wtorek, 3 listopada 2015

DZIEŃ 220,221 -DO PRACY RODACY...KOBIETA I REMONT...


Wczorajszy dzień nie był taki jak na "Zaduszki"przystało, bo wszystko było na wariackich papierach. Cały dzień zrywałam panele w kuchni, odkręcałam listewki i gipsowałam pozostałości po śrubach. Wszystko po to, żeby dziś już na spokojnie pomalować kuchnię. Teoretycznie mógł to zrobić mąż, ale był w pracy, a wiem, że nie czuje się najlepiej, więc sama zabrałam się do dzieła. Po południu szybko wybraliśmy się na cmentarz, bo M jechał później na mszę za swoją mamę. Za to do nocy robił coś z jakimiś kablami, listwami przypodłogowymi itp. Jeszcze długo po tym jak ja poszłam spać, on przygotowywał wszystko do remontu. Kiedy obudziłam się w nocy, żal ścisnął mi serce, bo biedny spał przy łóżku na klęcząco. Chemioterapia tak daje mu się we znaki, że bolą go nie tylko dłonie, stopy ale i kości, i tylko w takiej pozycji czuje ulgę. Dobrze, że za trzy dni będzie miał przerwę w tym cholerstwie i trochę odpocznie od bólu.
Jak to on, nie powiedział niczego tylko cierpiał w samotności. "Udaję ,że się trzymam" to jego motto. Mógłby sobie ulżyć biorąc coś przeciwbólowego, ale nie chce, bo twierdzi, że i tak już faszeruje się chemioterapią.
Dziś nawet nie myślałam o tym co mógłby zrobić, a co nie, tylko sama od rana wzięłam się za malowanie. Synek, mimo, że obudził się z katarem, był bardzo grzeczny i przez kilka godzin zajmował się sam sobą, pozwalając mi pracować. Tylko od czasu do czasu przychodził popatrzeć. Pobojowisko, które robił w tym czasie było ogromne, ale to nic, bo wiem, że moje dziecko jest mądre i rozumie, że mama musi coś zrobić. Pewnie chętnie by mi pomógł, bo jeden raz przyszedł z kredkami pytając czy może malować, ale kiedy powiedziałam, że nie to poszedł malować na kartce :) Skończyłam przed samym powrotem męża. Kiedy wszedł do domu i zobaczyłam ulgę w jego oczach to poczułam się dumna, że chociaż tak mogę mu pomóc. Bo jestem zołza, która wiele wymaga i rzadko okazuje uczucia, ale staram się to nadrobić winny sposób.
Jutro przyjeżdżają stoliki i szafki, więc może wieczorem uda mi się Wam pokazać efekty. Wymyśliłam sobie, że kubki umieszczę na takim specjalnym wieszanym na półce wieszaku, i niestety w całym necie pisze, że produkt chwilowo niedostępny. Gdyby ktoś, gdzieś zobaczył takie cudo to bardzo proszę o info:)


Innego pomysłu na te cholerne kubki nie mam, bo kuchnia jest za mała na stojące wieszaki, a teraz będę miała o jedną półkę(tę na której stały kubki)mniej. 
Może Wy macie jakiś patent na takie rzeczy?

15 komentarzy :

  1. No jesteś zołza ;)
    Fajnie te kubki wyglądają tak zawieszone :) U mnie tak by się nie zmieściły bo mam nisko powieszone szafki. A kubków mam mało i poukładane w szafce jeden na drugim ;)
    Czekam na efekt końcowy kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywaliłam już część kubków na strych,dam je dziewczynom w posagu :)

      Usuń
  2. Masz bardzo dzielnego męża i Ty też jesteś odważna, że wzięłaś się za takie męskie prace. Fajny z Was team :)
    Pomysł na kubki świetny. Jak znajdziesz taki wieszak to daj znać, a ja też skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dzielny,bardzo,i chyba zbyt rzadko mu to mówię.Widzę to ale mam problem z wyrażaniem tego głośno.

      Usuń
  3. Podziwiam, ja to do remontów mam dwie lewe ręce.
    A ten wieszaczek na kubki bardzo fajny i pomysłowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny prawda? Nie spocznę dopóki gonie dopadnę.

      Usuń
  4. my kubki mamy nawalone wszędzie po szafkach;p nie ma kto z tym porządki zrobić... a dla męża siły życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas kubki walają się po szafkach wszędzie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba też tak będzie jak tego wieszaka nie dopadnę.

      Usuń
  6. Kobieta, która wszystko potrafi :) Brawo. Ja lubie sama wszystko robić.. ale czasem muszę dać sobie pomóc. Pomimo tego, co się dzieje mąż dzielnie daje rade.. tak myślę, że można brać z Was przykład..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może nie wszystko ale wiele :)) Byłam jakiś czas samotną matką więc trzeba się było tego i owego nauczyć. Co do męża to rzeczywiście sama czasem się zastanawiam jak on daje radę. On twierdzi,że z miłości :)

      Usuń
  7. Fajny ten wieszak na kubki, a u mnie one zajmują całą jedną szufladę. Muszę poszukac tego wieszaka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szuflada odpada bo mam ich tylko dwie niestety.Jak znajdziesz ten wieszak to daj znać.

      Usuń
  8. Powiem Ci, że te wieszaki na kubki to super pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są świetne tylko nigdzie ich znaleźć nie mogę :(

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka