czwartek, 28 kwietnia 2016

"ZNIECZULENIE" - ROBIN COOK


Thriller medyczny to dla mnie zupełna nowość. Nigdy wcześniej nie czytałam tego rodzaju literatury, dlatego z tym większą ciekawością sięgnęłam po "ZNIECZULENIE", którego autorem jest ROBIN COOK, autor literackich przebojów z listy „New York Timesa”, z wykształcenia lekarz.  Czy była to dobra decyzja i interesująco spędzony czas? Zapraszam na recenzję.


Na początek kilka słów o samym autorze.
Robin Cook jest uważany za mistrza thrillera medycznego. Ukończył medycynę na Uniwersytecie Columbia oraz studia podyplomowe na Harvardzie. W swojej twórczości wykorzystuje najnowszą wiedzę medyczną oraz doświadczenia z własnej praktyki lekarskiej. Jest autorem wielu powieści, w tym takich bestsellerów, jak Mutant, Epidemia, Zabójcza kuracja, Chromosom 6 czy Toksyna. Wydana w 1977 roku Coma była debiutem Cooka i przyniosła mu sławę, którą utwierdził słynny już film w reżyserii Michaela Crichtona z Genevieve Bujold i Michaelem Douglasem.

"Gdy chłopak Lynn Peirce, studentki medycyny, trafia do szpitala na rutynowy zabieg chirurgiczny, w jej uporządkowane życie wkrada się chaos. Pacjent nie odzyskuje przytomności, a badania potwierdzają niedokrwienie mózgu. Zdruzgotana dziewczyna zaczyna szukać przyczyn i szybko nabiera przekonania, że władze szpitala próbują coś ukryć. Przy pomocy przyjaciela, Michaela, stara się znaleźć dowody na błąd w sztuce medycznej albo zaniedbanie. Prawda jest jednak bardziej przerażająca. Szpital boryka się ze skrzętnie ukrywanym problemem - u zadziwiająco wielu niegroźnie chorych pacjentów wykrywa się śmiertelną chorobę krwi. Gdy ktoś zaczyna grozić Lynn i Michaelowi, oboje nie mają już złudzeń: wmieszali się w sprawy znacznie poważniejsze, niż się spodziewali. Rozpoczyna się rozpaczliwy wyścig z czasem".

"ZNIECZULENIE" jest najnowszą powieścią Robina Cooka, do kupienia w księgarniach od kwietnia tego roku. Rozpoczyna się zapiskami nieżyjącej już pacjentki szpitala, Kate Hurley, czyli jej pamiętnikiem. Niby zwykły pamiętnik, a już tutaj natężenie emocji jest ogromne.  Już tutaj, podświadomie czujemy, że coś jest nie tak.  Kate i jej mąż też to czuli, dlatego zaczęli szukać i... zginęli prawie na początku opowieści. Następnie poznajemy parę młodych ludzi - Lynn Peirce i jej chłopaka. Ona studiuje medycynę, on jest sportowcem, który doznając urazu nogi, musi poddać się niegroźnemu zabiegowi. Koniecznie muszę tez wspomnieć o Michaelu, który odegra w powieści ogromną rolę, a dodatkowo jest przyjacielem Kate. Operacja przebiega książkowo, parametry życiowe są w najlepszym porządku, anestezjolog (kobieta) czuwa w pełnej gotowości, aż nagle super nowoczesny sprzęt do podawania znieczulenia przygasa na ułamek sekundy... I od tego wszystko się zaczyna... Pamiętajcie... sala nr. 12...

Każde słowo w powyższej książce, i każde zdanie jest przemyślane, rozbudowane i dopracowane. Thriller ten wymaga od czytelników większego zaangażowania niż przeciętna książka, co w moim przypadku bardzo przypadło mi do gustu. Całość jest niesamowitą historią, pełną zaskakujących zwrotów akcji. Sama historia nie nudzi czytelnika, ale zbyt szeroko opisane sformułowania medyczne już tak. Jestem za to mądrzejsza o wiedzę, co to jest ruch przedsionkowo - oczny czy co to jest skala Glasgow, i może jeszcze przezskórna gastrostomia endoskopowa. Trzeba jednak przyznać, że pobudza to  myślenie, kilka zapisów medycznych ma ogromne znaczenie dla całej opowieści ( ale tylko kilka). Bardzo spodobały mi się szczegółowe opisy wyglądu bohaterów, pomieszczeń czy sytuacji, każdy ubrany w odpowiednio dobrane słowa i pięknie rozwinięte zdania złożone. Moja wyobraźnia pracuje wtedy na najwyższych obrotach. Mimo to opisy wzbudzały też we mnie wielkie pokłady niecierpliwości, bo oddalały mnie od ... rozwiązania zagadki... Fabuła od początku do końca trzyma nas w napięciu, mimo znudzenia przy czytaniu kolejnej medycznej nowinki. Dlatego też, żeby przeczytać powieść, trzeba lubić taki rodzaj literatury, albo... wiedzieć co dane sformułowania oznaczają.

Minusem dla mnie okazał się fakt, że już na początku domyśliłam się za pomocą czego, pacjenci szpitala zapadają na tajemniczą chorobę. Pozostało mi więc jeszcze dowiedzieć się kto za tym stoi :).

"ZNIECZULENIE" to powieść wyjątkowo poprawna, którą czyta się z zapartym tchem. Ciekawi bohaterowie, szybka akcja i ciekawa fabuła to tylko niektóre z zalet, ale... mimo to nie sięgnę kolejny raz po thriller medyczny, bo ten rodzaj literatury nie powala mnie na kolana. Trzeba jednak przyznać, że autor, pisząc powieść dał z siebie wszystko.
SERIA                    Thriller
PRZEKŁAD             Maciej Szymański
OPRAWA              broszurowa klejona
LICZBA STR           456
WYDAWNICTWO  Rebis

14 komentarzy :

  1. Dzięki Twoim recenzjom wzięłam się znowu za czytanie :) Może po nią sięgnę, bo nie czytałam wcześniej thrillerów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki typ to chyba też nie dla mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś namiętnie czytałam thrillery medyczne, a teraz nie mam kiedy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka idealna dla Moniki. Zaczytuje się wręcz w thrillerach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie książki:) musi trzymać w napięciu aż do ostatniej strony. Sięgnę przy najbliższej okazji

    OdpowiedzUsuń
  6. oj brak mi czasu na czytanie dla przyjemności...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznaję, że ja też nigdy wcześniej nie czytałam tego typu lektury.

    OdpowiedzUsuń
  8. Thrillery uwielbiam nie koniecznie medyczne ale gdy znajdę czas na pewno sięgnę i po "Znieczulenie".

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam nigdy takiej książki, ale wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. To tytuł, który podrzucę mężowi :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby był taki film chętnie bym go zobaczyła. Ciekawe czy przypadłaby mi do gustu książka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. też takich książek do tej pory nie czytałam, ale zaciekawiłaś mnie tym, że jest zagadka i trzeba ją rozwiązać. kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie to coś dla mnie! Słyszałam same superlatywy o tym autorze. :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam thirllery medyczne, wlasnie skonczylam czytac tę książkę i niestety muszę przyznać, że czytałam dużo lepsze książki z tego gatunku...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka