio zadbał o to, żeby tego"spokoju"było aż za dużo, bo obudził się o godzinie siódmej, gdzie normalnie wstaje o dziesiątej.

SMUTNO MI...



Jakiś taki smutny robi się mój blog. Nie wiem czemu, ale największą potrzebę pisania odczuwam właśnie, wtedy kiedy jest mi źle, kiedy myśli tłoczą się w mojej głowie najbardziej. Chcę się tym wszystkim z kimś podzielić, wyżalić.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka