poniedziałek, 21 marca 2016

ZROZUMIEĆ MĘŻCZYZNĘ... DZIEŃ 355, 356, 357, 358 ...


Zdjęcie pochodzi ze strony www.demoty.pl
I znów muszą nadgonić kilka dni pamiętnika. Teoretycznie mogłabym publikować dwa posty dziennie, jeden z recenzjami i drugi pamiętnikowy, ale nie będę Was tak torturować. Po za tym nic aż tak ciekawego się nie działo, żeby znaleźć temat na codzienny pamiętnik. Nadal usiłuję uwolnić się od anginy, co jest trudne zważywszy, że nie biorę leków, ale dam radę. Gardło już prawie nie boli, pozostał tylko katar i kaszel, ale i to nie przeszkadza mi w codziennych obowiązkach, przynajmniej na razie. Jutro wybiorę się jednak do lekarza, żeby potem nie okazało się, że święta spędzę w łóżku. Mój mąż na czas mojej choroby tradycyjnie ewakuował się z sypialni, podobno żeby mnie nie budzić, więc przymusowy post w tych sprawach również dodaje mi speeda. Jak ja tego nie lubię:(. Z braku innych możliwości zabrałam się za czytanie pewnej przedpremierowej powieści. Na początku było to z nudów, a potem... już nie mogłam się oderwać.

Jedna noc - 440 stron, druga noc - ponad 300 stron, a dziś zabieram się za trzecią część. Kiedy mąż wychodził rano o szóstej do pracy, śmiał się, że chyba się zamknie w sobie, bo jemu całej nocy nigdy nie poświęciłam. No cóż ja poradzę, że nie jest tak interesujący jak ta powieść. Strasznie chciałabym Wam zdradzić co to za powieść, ale nie mogę do czasu jej premiery. W każdym razie książka pochłonęła mnie całkowicie. Kiedy biorę ją do ręki, od razu jestem główną bohaterką, żyję z nią, kocham... Dawno nie czytałam czegoś tak tajemniczego, poruszającego i do tego ze sporą dawką seksu opisanego w sposób niezwykle barwny i interesujący. Ach, ta książka bije na łeb mojego Greya. Myślałam, że nigdy tego nie powiem, ale tak właśnie jest. W nocy czytam, w dzień w myślach na nowo przeżywam losy bohaterów, czuję się jakbym żyła tu, a była tam, w fikcji literackiej. Zupełnie odpływam.

Z tego wszystkiego upiekłam dziś tylko zestaw na wielkanocny stół, czyli baranka, kurkę i zajączka. W sumie to nic dziś nie zrobiłam prócz odgrzania klopsów ze słoika. Jestem jednak usprawiedliwiona chorobą jakby mój mąż pytał;). Po południu odwiozłam jeszcze moje cudowne autko do mechanika, bo klocki hamulcowe tak już piszczały, że zagłuszały radio. Od mechanika odebrał mnie mąż na swoim skuterze. Jak dobrze, że moje auto nie psuje się częściej, bo nienawidzę jazdy na tym czymś. Dodatkowo mąż ma niezły ubaw ze mnie. Hamuje nagle, potem się pyta "co się tak do mnie przyciskasz", a jeszcze potem stwierdza, że "teraz to mu nóg nie zacisnę". Nie jadę tym czymś więcej, jutro po auto idę piechotą;). Nie to żeby mi się nie podobały jego żarty, bo z czasem człowiek się przyzwyczaja, ale poudawać obruszoną muszę :). Te chłopy to tylko jedno w głowie mają. Wiem już też dlaczego, my kobiety jesteśmy dużo mądrzejsze, bo my całej mądrości nie musimy dzielić na dwie głowy, tak jak faceci... Nie no, ta przymusowa wstrzemięźliwość rzeczywiście mi nie służy, skoro takie myśli mi łażą po łepetynie. Mój mąż jest jeszcze święty, za to jego koledzy z pracy to już jakiś obłęd. Ostatnio prosiłam męża żeby kupił do domu mopa obrotowego. Jak to koledzy zobaczyli, od razu były hasełka w stylu - "mopa kupujesz? szmatę jej daj, a jak będzie myła na kolanach to podejdź od tyłu i ..." i sami wiecie co dalej. Czasami nie wiem czy się śmiać czy płakać. Podejrzewam, że ta moja druga połówka, też takimi hasełkami sypie w pracy, tylko w domu robi się jak aniołek. Teraz pędzę już do wanny potem "M jak miłość" i kolejna noc z książki :).

A jak to z Waszymi połówkami bywa? Też mają takie typowo męskie poczucie humoru?

16 komentarzy :

  1. POczucie humoru męża mało ważne - ciekawi mnie bardzo, co to za książkę czytasz! Bo znów mam ochotę pobyć trochę molem książkowym! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę, ale...własnie tą ksiązkę będzie można u mnie wygrać przedpremierowo :)

      Usuń
  2. Co do mezczyzn to zgadzam sie w stu procentach. Jak mi maz czasem opowie co jego koledzy mówią i robia to dziękuję Bogu, ze moj jest inny. Co do powiesci to przy niektorych lektorach tak samo odplywam, zyje zyciem postaci i jestem duchem z nimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też wydaje sie inny:) ale doskonale dopasowuje się do towarzystwa. Oni nam po prostu wszystkiego nie mówią :)

      Usuń
  3. Tak nie ma jak koledzy z pracy, coś okropnego pacany jedne aż się czasami nie chce słuchać co potrafią wymyślić :@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koledzy z pracy to jest temat rzeka. Najciekawsze jest to, że nasi mężowie też są dla kogoś tam kolegami z pracy ;)

      Usuń
  4. a może dla lepszego porządku otworzyć drugiego bloga jeden taki drugi taki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz za facetami to nie nadążysz. a książkę z chęcią bym poczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazwyczaj facet, który jest słaby w łóżku rzuca tak głupimi tekstami.

    OdpowiedzUsuń
  7. No z facetami bywa czasem ciężko, ale oni też wcale nie mają z nami tak lekko. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. FACECI - w ostatnim czasie nie potrafię ich zrozumieć,co bardzo mnie martwi...
    Jestem taka skołowana,że nie wiem czy,to z Nimi jest coś nie tak - czy może raczej ze mną :-/
    Jeżeli zaś chodzi o literaturę - to mimo szczerych chęci - w ostatnim czasie nie mam na nią czasu :-/

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam takie nocne czytanie! Ja ze względu na oczy nie daję rady wieczorami czytać :( Na anginę polecam herbatke rumiankową - na mnie podziałała lepiej niż antybiotyk :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Można powiedzieć, że facetom to tylko jedno w głowie, ciekawe jak się nasi faceci zachowują z nimi w pracy i jakie komentarze rzucają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale nas zaciekawiłaś tą książką :) Aż nie możemy doczekać się aż zdradzisz tytuł :D

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka