czwartek, 21 maja 2015

DZIEŃ 47 - JUŻ UZALEŻNIENIE, CZY JESZCZE NIE?

 

Wstaję rano, robię kawę i śniadanie synkowi. On ogląda bajki, a ja włączam laptopa i... zaczynam kolejny, wirtualny dzień. Poczta, facebook, strona którą prowadzę, wyniki konkursów, grupa do której należę, raporty do kampanii, w których uczestniczę i blog. I tak w koło, klikam strona po stronie, piszę posty, odpisuję na wiadomości, wklejam zdjęcia. Laptop jest włączony od rana do nocy, z drobnymi przerwami kiedy muszę wyjść lub wyjechać gdzieś, ale wtedy mam telefon w nim internet. Czy to już uzależnienie? Nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że nie. Niestety :(



Od rana, jak włączyłam mój sprzęt, same dobre wieści, wygrałam tusz do rzęs z Loreal Paris. Nawet zapomniałam, że coś tam do nich skrobnęłam :)Potem pan z InPost przywiózł mi cztery kremy z Nivea (w sumie miałam pięć, ale wcześniej jeden podarowałam), a następnie nasz szalony listonosz dostarczył mi paczkę z ciastkami od Hit. Kiedyś, pół roku temu uczestniczyłam u nich w konkursie gdzie wygrałam. Niestety moja nagroda nie dotarła i w zamian za to (chyba) co jakiś czas przysyłają mi kolejną nagrodę :) Myślę, że po prostu bałagan mają taki, że nie ogarniają kto, komu i gdzie. No cóż, ja na tym nie tracę :)


Po południu czekała mnie wizyta u elektromechanika z moim kluczykiem od samochodu, który nadal nie działa. Niestety miał nieoryginalny program do Stilo i nic mu nie pokazało. Wysłał mnie więc do swojego kolegi, najpierw jednak musiałam synka odwieźć do domu, bo tak się darł, że wytrzymać nie można było. Po drodze jeszcze odwiozłam kosiarkę taty do naprawy, kolejny raz. Niby na gwarancji jest, a za każdym razem trzeba płacić bo gwarancja tego nie obejmuje. Dziwne. To jednak nic, najgorsze było to, że bagażnika nie mogłam otworzyć z zewnątrz. Jedynie jak weszłam od środka do bagażnika, to tam naciskałam na taki guzik i otwierałam. Normalnie zakwasy od tego mam.

Odwiozłam więc mego potomka w ramiona męża, a sama pojechałam do drugiego elektromechanika. I co się okazało? Wszystko się rozkodowało, ja kodu nie mam, więc żeby go odzyskać trzeba coś tam cztery godziny w aucie grzebać i zakodować nowy kluczyk .I to kosztuje od 200 zł. do 250 zł.. Już dziś miałam zapłacić od 50zł do 100 zł. ale mój wdzięk i urok osobisty zadziałał i było gratis. W sumie nie kapuję za co miałabym w płacić? Za to, że auto do komputera podłączył? A nie, jeszcze coś tam pokręcił przy zamku od bagażnika i mogę go ręcznie otwierać z zewnątrz :) Najważniejsze zrobione, a nad kodowaniem i wydawaniem 250 zł. to się muszę zastanowić, czy warto. No i po tym wszystkim pozostała mi jeszcze wizyta w naszej przychodni, bo może uda się wyciągnąć szwy bezpłatnie. Oczywiście się nie udało, bo sprzęt mają za duży, a szwy są maleńkie. Więc jutro kierunek Bielsko i chirurg plastyk. Porażka.

Najbardziej jednak załamała mnie wiadomość, że w jednym czasie mam być pierwszego czerwca w dwóch miejscach. Z Sandrą w Cieszynie na kontroli w poradni chirurgicznej i z Olą w Katowicach, w sprawie odwołania dotyczącego orzeczenia o niepełnosprawności. Może gdybym jechała samochodem, to bym zdążyła i tu i tu, ale niestety do Katowic nie zaryzykuję jechać samochodem i jestem skazana na nasze PKP. Ale dam radę :)jak zawsze :)

A jutro, zły dzień. Minęło sześć tygodni od poprzednich badań męża i jutro kolejne. I znów strach i niepewność, aż do wtorku, kiedy to będą wyniki. I znów w poradni zobaczę nowe twarze nowych chorych. Będą też i te same, a części już nie będzie .Znów ludzie z tym strachem w oczach, z tym żalem do życia, że tak krótko trwało :(

6 komentarzy :

  1. spoko maroko dziewczyno droga Tobie zawsze referaty piszę jak w pracy jestem, włączam rzęcha, internet i pierwsze co robie to odpisuję Ci na blogu ;)
    mnie mąż wczoraj powiedział że jestem uzależniona od Was, i że powinien mi trochę to ukrócić. aż się boję co to będzie. więc nie bój dupy, na to wychodzi że z tym uzależnieniem nie jesteś sama ;)
    Twoja wygrana z Loreala urodziła we mnie chęć wygrania, więc też wczoraj coś tam im napisałam ;)
    Kremy po przejściach w końcu i ja dostałam.
    Wiesz, na to wychodzi że warto czasami czegoś nie dostać w terminie, później przychodzi do Ciebie ze zdwojoną siłą ;) pamiętam, że miałaś tak też z tymbarka! że też ja wszystko muszę dostawać w terminie shit ;)
    Auto.. moje tak strasznie obsrane od strony kierowcy na drzwiach że aż ręce opadają, zaraz trzeba będzie zniwelować szkody wyrządzone przez kloake ;)
    Wiesz czasami warto jechać do specjalisty, bo niby ściąganie szwów proste, ale jak się źle ściągnie, to większe blizny zostają ;)
    zastanawiam się czemu się boisz jechać sama samochodem w dłuższą trasę? wiesz ja też się bałam, jak w zeszłym roku jechałam sama 300km, w sensie jako kierowca bo auto całe załadowane. Pamiętam że raz przejechałam na czerwonym z nerwów ;) ale już teraz wiem że nie ma co bać dupy, tylko siadać i jechać. nie łam się, przełam się ;)
    i szczerze, to nie wiem co Ci poradzić, jak przejść przez ten poradniany smutek.. wszędzie widzi się dzieci chore, ludzi.. wczoraj przyjechał do mnie szef po papiery, w samochodzie miał bliźniaczki, poronione. nie wyobrażam sobie tego bólu, jaki matka dzieci przeżywała..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się jeżdżenia po Katowicach,i dłuższe trasy powodują u mnie taki ból kręgosłupa,że dwa dni wstać nie mogę.jeździłam do taty do szpitala do Ochojca ale męczarnia to była dla mnie.Pociągiem na spokojnie,no chyba że nie wyrobię na powrotny,to będzie problem.Pomoże mi w dotarciu na miejscu dziewczyna z naszej grupy więc może będzie ok.Narazie to próbuję się dodzwonić do Urzędu Wojewódzkiego ale albo zajęte albo nie odbierają.Boże,nie wyobrażam sobie straty dziecka,nie wiem jakbym poroniła ale teraz takiego,które już jest to sobie nie wyobrażam.Z Loreala można codziennie pisać tylko nie wiem do kiedy.A poradniany smutek?Tego nie da się ominąć,to było,jest i będzie.No chyba żebym była bez serca i czasem naprawdę chciałabym być.

      Usuń
    2. widzę że Ty siedziałaś i czekałaś aż Ci coś naszkrobie! jesteś nie możliwa ;)
      no to już teraz wiem o co chodzi. Nie możesz jednego terminu o dzień przesunąć? byłoby Ci znacznie łątwiej. Czemu mi się wydawało że 1 czerwca to sobota będzie?
      tyle razy Ci juz miałam pisać, ale zawsze zapominam. Źle Ci się wyświetla godzina dodawania postów widziałaś? że ja swój napisałam 31 minut po północy, a wtedy to ja smacznie spałam ;)

      Usuń
    3. Rzeczywiście,godzina jakas dziwna.Musze to ogarnąć.rano,jak wstaję włączam bloga,facebooka i pocztę więc wiem co kto gdzie piszę na bieżąco :) przesunęłam wizytę Sandru o tydzień bo ordynator tylko w poniedziałki przyjmuje.Sporo czasu będę miała w Katowicach to o galerię się zahaczy ;)Zawsze to pretekst :) Dobra idę bo w piżamie jeszcze jestem.

      Usuń
    4. czyli jednak na spokojnie ;)
      to ja już w pracy, podłogi pomyłam, patrzałam jak karetka na sygnale pod prąd jedzie, a ty siedzisz w piżamie? wstydz sie ;)

      Usuń
    5. Tak,w tamtą stronę na spokojnie.Gorzej w drugą stronę bo pociąg o 16,18 a lekarza mamy na 15,30 :( Ale jak będę znała droge to może się uda.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka