środa, 14 listopada 2018

PIĘĆDZIESIĄTY PIĄTY DZIEŃ BEZ CIEBIE... GLANY...


Kilka godzin samotnej jazdy i myśli kłębiły się jak stado węży. Jeszcze najwyraźniej nie daję rady być długo sama. Kiedy już, już wydaje się, że wszystko wraca do normy, zawsze wyskakują sytuacje, które uświadamiają mi, że jeszcze długa droga przede mną, dosłownie i w przenośni.

wtorek, 13 listopada 2018

PIĘĆDZIESIĄTY CZWARTY DZIEŃ BEZ CIEBIE... A JA BIEGAM, BIEGAM, BIEGAM...


Po kilku dniach lenistwa dzisiejszy dzień okazał się zabiegany jak mało kto. Kto by pomyślał, że tyle się tego nazbiera przez tak krótki okres czasu, ale nie ma co narzekać, bo czym więcej na głowie, tym mniej smutnych myśli w głowie.

JESTEM DZIECKIEM KOMUNY...


Zdjęcie pochodzi ze strony http://restoquality.pl/pl/p/Ekspres-cisnieniowy-do-kawy-1-kolbowy-z-wbudowanym-mlynkiem-Z1GR-PLUS/272


Mam czterdzieści lat. Kto dobrze liczy i zna historię Polski wie, że spora część mojego dzieciństwa przypadała na czasy komuny. Nie były to dobre czasy - ciągły strach, jedzenie na kartki, którego nigdy nie było, włosy pod pachami i nie tylko i ogromne kolejki za cukrem i... kawą.


poniedziałek, 12 listopada 2018

PIĘĆDZIESIĄTY TRZECI DZIEŃ BEZ CIEBIE... STRACH WIELKIE OCZY MA...

Wiesz Kochany jak bardzo boję się dentysty, więc wyobraź sobie jak stresujący był dla mnie dzisiejszy dzień, bo to dziś miałam wizytę w gabinecie stomatologicznym. Zawsze śmiałeś się ze mnie, że nie boję się całego świata, to jak mogę bać się dentysty...

niedziela, 11 listopada 2018

PIĘĆDZIESIĄTY DRUGI DZIEŃ BEZ CIEBIE... CZAS NA WYJAZD...



Pamiętasz jak bardzo pomógł mi i dzieciom wyjazd do Warszawy? Oderwaliśmy wtedy myśli od Twojej śmierci i nabraliśmy sił. Teraz znów potrzebujemy odmiany i już końcem listopada wybieramy się do Wrocławia. To dobry termin, bo "zahaczymy" również o Jarmark Bożonarodzeniowy, no i obowiązkowo dla naszego małego maniaka wojskowego w repertuarze musi być Panorama Racławicka.

sobota, 10 listopada 2018

PIĘĆDZIESIĄTY PIERWSZY DZIEŃ BEZ CIEBIE... JESTEM NUDNA...


Sobota, niedziela i poniedziałek - tak dużo dni wolnego. Kiedyś cieszyliśmy się, że tyle czasu będziemy mogli spędzić razem, a dziś takie dni są dla mnie udręką. Odnoszę jednak wrażenie, że  z każdym weekendem radzę sobie coraz lepiej, bo oprócz wieczornych kryzysów zaczynam cieszyć się z drobnych rzeczy, a moje myśli nie płyną już tylko i wyłącznie w Twoją stronę. To chyba dobrze Kochany prawda?

piątek, 9 listopada 2018

PIĘĆDZIESIĄTY DZIEŃ BEZ CIEBIE... BYLE DO PRZODU...


Pięćdziesiąt dni... kiedy zmarłeś, myślałam, że nie wytrzymam nawet godziny, a tutaj już prawie dwa miesiące za nami. Dwa miesiące tęsknoty, bólu i całego wachlarza emocji. To nie był łatwy czas i nie zanosi się by w najbliższych dniach było lepiej, ale każdy dzień powtarzam sobie "byle do przodu", bo każdy z tych dni przybliża mnie do spotkania z Tobą po drugie stronie.

czwartek, 8 listopada 2018

CZTERDZIESTY DZIEWIĄTY DZIEŃ BEZ CIEBIE... NA WARIACKICH PAPIERACH...





Oj Pipinku! Dzisiejszy dzień okazał się na wariackich papierach. Nie, nie - nie biegałam po urzędach, ani innych miejscach. Po prostu musiałam przygotować dla kancelarii prawnej całą Twoją dokumentację, a jest tego trochę...

środa, 7 listopada 2018

CZTERDZIESTY ÓSMY DZIEŃ BEZ CIEBIE... NIE UMIEM BYĆ SAMA...

Czterdziesty ósmy dzień bez Ciebie upłynął pod znakiem przeziębienia. Przeleżałam go głównie w łóżku z gorączką, szczypiącym gardłem i cieknącym nosem. I pomyśleć, że takie sobie przeziębienie potrafi uziemić nawet mnie. Gdybyś żył, to pewnie przyniósłbyś mi herbatę z cytryną i długo przytulał...

wtorek, 6 listopada 2018

CZTERDZIESTY SIÓDMY DZIEŃ BEZ CIEBIE...


Nawet nie wiesz jak się cieszę. Odpisała mi Kancelaria Prawna, że podejmą się prowadzenia sprawy dotyczącej Twojego leczenia i konsekwencji z nim związanych, bo już na pierwszy rzut oka widać poważne luki. Ufff - miałam obawy, bo ja wiem co się działo, ale tylko fachowcy mogą to odpowiednio ubrać w paragrafy. Będę drążyć Kochany nawet do końca życia. 

poniedziałek, 5 listopada 2018

CZTERDZIESTY SZÓSTY DZIEŃ BEZ CIEBIE...


Wiesz co było cudowne w naszej miłości? Byliśmy w tym uczuciu autentyczni. Kiedy się kłóciliśmy, to iskry leciały, kiedy kochaliśmy, to na całego. Niczego nie udawaliśmy... nigdy... Myślę, że to było widać. Przez całe małżeństwo przeszliśmy prawdziwą przemianę, aż uzyskaliśmy uczucie niezniszczalne.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka