niedziela, 4 sierpnia 2019

TRZYSTA SIEDEMNAŚCIE DNI BEZ CIEBIE - BOJĘ SIĘ...


Irek, jestem przerażona. Dziś wyjeżdżam z dziećmi nad morze... nad to nasze morze, które tak bardzo kochaliśmy, nad którym przewartościowaliśmy swoje życie, gdzie spędziliśmy niezliczone godziny na rozmowach... Miejsce inne, ale morze to samo...



Jestem przerażona i chyba żałuję, że dzieci namówiły mnie na ten wyjazd. Te wspomnienia, które uwiecznialiśmy na setkach zdjęć, które ciągle oglądam - wiem, że to będzie rozrywało moje serce na kawałki... Jak widać to ciągle jest tak świeże i już sama nie wiem czy i tym razem uda mi się przełamać swoje lęki.

Pamiętasz ile razy uciekaliśmy nad brzeg morza? Pamiętasz, jak w roku, w którym dowiedzieliśmy się, że masz raka, płakaliśmy na ławce na promenadzie? Wtedy już wiedziałam, że do tamtego miejsca nigdy nie wrócę, jeśli miałaby to być podróż bez Ciebie. Spełnił się największy mój koszmar. I nie wrócę! Nigdy! Tym razem miejsce będzie inne, ale morze to samo...

Wyjeżdżamy wieczorem, a ja już od rana wręcz wymiotuję ze stresu, a głowę rozsadza mi ból. Przypomina mi się zeszłoroczny pobyt w Sarbinowie - Twój nagły ból, pobyt w Koszalińskim szpitalu, kaszel... nikłeś w oczach. Znów płakaliśmy... wiedzieliśmy już, że to nasz ostatni raz, a jednak ciągle żyliśmy nadzieją. Nawet przed wyjazdem mówiłeś, że ostatni raz chcesz żyć normalnie, że chcesz poczuć się wolny od raka. Niestety los miał dla nas już inne plany. Potem... potem było już tylko gorzej. Irek, boję się, cholernie się boję! Pomóż mi proszę, abym dała radę dla dzieci i dla siebie. Żebym potrafiła udawać w ciągu dnia, robić piękne uśmiechnięte zdjęcia, a  płakać dopiero w nocy, kiedy dzieci już zasną, siedząc na pustej plaży. Czuję się dziś jak malutka dziewczynka, słaba i pełna paniki.

Trzymaj za nas kciuki proszę. Bardzo Cię kocham...

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Zapraszam.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka