poniedziałek, 1 czerwca 2015

DZIEŃ 58 - JAKAŚ MASAKRA...

 
Na samym początku zwracam się do Was z prośbą. Jest Was tu sporo, bo czytacie co widać po wyświetleniach i w związku z ty, jeżeli możecie i chcecie to dodajcie mój blog do obserwowanych. To bardzo ważne dla mnie. Nie chodzi mi o puste cyferki,ale o Was, którzy tu zaglądacie czytacie.
Miałam dziś bardzo ciężki dzień, taki,których nie powinno być wcale. Jestem wykończona i możecie mi wierzyć, że bardziej psychicznie niż fizycznie. Chociaż fizycznie również nie jestem w najlepszej formie. Najgorsze jednak chyba było dziś to, że zawiodłam się na pewnej osobie, a takie rzeczy niesamowicie mnie dołują. Staram się mieć zaufanie do ludzi (może to nie jest w dzisiejszych czasach zbyt mądre), ale jestem pełna wiary... i właśnie dlatego dostałam dziś po dupie. Co mnie tak rozczarowało?

Rano jechałam z córką do Katowic na komisję do spraw orzekania o niepełnosprawności. Nie znam tego miasta kompletnie. Pewna dziewczyna, z grupy do której należę zaoferowała mi pomoc i obiecała zaprowadzić nas z dworca PKP do właściwego urzędu. Prosiłam żeby dała mi znać, jeżeli coś miałoby się zmienić. Wysiadłyśmy więc spokojnie z pociągu, poszłyśmy w umówione miejsce i... nikogo nie zastałyśmy. Dzwoniłam, pisałam i nic. W końcu poradziłyśmy sobie jakoś same. A przed momentem otrzymałam od tej dziewczyny wiadomość "coś mi wypadło, mam nadzieję, że nie zabłądziłaś, nie miałam Twojego numeru w telefonie". Przecież pisałam do niej kilka razy i dzwoniłam dzisiaj... i nie miała mojego numeru? Nie wiem, może ja jakaś inna jestem, ale gdyby mi "COŚ" wypadło, to na głowie bym stanęła, żeby o tym powiadomić. Moja wiara w ludzi upadła dziś bardzo nisko.
Do tego doszło kilkugodzinne czekanie na komisję, strach,że nie zdążymy na pociąg powrotny i zmęczenie. Wyjechałyśmy o dziewiątej rano i wróciłyśmy o osiemnastej. Po tym wszystkim normalnie chce mi się wyć.

 
A tu jest dowód na to, że byłam w Katowicach :) i dałam sobie radę. Kolejny raz powiedzenie "koniec języka za przewodnika" okazało się prawdziwe. Droga nie była wcale trudna i raczej łatwo było dojść, a po drodze obejrzeć Katedrę, Galerię Katowicką, park i bieliznę ekspedientki z Żabki. Pierwszy raz widziałam coś takiego - siedzi dziewczyna przy kasie, sukienkę ma podciągniętą prawie po pępek, majtki jej widać, dekolt taki, że cała koronka wystawała, obok niej chłopak gładzi ją po udzie .Przypominam, że to była ekspedientka. Łaskawie skasowała ode mnie pieniądze za pepsi (zła, że przerywam jej seans). Może teraz Żabka tak promuje swoje sklepy? Może to jakaś forma reklamy?
 


Zapomniałabym - decyzja z Komisji dotrze do nas pocztą w ciągu trzech tygodni, więc znów pozostaje nam czekać, a w ostateczności iść do sądu. Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia: przez tydzień próbowałam się dodzwonić do pań obsługujących komisje i nie udało się. Pomyślałam więc, że muszą tam mieć dużo pracy. Dziś zobaczyłam tą ich pracę. Kawa, ciastko, papierosek, ploteczki z koleżanką z biura obok itp. Coś tam pracy mają, ale nie tyle, żeby przez cały tydzień nie odebrać telefonu, zwłaszcza,ż e dzwoniłam na trzy różne numery.

Na koniec pochwalę się Wam jeszcze, że wygrałam bon na 100 zł. do sklepu Bartek :)

A teraz herbatka, Nurofen i spaaać.

7 komentarzy :

  1. Oj na prawdę ciężki miałaś dzień. Takie sprawy wykańczają psychicznie. Ja jestem w trochę lepszej sytuacji bo jak jadę na komisję decyzję otrzymuję na miejscu. Chyba nie zniosłabym nerwowo takiego oczekiwania do 3 tygodni.
    Porażka z tymi wszelkimi urzędami...

    OdpowiedzUsuń
  2. na miejscu?Wiem,że trzy lata temu tak było ale od jakiegoś czasu przysyłaja pocztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tylko ja stawiam się do Zus-u o rentę.

      Usuń
  3. Ale akcja,przykro, że Cię koleżanka wystawiła. "Gamuła" nie jesteś, to sobie poradziłaś, będziesz wiedziała na przyszłośc, ze najlepiej liczyć na siebie. Trzymam kciuki za pozytywna decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja już się wypowieedziałam na temat koleżanki Agnieszki która to super ładnie pięknie sama się zgłosiła coby Ci pomóc a później olała ciepłym moczem, teraz się nie odzywa bo się boi, mnie? przeciez ja groźna nie jestem ale jak mnie ktoś wpienia to z nazwiska wskażę palcem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety są ludzie i ludziska.Nie powinna proponować,bo nie musiała,a wyszło jak wyszło :(

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka