wtorek, 18 lipca 2017

"PRZEMINĘŁO Z MAILEM" - BARBARA DREWS...



Studentka i profesor - zdawać by się mogło, że taka historia dość często pojawia się w literaturze. Owszem, pojawia się, ale z całą pewnością nie w tej formie i nie tej treści co "Przeminęło z mailem".

 

 
Kiedy zakochuje się w sobie dwoje dorosłych i doświadczonych ludzi wszystko powinno "iść jak po maśle" - wszak mają już za sobą bagaż doświadczeń i wiedzą jakich błędów nie popełniać... Jednak nie jest to takie proste...

Basia to studentka, nie najmłodsza, będąca w trakcie decyzji o rozwodzie. Coś w jej życiu się kończy, a coś zaczyna. Basia w wieku pięćdziesięciu trzech lat nadal szuka w życiu kogoś, kto zaakceptuje ją taką, jaka jest. Kiedy poznaje profesora Kostka i zaczyna z nim korespondować mailowo i esemesowo, wydaje jej się, że nareszcie odnalazła sens w życiu - czy ma rację?

Profesor Kostek, zwany przez Basię lewkiem, to mężczyzna będący w separacji z żoną, która kilka lat temu zamieszkała z ich synem za granicą. Profesor nie jest "prostym" mężczyzną ponieważ często myśli o samobójstwie, a na dodatek cierpi na chorobę dwubiegunową. 

Jak widać oboje są samotni, dlatego korespondując ze sobą rozmawiają o wszystkim, począwszy od trudnych spraw, skończywszy na głupotkach - jak w życiu. Basia wspiera Kostka duchowo ze wszystkich sił, jednak przychodzi czas, że i jej tych sił zaczyna brakować i wtedy profesor musi zacząć sobie radzić sam. Czy ich miłość przetrwa? 

Już podczas czytania ich korespondencji widać różnicę "kobieta - mężczyzna". Ona pisze dużo, opisuje uczucia, a on krótko, często nawet jednym słowem. Ten sposób pisania być może jest spowodowany chorobą, a może to dla tego, że to "facet" - tego nie wiem. W każdym razie jakoś mi ten typ mężczyzny nie przypadł do gustu. Profesor potrzebuje niańki, a nie kobiety. Wiecznie z problemami i swoją chorobą, staje się dla Basi raczej zmorą niż przyszłością, z tym, że ona sobie nie zdaje z tego sprawy.

"Opowieść o dwojgu niemłodych ludziach uwikłanych w życiowe wybory. On i ona. Profesor i jego studentka. Najpierw jedynie piszą do siebie. Pewnego dnia spotykają się po raz pierwszy. Potem kolejny i kolejny. Poznają się coraz lepiej, zaprzyjaźniają i… Co dalej? Oboje są przecież już niemłodzi, a co więcej, jak pisała Agnieszka Osiecka – to „kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością”. Ona jest w trakcie podejmowania trudnej decyzji o rozwodzie i o sprzedaży rodzinnego domu. On w zasadzie żyje w separacji z żoną – która z synem mieszka w Zurychu – i widuje się z najbliższymi jedynie podczas krótkich wizyt w Szwajcarii. Jak odpowiedzą sobie na pytanie „co zrobić, co zrobić z tą miłością?”. Teraz, gdy Pani poznaje moje kolejne mroczne warstwy, już mnie Pani nie lubi. Skąd to Panu przyszło do głowy? Przeciwnie, wydaje mi się Pan coraz bardziej interesujący. Nie można tak po prostu przestać kogoś lubić. Przywiązałam się do Pana. Może nie ma Pani takich doświadczeń, ale gdyby ktoś, kogo Pani lubi albo nawet kocha, okazał się potworem? Lubię potwory. Oddzieliłabym człowieka od jego czynów."

Powieść z całą pewnością jest oryginalna, aczkolwiek wymiana maili i SMS niezmiennie kojarzy mi się z Aną i Christianem z "50 twarzy Greya" i tak sobie myślę, że może troszkę była inspiracją? Historia jednak jest całkiem inna od wyżej wspomnianej książki. "Przeminęło z mailem" nie ma żadnej akcji. Bohaterowie cały czas piszą do siebie i piszą, chwilami aż do znudzenia. Mam wrażenie, że wystąpił tu tak zwany przerost formy nad treścią. Do tego wszystkiego doszło słownictwo, którego nie mogłam pojąć i to nie tylko dlatego, że słowa były niezrozumiałe, ale również dziwne zdrobnienia, które... no są dziwne i tyle... Dziękuje wydawcy, że wyróżnił czcionki, bo bez tego nie mogłabym nawet zgadnąć, co pisze on, a co ona.

Zakończenie pozostawiło niedosyt, bo jest tak napisane, że do dziś się zastanawiam o co chodzi i co stało się z bohaterami. Jeżeli miałabym ująć w kilku słowach powieść, to opisałabym ją, że "lekko nie jest". Widać potencjał autorki, widać, że jest wykształconą osobą, ale swoją książką nie dała rady, albo dała radę jedynie dla wąskiego grona czytelników - ja do niego nie należę.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka