środa, 27 stycznia 2016

CROSS KONTRA GREY, CZYLI "DOTYK CROSSA" KONTRA "50 TWARZY GREYA"... DZIEŃ 305...


Ciężko będzie napisać sensowną recenzję na temat książki"DOTYK CROSSA", ale słowo się rzekło, więc próbuję.
 Autorką serii jest SYLVIA DAY, a w pakiecie mamy cztery tytuły:
- "DOTYK CROSSA"
- "PŁOMIEŃ CROSSA"
- "WYZNANIE CROSSA"
- "WYBÓR CROSSA"
Przeczytałam cztery części opowieści, które śmiało można zamieścić było w jednej, dość obszernej i wiem jedno, jest to książka o miłości dwojga pokrzywdzonych przez życie ludzi. Ludzi, którzy w okresie dziecięcym zostali wykorzystani w sposób, w jaki nikt, nigdy nie powinien traktować dziecka... w najgorszy sposób. Ludzi, którzy mimo tych doświadczeń chcą mieć normalne życie i normalny związek.

" Nathan gwałcił mnie wielokrotnie przez lata i udokumentował to na zdjęciach i nagraniach wideo. Reakcja Gideona na ich pierwsze spotkanie musiała być gwałtowna.

"Tak się zastanawiałam...- Zamilkłam, aby przełknąć gulę siedzącą w moim gardle. - Czy możliwe jest, aby dwie osoby, które padły ofiara molestowania, zbudowały zdrowy, romantyczny związek?
- Oczywiście. - Jego natychmiastowa jednoznaczna odpowiedź sprawiła, że odetchnęłam z ulgą..."


Scen seksu jest tu tyle, że nie sposób zliczyć, wszystkie takie same, z mało eleganckimi opisami męskich i damskich części ciała, wszystkie do bólu podobne. Jest ich za dużo... nawet dla mnie...W czterech częściach znalazłam może trzy sceny, które mnie zainteresowały, bo było w nich coś nowego, bardziej ciekawego. Resztę po czasie zaczęłam omijać. O ile w Greyu sceny łóżkowe były opisane dość ciekawie i praktycznie każda była inna, to tutaj zabrakło autorce pomysłu albo doświadczenia w tych sprawach, lub zwyczajnie kiepsko u niej z wyobraźnią. Fakt faktem, główne postacie potrafią to robić rano, wieczór, we dnie, w nocy...

"Nie ulega wątpliwości, że Gideon Cross został stworzony po to, aby wyruchać kobietę do nieprzytomności. "

Jak wiecie, kilkakrotnie przeczytałam wszystkie części Greya i tu w "Dotyku Crossa" nasuwa mi się ciągle ta sama myśl - Déjà vu. Po wielkim sukcesie Greya, było do przewidzenia, że książki w tym stylu, będą rosły jak grzyby po deszczu, ale czy nie można napisać innej historii? Są drobne różnice, zwłaszcza w imionach - Christian i Ana, Eve i Gideon. Oj trudno było mi się przyzwyczaić do imienia GIDEON. Nijak mi do tego wszystkiego nie pasował. Czytając "ach Gideonie" podczas szczytowania głównej bohaterki, zamiast wczuwać się w sytuację, śmiałam się w głos. Przy trzeciej części już się przyzwyczaiłam. W Greyu, Ana ciągle nie chciała jeść, w Crossie Eve wpiernicza, aż jej się uszy trzęsą. W Greyu Ana była biedna, w Crossie Eve ma bogatego ojczyma, kasę, którą otrzymała za doznane krzywdy, a której nie używa. I najważniejsza różnica - Grey lubił małe, drobne brunetki i taka była Ana. Cross też takie lubił, dopóki nie spotkała Eve, która jest cycatą blondynką.
Christian tylko przy Anie nie miewał koszmarów sennych, Gideon ma je nawet wtedy, dlatego zmuszeni są spać osobno, żeby Eve nie stała się krzywda.
Obaj panowie mają manię sprawowania kontroli we wszystkich dziedzinach życia, ale oczywiście obu to nie wychodzi, bo panie się buntują i nie dają sobie w kaszę dmuchać - jak w prawdziwym życiu, przecież są tylko facetami, nieświadomymi władzy kobiet :) Co do wyglądu to Cross jest postawnym, umięśnionym brunetem, z wielkim aż po pępek przyrodzeniem , a Grey...tak samo, z tym, że jest blondynem(o ile dobrze pamiętam, ale filmowy Christian był blondynem)

Mam jednak pocieszenie dla tych, którym w Greyu przeszkadzało BDSM czyli sadomasochizm... w CROSSIE jest go jak na lekarstwo. Jedynie wzmianki w stylu "dałbym Ci klapsa" i jedna scena, kiedy to Eve jest przypięta kajdankami, w sumie to dwie sceny, bo w czwartej części jest jeszcze scena z satynową liną. Nie licząc opowieści przyjaciółki Eve, która gdzieś tam w tle spróbowała BDSM, ale poszło to nie w tym kierunku, w jakim powinno. Dlatego Grey bije Crossa na łeb, bo jest w nim coś innego, coś nowego (chociaż ślady "Wyznania uległej" i "Zmierzchu" też są mocno widoczne). Drugoplanowi bohaterowie również są pokaleczeni przez los, więc historia dzieje się na wielu płaszczyznach.

Zaletą powieści jest to, że została napisana lepszym językiem literackim niż "50 twarzy Greya". Nie zaliczam się do znawców języka literackiego, ale pewne rzeczy rzucają się od razu w oczy. Bardzo podobały mi się tutaj opisy uczuć. Napisano to tak, jak lubię, z wielkim romantyzmem.

"Niczego innego nie potrzebuję. Co rano wstaję z łóżka i stawiam czoło światu, bo ty w nim jesteś. – Skręcił i zaparkował pod budynkiem Crossfire, tuż za bentleyem. Wyłączył silnik, odpiął pasy i odetchnął głęboko. – Dzięki tobie dostrzegam w tym świecie sens, którego wcześniej nie widziałem. Mam w nim teraz swoje miejsce, razem z tobą."

Nieco dziwnie czyta się wyznanie miłosne, a zaraz później scenę seksu z ordynarnymi słówkami, ale najwyraźniej równowaga musi być zachowana.
Wybaczcie te cytaty, ale tak mi się podobają, że zwyczajnie musiałam je wkleić :)

" Kochałam mężczyznę z krwi i kości, który popełniał błędy, ale wyciągał z nich wnioski, mężczyznę, który czynił duże wysiłki, aby stać się dla mnie lepszym, mężczyznę, któremu tak samo mocno zależało na naszym związku, jak mnie."

" Ale to ty nosisz mój pierścionek. – Uniósł głowę i odgarnął mi włosy z twarzy. – Moje życie zaczęło się w dniu, gdy cię spotkałem."

"Zrobię dla ciebie wszystko. W naszym łóżku nie ma żadnych ograniczeń. Żadnych wspomnień. Jesteśmy tylko my. Ty i ja. I nasza miłość. Tak bardzo cię kocham."

" To był cud – po pierwsze, że go znalazłam, a po drugie, że udało mu się sprawić, iż mimo ciężaru przeszłości, jaki wciąż dźwigałam, potrafiłam pokochać mężczyznę tak głęboko, całkowicie i zmysłowo. I że potrafiłam zaoferować mu taki sam azyl"

Wracając do głównego motywu powieści. Dwoje ludzi, poranionych przez życie, chce stworzyć udany związek. Nie potrafią z sobą rozmawiać o problemach i żeby o nich nie myśleć, uprawiają seks. Problemów jest co raz więcej, bo podczas ciągłych stosunków, nie ma czasu na ich rozwiązanie. W tle czai się również morderstwo... z miłości.

"W dniu gdy zastałam Gideona świeżo po wyjściu spod prysznica, z purpurową plamą na mankiecie koszuli, Nathan musiał go odwiedzić w budynku Crossfire. Wtedy myślałam, że to ślady szminki, a to była krew Nathana."

Jest jedna rzecz, która rozczuliła mnie w Crossie - on mówił do swojej Eve "aniołku", to dokładnie tak, jak mówi do mnie mój mąż ;)
Podsumowując - "Dotyk Crossa" jest przyjemną lekturą, taką bajeczką dla dorosłych. Lubię takie książki, bo pozwalają mi nadal wierzyć w siłę miłości, w marzenia, i... w seks bez żadnego tabu... Plusem jest też ostatnia część powieści, gdzie Ave i Gideon są narratorami na zmianę. To był strzał w dziesiątkę. Zakończenie nieco mnie zawiodło, bo niczego nie wyjaśniło. Zwyczajnie Eve i Gideon znaleźli się w punkcie wyjścia i postanowili... zacząć wszystko od nowa... małymi kroczkami próbować budować normalny związek. Trochę zalatuje mi to kolejną częścią powieści, a co za tym idzie - na siłę parcie na zysk.

Zdecydowanie Grey pozostanie moim numerem 1, tego typu literatury, ale Cross też daje radę i może od czasu do czasu go zastąpić, z naciskiem na "od czasu do czasu"...
Baner

22 komentarze :

  1. Zaczelam czytac i tak samo jak Ty nie moge z jego imieniem sie oswoic. Maz sie smieje bo go tak nazywam jak mnie wnerwi :-) rzeczywiscie jest to kolejna powiesc o tej samej praktycznie fabule ale dla zabicia czasu moze być. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,ta książka to taka gra wstępna przed upojną nocą ;)

      Usuń
  2. Raczej nie przeczytam... :( nie dla mnie takie historie, które mają molestowanie dzieci w tle :( pewnie wszystko się dobrze kończy, ale taka myśl nie opuszczała by mnie od początku do końca, smutne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w tle jest molestowanie. Eve i Gideon są tak poplątanie przez traumę dzieciństwa.

      Usuń
  3. Dla mnie w tych powieściach za dużo scen erotycznych. Cokolwiek byśmy nie przedawkowali, potem nas mdli i odrzuca. Sceny zamiast intrygować stają się nudne. Faktycznie, w "Greyu" autorka wykazała się niebywałą fantazją, "Crossa" nie czytałam, ale pamietam, że jeszcze czytałam ze dwie takie powieści, na pewno "80 dni żółtych" i coś jeszcze, ale tytułu nie pamietam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tu zdecydowanie jest ich za dużo. Może gdyby były urozmaicone, to lepiej by się czytało.

      Usuń
  4. A odbiegając troszkę od recenzji, zastanawiałaś się skąd autorka 50 Twarzy Greya czerpała pomysły na opis wszystkich scen łóżkowych?
    Zrobiła to perfekcyjnie, pełen podziw za złamanie pewnych granic wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo zaczerpnęła z "Wyznania uległej" pisanej na faktach. Ona twierdzi, że to jej skryte marzenia, chociaż ona opisała te sceny bardziej romantycznie, a w"Wyznaniach uległej"jest wszystko opisane krok po kroku, żadnych podniosłych momentów, jak w pornosie.

      Usuń
  5. Do tej pory nie przeczytałam Greya, a Crossa nie zacznę dopóki nie skończę tamtej,więc.... Teraz tylko zostało czekać aż zbiorę się w sobie i nadrobię ;) Ale nie powiem.Brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już zaczniesz i jeżeli Ci się spodoba to będziesz czytać aż nie skończysz :)

      Usuń
  6. Nie wiem, nie wiem chyba tego typu lektury muszę zacząć od czegoś delikatnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Tu jest za duzo seksu nawet jak dla mnie .

      Usuń
  7. Nie czytałam ani jednej, ani drugiej

    OdpowiedzUsuń
  8. czytałam jedną książkę z tej serii. NIe powaliło mnie;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm, nie czytałam tego i takie bajeczki dla dorosłych to raczej nie dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam żadnej z tych książek, widziałam tylko film i....rozczarował mnie :( Czytałam za to inne książki , powiedzmy o fabule erotycznej, szczerze mówiąc były bardziej subtelne i z jakąś treścią obok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się film podobał ale też lubię subtelniejsze książki.

      Usuń
  11. Jeśli Grey nie jest naszą bajką to ta lektura również nam nie przypadnie do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeżeli Grey Wam nie pasuje to ta książka też nie jest dla Was.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka