Macie takie dni, że jedyny moment kiedy znajdziecie czas na przejrzenie się w lustrze to mycie zębów?
U mnie tak dziś było. Zero makijażu,włosy w nieładzie i paznokcie zniszczone. Poranek spokojny, kawa, papieros...a potem kolejne podejście do pomalowania paneli w sypialni. Wczoraj zrobiłam to sześć razy,a rano wyglądały tak,jakby nie były nawet tknięte. Męska decyzja, śrubokręt w rękę i zaczęłam zrywać to skubaństwo, w wiernej asyście synka, który wołał"pśuj to,pśuj to". No i psułam...przez dziewięć godzin.