środa, 9 września 2015

DZIEŃ 166, 167 -TEN WRZESIEŃ...


Oj będę dziś mocno improwizować, i mam nadzieję, że wyjdzie z tego post, który nie uśpi całej "publiczności". Dlaczego improwizować? Bo ostatnie dwa dni były tak cholernie nudne, że mimo najszczerszych chęci nie potrafię znaleźć w nich nic godnego opisania.Wczoraj nic nie napisałam, bo wieczór postanowiłam poświęcić rodzinie,a raczej jego męskiej części. Czasem dobrze tak usiąść, porozmawiać i poprzytulać się, tak normalnie, z miłością. Dobrze znaleźć chwilę dla siebie, bo dni są tak zabiegane, że ograniczamy się często głównie do słów "co na kolację?", "mały płacze"itd, itp. W ciągu dnia też nie ma kiedy pogadać, bo mąż w pracy ma tyle ostatnio do zrobienia, że nawet telefonu nie ma kiedy odebrać, a i ja przez jabłka niewiele dzwoniłam. Na szczęście już koniec musów i kompotów. Miałam dwa worki jeszcze do przerobienia, ale dziś zadzwonił do mnie pewien pan, że chętnie kupi bo żona jest w ciąży i chcieliby i dla niej, i dla maleństwa owoce bez chemii. I nawet na przyszły rok się zapowiedział na czereśnie i jabłka. Kurcze mogłam mu jeszcze ekologicznego indyka zaproponować. Fajnie jak mężczyzna z taką troską mówi o żonie. Widać było, że zakochany i zatroskany, aż mi się cieplej na sercu zrobiło.

Dziś od rana nic lepiej niż wczoraj się nie działo, no może oprócz tego, że zagrzały mi się nogi. które wieczorem miałam lodowate. Kocham to uczucie. Wolę mieć lodowate stopy (mój mąż trochę mniej to lubi) i ubierać skarpety, niż męczyć się w trakcie upałów i nie mieć już co zdjąć, bo wszystko już zdjęte. Po porannej kawie i śniadaniu walczyłam z muszkami owocówkami, które wyczuły owoce, ale dałam radę, i po południu już ich nie było. Powoli też zaczynam przygotowywać się do rozprawy w sądzie, która mnie czeka, ale zanim złożę pozew, to muszę mieć wszystko zapięte na ostatni guzik. Zawsze wolę trochę później złożyć papiery i mieć wszystko ok, niż potem kilka razy donosić brakujące rzeczy. Dlatego może mnie tu być mniej, bo wieczory spędzę na literaturze przepisów prawa. A jutro jadę się zarejestrować na bezrobociu :) I będę jak Ferdek Kiepski mówić, że dla mnie jeszcze nie wynaleziono pracy więc nie pracuję ;) Na szczęście już nie trzeba kolejny raz przynosić wszystkich świadectw pracy itp (no chyba że od ostatniej rejestracji jakieś doszły). Teraz wystarczy dowód osobisty i nawet po kilku latach tak mnie zarejestrują. Kiedyś, za każdym razem trzeba było składać wszystko od nowa. Nareszcie komputeryzacja biur przynosi efekty, jeszcze nie takie jakie miałyby być, ale kropla drąży skałę :)

A teraz kochani uciekam spać. Oczy mi się kleją od samego rana, no ale trzeba się przyzwyczaić, bo jesienią zawsze tak mam.

7 komentarzy :

  1. Ci koledzy i jabłka to wielcy przyjaciele :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega jeden czyli koń bo połowę jabłek zeżarł ;)

      Usuń
  2. Z tym brakiem czasu coś wiem...mąż pracuje a raczej haruje jak wół by utrzymać swoją rodzinę. Kiedy przychodzi jest tak padnięty że nie ma siły już na nic i to dosłownie bo często zasypia w fotelu w ubraniach.
    Tak to już w tej naszej Polsce jest, że aby żyć w miarę to trzeba wypruwać sobie żyły i biegać z roboty do roboty.
    Ja chyba też jestem Ferdek bo pracy nie mogę znaleźć :( dobrze, że mam tą swoją biedną rencinę to zawsze mogę dołożyć do życia...
    Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Ty jesteś usprawiedliwiona,a ja po prostu pracy nie szukam,bo i tak bym nie mogła pracować.Ciągle wożę kogoś do lekarza,męża,tatę i dzieci,mam synka z orzeczeniem więc kto by mi dał tyle urlopu.

      Usuń
  3. Przeczytałam o tych czereśniach i już dalej nie mogłam się skupić.... Poszłam do zamrażarki i wyciągnęłam woreczek mrożonych. Mimo, że mało było u nas w tym roku to kilka udało mi się przemycić do słoików i do mrożenia. Jak tak dalej pójdzie to nie dotrwają do zimy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry kolega, że pomógł z jabłkami... no i jaki on piękny! Uwielbiam konie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja sie zastanawiam po co się rejestrujesz w Pupie? bo nie do końca wiem. jakoś ostatnio nie piszemy ze sobą, tak jakoś kontakt sporadyczny. ten tydzień jakiś taki lichy.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka