środa, 17 lutego 2016

DZIEŃ 324,325,326 - NADZIEJA UMIERA OSTATNIA...

O 9,40 odjeżdżał dziś nasz pociąg do Warszawy. Nasz, czyli mój i córki. Miałyśmy jechać do Centrum Zdrowia Dziecka pozbyć się raz na zawsze naczyniaków, i...nie pojechałyśmy. 



Okazało się bowiem, że laser, który miał już być zakupiony na 100% początkiem roku, jednak nie został zakupiony, i nie wiadomo czy będzie. Pamiętam, nadzieję w oczach córki, kiedy w październiku pani doktor przekazała nam tą nowinę. Pamiętam jak córce pociekły łzy szczęścia...Podejrzewam, że ten cholerny laser kiedyś tam będzie, problem jednak w tym, że CZDZ przyjmuje dzieci, a córka w styczniu 2017r. skończy 18 lat, i do dzieci zaliczana już nie będzie. Mamy jednak nadzieję, że urządzenie pojawi się przed jej urodzinami, i jeżeli przed nimi zacznie leczenie, to wtedy można je kontynuować nawet po osiągnięciu pełnoletności.
Jakiś ten luty pechowy jest. Od początku same nieciekawe wieści. Zastanawiam się jak to jest, że w jednym miesiącu wszystko idzie jak z płatka, a kolejny potrafi dać w kość? No cóż, ale jak to mówią - "Nadzieja umiera ostatnia..."
Kolejny termin wyznaczono nam na 24.06.2015 r. z zastrzeżeniem, że najpierw mamy dzwonić i pytać, czy jest sens przyjeżdżać.
I po takim wczorajszym dniu pomyślałam sobie, że może przynajmniej wieczór będzie udany. Jakiś taniec przytulaniec , świece...kupiłam nawet grilowane małże,a tu też zonk...natura zrobiła mi niespodziankę i zamiast tańców leżałam z termoforem i bolącym brzuchem. Małże muszą więc poczekać, aż miną mi  kobiece dolegliwości.

I tak lecą sobie dni, powolutku. Na dwór nie wychodzimy od trzech dni, bo albo leje, albo wieje. Za to synek uczy się zachowania przy stole ze swoim nowym serwisem do kawy :)i to nie plastikowym, ale porcelanowym:)
Wiem, wiem, to chłopak, ale chłopak też powinien umieć zachowywać się jak należy przy stole. Ma przy tym niezłą zabawę i my też, pijąc z takich malusich kubeczków.
Dotarło też do nas takie cudeńko...


...bo synek ostatnio budził się z krwią w nosku, a powodem było przesuszone powietrze. Teraz już się tak nie dzieje. Nawilżacz nawilża i jonizuje(czy jakoś tak), oddycha nam się lepiej i wyraźnie można odczuć różnicę. Każdemu polecam taki sprzęt. Jest cichutki i skuteczny. Jak tylko poziom nawilżenia spadnie poniżej 50 %, sam zaczyna nawilżać. Jak sytuacja się unormuje - przestaje pracować :) Fajna sprawa.
Za to dziś, na osłodę, spotkała mnie niespodzianka. Otrzymałam przesyłkę aż z Indii...



...a w niej same ciekawe rzeczy :) Czeka mnie testowanie, i chyba te rzeczy przetestuję najpierw,pomimo  oczekujących pozostałych kosmetyków. Ach, byłabym zapomniała, jeszcze razem z Biedronką testuję napoje kawowo-cykoriowe i monte z dodatkami, ale to z platformy TRND Polska :)

15 komentarzy :

  1. Oby w końcu pojawił się ten laser, by Twoja córka mogła zacząć leczenie

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie córa robi herbatki, mi i wszystkim lalom :-) Ciekawa ta paczuszka z Indii! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mocno trzymam kciuki aby w końcu laser zakupiono.
    Małże wyglądają apetycznie a serwis jest cudny!
    Czekam na wyniki testowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, ż ten laser pojawi się jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do sytuacji z laserem znasz moje zdanie. Nawilzacz wielokrotnie pomagal mi przy obu corkach, każdemu polecam mieć takie cudo w domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby ten laser pojawił się do wizyty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zdrowia życzę dla córki, a Tobie miłego testowania:)

    OdpowiedzUsuń
  8. będę trzymać kciuki za ten czerwiec, żeby młoda więcej się nie męczyła.
    do biedronki się nie zapisałam, i nie to że zapomniałam, ale siły mi na to nie pozwalały. Za to monte też będzie u nas!
    małże? och nie wiem czy bym się odważyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby jak najszybciej zakupili ten laser, żeby córka mogła zdążyć przed urodzinami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi przykro z powodu tego " nie wyjazdu", ale jesteście silne i głęboko wierzę, że tym razem czekanie się opłaci, a córeczka pozbędzie się problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymamy kciuki za ten laser! Takie rozczarowania są okropne :(

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka