sobota, 25 kwietnia 2015

DZIEŃ 21 - WYPROWADZONA Z RÓWNOWAGI...

 

 

Dwadzieścia trzy kilometry przejechaliśmy dziś na rowerach. Moje płuca palacza mało nie pękły. Nie zamierzaliśmy tyle jechać, ale wyszło jak wyszło. Po prostu jechaliśmy sobie powolutku dróżką w lesie, najpierw jedną, potem drugą, trzecią, czwartą i tyle tych dróżek było, że się zgubiliśmy. I to parę kilometrów od domu :( Ale siara (jak to mówi moja córka).




 Nie wzięłam ze sobą telefonu, ani kasy, ani fajek. Jedynie kartę do bankomatu. Dobrze, że przynajmniej o piciu dla synka nie zapomniałam. A mąż, może i jest dobry w seksie, ale orientację w terenie ma kiepską. No ale nie można mieć wszystkiego ;)Mały zaczął się niecierpliwić i robiło się nieciekawie, lecz w końcu stał się cud, bo na tym"zadupiu"był sklep, a w sklepie można było płacić kartą :)
To był nasz ratunek - mały dostał loda, ja swoje fajki, a mąż picie. No i powiedziano nam jak wyjechać z tych dróżek .I pomyśleć, że kawałek od domu można mieć taką małą przygodę :) Chociaż jej skutki odczuję pewnie jutro dość mocno to było super. Śpiew ptaków, cisza,piękna pogoda - czego można chcieć więcej?

Widoki rewelacyjne. Nie jest to co prawda wodospad Niagara, ale jak dla mnie, kury domowej to prawie jak Niagara ;). Po powrocie, już samochodem(uff) pojechałam na zakupy do Rossmana, bo jak wszyscy wiedzą, od 25 .04 do 29. 04 jest minus 49% na kosmetyki kolorowe, podkłady i coś tam jeszcze. Szczerze to nigdy się zbytnio nie malowałam, ale czas zaczyna odciskać swoje piętno na mojej twarzy, więc trzeba "przelecieć" filmiki o makijażu i coś z tymi oznakami starzenia zrobić. Kupiłam taki puder 2 w 1 z firmy Max Factor, który można używać na mokro, jeżeli się zwilży gąbeczkę albo na sucho. Ciekawa jestem tego cuda, ale już dziś sił mi zabrakło na testowanie. Odwiedziłam też znajomą i dostałam od niej w prezencie... kurę, taką domową, wiejską :) Oczywiście nieżywą :) Wygląda na to, że nie będziemy jutro głodni :P, mimo tego, że matka zrobiła wszystkie zakupy oprócz spożywczych.

Wieczorem za to puściły mi nerwy. Powodem tego są sarny, które notorycznie niszczą moje drzewka. Najpierw zniszczyły bez, potem złoty deszcz, a teraz biorą się za krzewy. Złapałam je na gorącym uczynku, ale uciekły szybko jak tylko mnie zobaczyły. Mój pies już nawet na nie nie reaguje - przyzwyczaił się. Zasadziłam piękne róże i boję się, że też je zeżrą. Może nie łodygi ale kwiaty na pewno. Wiem, wiem, mam sobie ogrodzenie zrobić, ale to nierealne, z racji niedostatecznych funduszy. Jakby nie było to trzeba mi prawie 450 m siatki. Wyczytałam w internecie, że pasta do butów je odstrasza, więc jutro z rana lecę pastować drzewka, albo popowieszam na nich szmatki nasączone pastą. Nie lubią też mydła zapachowego. Moje drzewka będą wyglądały jak choinki na święta;)

I taka to była sobota. Dom nie posprzątany, synek poszedł spać brudny, dziewczyny na kolację dostały chipsy, ale za to spędziliśmy czas razem. Bo co w życiu jest ważniejsze? Wysprzątany dom czy miłość ?

6 komentarzy :

  1. Super wycieczka taka w "nieznane" :) Rossmanna też odwiedziłam ale kupiłam tylko rozświetlacz od Wibo ( podobno rewelacyjny). W sumie to zapomniałam o tej promocji i przy kasie pani mnie zaskoczyła mówiąc ile mam zapłacić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez jakiś rozświetlacz kupiłam,taki w kuleczkach :) Czy to ten sam? Mnie córki uświadomiły o promocji,bo starsza maluje sie już na całego,a młodsza chciała błyszczyk brzoskwiniowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Rossmana odwiedzam tylko po pampersy :) mimo iż jestem kobietą to kosmetyki mało mnie interesują ;) ja też na rowerze zaczęłam jeździć i o wiele lepiej się czuję i waga jeszcze w dół spada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pampersow nie kupuje jeszcze, a z kosmetykami mam tak samo. Nie lubię się malować. Jedyne co kupuje to lakiery i odzywki do paznokci :D ewentualnie jak tipsy sobie pomoże, to wtedy ozdoby do tipsow :) a jak się pomaluje to trzeba pamiętać później żeby to zmyć.. A nie zawsze mi się o tym pamięta.... ;)

      Usuń
    2. Ja już pampersów nie kupuję :) a mazidła?No trzeba było zacząć.Ty jesteś młoda,ale ja już pierwsze oznaki starości muszę tuszować,no i mam dorastające dziewczyny,które nakładają na siebie tego cholerstwa tonami.Lubisz malowac paznokcie,a ja nie dość że nie umiem to nie lubię :( a jak mam dłuższe to od razu sama siebie drapię.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka