poniedziałek, 4 kwietnia 2016

DZIEŃ 370, 371, 372 - MATKA NA ZAKUPACH I... BYŁY SOBIE GRZĄDKI...


Sobota to dzień porządków w większości domów. Tym razem przełożyłam je na piątek, z racji tego, ze już rano musiałam jechać do Zatoru. Jest to kawałek drogi, więc nie byłoby szansy na ogarnięcie dodatkowo domu. To, co zostało do zrobienia dokończył mąż. Tym razem droga szybko zleciała, bo najstarsza córka postanowiła towarzyszyć matce. Nie było żadnych kłótni czy niesnasek, a za to rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim, jak równa z równą. Czas zleciał błyskawicznie.


W domu nie potrafimy tak rozmawiać, w sumie nawet nie ma takiej możliwości, bo ciągle ktoś o coś pyta i coś się dzieje. W drodze powrotnej kupiłyśmy obiad w... Mcdonalds. No i jeszcze byłyśmy w Auchan. Pogoda taka piękna, że skusiłam się na zakup kompletu ogrodowego. Całe po południe nie robiliśmy już nic oprócz wygrzewania się na słońcu. Wygląda na to, że wiosna zawitała już do nas na dobre.
Niedziela - na ten dzień czekałam. Tego dnia wybierałam się na imprezę urodzinową do przyjaciółki. Prezentem dla niej była karta podarunkowa do salonu A. KRUK. Jak dobrze wybrać się gdzieś samemu, bez męża i dzieci. Naładowałam akumulatory na najbliższy czas. I kaca nie miałam, bo raczyłam się jedynie bezalkoholowym Amaretto. Pogadałyśmy sobie i pośmiałyśmy się jak za strych dobrych lat. Widzimy się dość często i codziennie rozmawiamy przez telefon, ale impreza urodzinowa to całkiem coś innego :). Jest jeszcze jeden powód dla którego uwielbiam tą datę - dziewczyna rewelacyjnie gotuje, więc co się najem to moje.


Potem jeszcze kierunek Cieszyn, czyli odwożenie córki do internatu, a potem już tylko kąpiel w pianie i spanie. Cudowny to był dzień. Za to dziś miało być pracowicie, bo planowałam dokończyć ogródek, ale nie udało się, bo kiedy ja byłam na imprezie, mąż chcąc mieć spokój, pozwolił synkowi jeździć po świeżo zrobionych grządkach autkiem. Myślałam dziś rano, że się popłaczę. Zero szacunku do mojej pracy. Oni mieli zabawę, a ja podwójną robotę. Nie tknę ogródka dopóki tego nie zrobią na nowo. W ramach protestu pojechałam na zakupy, bo nic tak nie poprawia humoru jak zakupy.


Najlepsze jest to, że nie kupiłam niczego dla siebie. Za to córce sprawiłam nowy rower i jeszcze stolik na balkon. Mimo tego, że nie wróciłam obładowana, to ochłonęłam nieco. Ogródka jednak i tak nie tknę. Albo zrobią nowe grządki, albo nie będzie ogródka i już. Nie rozumiem takiego podejścia. Mąż widział, że sporo pracy mnie to kosztowało, a potem bez skrupułów puszcza tam synka, bo on chciał. Kurcze, jakby chciał skoczyć do studni, to też by go puścił? Niby nic nie robiłam, a zmęczona jestem tak, że oczy same mi się zamykają. To się nazywa chyba przesilenie wiosenne. Niestety czeka mnie jeszcze kilka godzin czytania książki kompletnie dla mnie niezrozumiałej. Jest trudniejsza do zrozumienia niż "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa. Usiłuję jakoś ją streścić, coś z niej wyciągnąć i nic. Ta książka na pewno nie jest do czytania dla zwykłego czytelnika. W najbliższym czasie będzie recenzja na blogu, ale najpierw muszę znaleźć na nią pomysł.

Jak Wasz weekend? Opalaliście się ?

35 komentarzy :

  1. Dobre jedzonko u przyjaciółki zawsze poprawia nastrój, podobnie jak i zakupy oraz piękna pogoda, którą świetnie uchwyciłaś na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z całości najbardziej podoba mi się kąpiel w pianie :)
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie cały weekend na dworze z dzieciakami ;-) A "Mistrza i Małgorzatę" bardzo swego czasu lubiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale trzeba przyznać, że do najprostszych do zrozumienia nie należy :)

      Usuń
  4. U mnie jakieś przesilenie też działa.. i ciągle zmęczona jestem.. Faceci chyba nigdy nie będą myśleć jak my ;) Dobrze, że udało Ci się trochę ochłonąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Weekend zleciał w sobotę pracowicie a w niedziele rodzinnie.
    Zazdroszczę Ci takich wyjść. Odkąd się wyprowadziłam z miasta kontakt z przyjaciółkami jest słaby a wręcz go nie ma :( do miasta sama nie jeżdżę bo nie mam samochodu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słoneczko zdecydowanie dodaje skrzydeł - oby już na dłużej z nami pozostało

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm... dla mnie "Mistrz i Małgorzata" to prawdziwy klasyk bardzo wartościowa książka. A jak Ja chodzę na zakupy to przeważnie nic sobie nie kupie tylko dzieci obdarowuję :D Dokładnie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze wartościowa, ale niezrozumiała tak od razu, i tak samo jest z tym co czytam, tylko "mistrz i małgorzata" była warta tego niezrozumienia, a tu ktoś chciał ale munie wyszło.

      Usuń
  8. oj tatuś rozpieszcza synka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, ja wyszłam na słoneczko w ten weekend i trochę mi zaczerwieniło twarz, mąż się śmiał że wyglądam jak burak :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty to jednak potrafisz postawić na swoim ;)
    a twój mąż rzeczywiście go nieźle rozkręca, ze zdziwieniem patrzyłam jak młody piekł sobie kotlecika :>

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie za to pies podeptał kwiaty w ogródku a już tak pięknie kwitły za karę spędził 3 godziny na łańcuchu, niestety życia kwiatom to nie zwróciło a ja nabawiłam się wyrzutów sumienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, a u mnie sarny obgryzają, ale znalazłam na nie sposób.

      Usuń
  12. Świetnie wyglądasz! Zakupy najlepsze. :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak :) Zakupy zdecydowanie poprawiają humor :)))) Dobrze wyglądasz kochana!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na drugim zdjęciu masz świetne butki :) Wyglądasz kwitnąco :)
    A co Ci faceci nie nawymyślają jak nie ma kobiety w domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są buty z PEPCO :) chyba 9 zł. kosztowały :) Dziękuję, bardzo mi miło.

      Usuń
  15. Zazdroszczę tego czasu spędzonego z przyjaciółkami, ja dawno się nie widziałam z moimi podczas takiego babskiego, luźnego spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie weekend spędzony z przyjaciółmi :)
    Zapraszam
    gebalaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Moj weekend nie nalezal do najlepszych ale coz, takie zycie. Nie cierpie jak moj maz dla swietego spokoju pozwala dziewczynkom na wszystko bo potem on jedzie do pracy a ja mam podwojna robote by odgruzowac dom.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie wyglądasz - bardzo fajne spodnie :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka