środa, 2 września 2015

DZIEŃ 159,160 - DARMOWA NAUKA?


Moja resztka wiary w nasz system oświaty dzisiaj padła, i już się nie podniesie.
No chyba,że jutro uda mi się tą sprawę jakoś wyjaśnić. Chodzi o to, że moja córka jest w pierwszej klasie szkoły średniej i już w wakacje dostali spis podręczników. Kupiliśmy książki do nauki przedmiotów zawodowych, a dziś okazało się, że pani nauczycielka zmieniła zdanie i chce inny podręcznik. Szczerze to nie wiem co mam z tym zrobić, bo:zrobię awanturę w szkole to może później na tym cierpieć córka, a tego bym nie chciała, ale nie chcę też wykładać kolejnej sporej kwoty, zwłaszcza, że na oddanie obecnego podręcznika miałam 12 dni, które już minęły. Jak znam życie i rodziców, to żaden też się nie postawi. No nic, spróbuję jutro zadzwonić do szkoły i porozmawiać z kimś, tylko z kim? A jak to nic nie da, to zapytam w Kuratorium czy takie postępowanie jest zgodne z prawem. Swoją drogą, na facebooku któraś z Was słusznie zauważyła, że pani profesor musiała otrzymać z tytułu zmiany podręcznika jakiś prezencik od wydawnictwa, bo jaki można mieć inny powód, żeby narażać rodziców na koszty, a potem po prostu zmienić zdanie? Po cichu liczę, że jednak to wszystko jutro się jakoś sensownie wyjaśni, bo tak już mam, że wierzę w ludzi...mimo wszystko.

A co do moich dwóch dni, wczorajszego i dzisiejszego to niczego szczególnego nie mogę o nich napisać. Wczoraj upał więc siedzieliśmy w domu, dziś zimno i siąpił deszcz więc też nie wychodziliśmy na dwór (dopiero po południu). Rejestracja jest już na moim samochodzie , popołudniami zbieram sobie jabłka (tym razem skupują po 35 groszy, bo Niemiec lepiej płaci)i codziennie jak mąż wraca z pracy odwozimy po kilka worków, a za majątek który na nich zarobię kupię sobie Audi r8 ;) i może jeszcze na waciki mi wystarczy.Tak serio to pewnie starczy na te dziwne książki co nauczyciele wymyślają, bo jak jedna profesor tak może, to i reszta nie będzie lepsza. I sami powiedzcie-człowiek haruje, żeby dziecko mogło wykształcić się, do czegoś dojść, a ono tego nie docenia, ba, nawet nie rozumie dlaczego musi się uczyć. Tylko słyszę"kup", "potrzeba mi", "przygotuj się na większe wydatki", "czego nie rozumiesz", a jak odmówię to wrzask. Masakra jakaś.

Coś mi się ostatnio wszystko układa, ale nie tak jak bym chciała, ale to nic, bo dziś jest gorzej, a jutro będzie... jeszcze gorzej ;), żartuję oczywiście-jutro będzie lepiej. Po prostu muszę się z tym wszystkim przespać. I tak zrobię, ale zanim pójdę spać to mam misję do spełnienia - uwieść mojego męża :) Nie będzie to trudne, ale niech się cieszy, że o niego zabiegam :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka