czwartek, 12 listopada 2015

DZIEŃ 230 - MACIERZYŃSTWO...


Jak wiecie, od kilku dni remontowałam sypialnię, i dopiero dziś mam czas i siły na napisanie pamiętnikowego wpisu. Teraz, gdy wszystko oprócz paneli przypodłogowych jest już gotowe, nikt by się nie domyślił ile włożyliśmy w to wszystko pracy.




Postronny obserwator pomyślałby sobie, że to nic nadzwyczajnego - białe ściany i tyle. I gdyby nie te panele, które trzeba było zerwać, to rzeczywiście, pomalowanie pomieszczenia to byłby pikuś. A tak, ja zwalczałam się w ciągu dnia, a mąż popołudniu, bywało, że do czwartej rano. Najgorsze chyba było dla mnie spanie w salonie. Niby wielka rozkładane kanapa, ale za to niewygodna. Jedyną osobą zadowoloną był synek, który bardzo żałuje, że już nic do "psucia" nie zostało. Jemu było wszystko jedno gdzie śpi, byle z mamą.

Teraz pozostaje mi jeszcze znaleźć wzór naklejki na ścianę, który będzie mi się podobał, zamówić ją i nakleić :). Mam już taką w salonie, a do sypialni chyba wezmę coś z dmuchawcami. Jak widać, naklejka w salonie prezentuje się świetnie i żadnych dodatkowych ozdób już nie trzeba. Wzorów jest mnóstwo, a ceny całkiem przystępne. Za to drzewo zapłaciłam około 100 zł. a zajmuje całą ,wielką ścianę. Jedyny minus jest taki, że będzie trzeba się nagimnastykować przy malowaniu, bo zamalować go byłoby szkoda. Będę nad tym myślała za jakieś dwa lata, przed następnym remontem. Kiedy tak sobie pracowałam, miałam sporo czasu na rozmyślania, i jedna taka myśl natrętnie do mnie wracała, a mianowicie to, że czas leci, córki dorastają i za jakiś czas pewnie zostanę babcią, i będę najprawdopodobniej złą babcią. A dlaczego? Bo nie mam cierpliwości do dzieci, zwłaszcza nie moich i wiem na pewno, że będę się migała od pilnowania wnuków, bo zwyczajnie tego nie lubię. Co innego od czasu do czasu, ale na stałe nie. Nie wiem jaki jest tego powód, pewnie taki że wcześnie zostałam mamą, musiałam szybko wydorośleć i zabrakło mi kilku lat młodości. Chociaż to też chyba nie. Raczej stawiałabym na zmęczenie materiału. Sama mam trójkę pociech, które potrafią dać w kość i mimo, że je kocham, to chciałabym żeby były już samodzielne. Nie płaczę jak wiele matek, że dziecko dorasta. Uważam, że dobrze, że tak się dzieje, bo my rodzice też chcemy mieć coś z życia. Też chcemy pójść do kina czy na kolację. Mi nie było to dane, bo dziadkowie moich dzieci nie chcieli ich pilnować. W ten sposób tworzy się błędne koło, mi nie pilnowali, więc ja też nie będę, bo żyje się raz, a swoje dzieci każdy sam powinien wychowywać. Zresztą nastały takie czasy, kiedy młodzież jest bardzo roszczeniowa, bo kiedyś było tak: "mamo,czy mogłabyś...?", a teraz jest "mamo daj, mamo zrób, mamo pilnuj". Już samo dzieciństwo i okres dojrzewania nasze dzieci maja o wiele lepsze niż kiedyś. Wszędzie mówi się o prawach dziecka, a nigdzie o ich obowiązkach, dlatego uważam, że po wychowaniu dzieci, każda matka powinna iść na emeryturę. I nikt mi nie powie, że siedzę sobie tylko w domu, bo rola matki jest najcięższą i wymagającą pracą.

Wszędzie mówią, jakie to macierzyństwo jest piękne, a czy jest? W pewnym stopniu tak. Tylko kiedy słyszę o darze narodzin, mam przed oczami okropny poród, wielogodzinny, masaże szyjki macicy, nacinanie, obolałe i pękające od karmienia sutki, i połóg. Kiedy słyszę o cudownych noworodkach, to widzę wrzeszczące, pomarszczone stworzonko, smółkę i kupę co karmienie. No i jeszcze ulewania, bekania, kolki itp. Kiedy słyszę Matka Polka, widzę kobietę, zmęczoną, niewyspaną, z odrostami, liczącą grosz do grosza, żeby starczyło na pampersy. Taka jest moja wizja macierzyństwa. Dla równowagi dodam, że wszystkie te kupki, ząbkowania i nieprzespane noce rekompensuje pierwszy uśmiech, pierwsze słowo mama, pierwszy krok. Takich rzeczy jest wiele, ale bądźmy szczerzy, macierzyństwo wcale nie jest taką idyllą...

16 komentarzy :

  1. A ja Cię doskonale rozumiem z tym macierzyństwem...wszyscy rodzą i pytają kiedy u nas kolejne a ja nie chcę. Mam swojego kochanego synka, który jest całym moim światem ale nie chcę więcej to mi wystarczy. Nie czuję się Matką Polką.
    Jestem matką jedynaka i to mi wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż jest jedynakiem i wbrew powszechnej opinii nie jest ani samolubny ani rozpuszczony.Tylko czasem szkoda tej rodziny ,której nie ma. Ja też mam tylko brata(chorego) i ciężko jest czasami.

      Usuń
  2. Zupełnie się z Tobą zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta naklejka świetnie się prezentuje, chyba też sobie zafunduję coś podobnego w pokoju :).
    A co do macierzyństwa to zgadzam się, teraz jest mi trochę łatwiej bo dziecko siedzi w zerówce połączonej z przedszkolem od 7 do 16, więc mam cały dzień spokoju, ale wcześniej to różnie bywało jak siedział ze mną w domu, czasami ciężko było mi to przetrwać, więc doskonale Cię rozumiem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już tak miałam,jedna córka miała trzynaście lat,druga osiem,jak pojawił się synek i wolność cholera wzięła.. Może gdyby nie ciągły cień choroby męża,ciągły strach,że nie zdążymy pobyć razem miałabym inne podejście do macierzyństwa,a tak,jest jak jest.

      Usuń
  4. ja tam nie mam dzieci więc nie mam zdania na ten temat:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Macierzyństwo to najwspanialsze w życiu co mi się przytrafiło, ale nie znaczy, że to coś lekkiego, łatwego i wynagradzanego... Ja jestem zresztą wciąż na początki drogi i na pewno czeka mnie jeszcze wiele rozczarowań z tym związanych. A jeśli chodzi o poród to nawet teraz wolę tego nie wspominać, mimo że córka ma już dawno skończone 5 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem dzieci są wspaniałe,ale i męczące,i potrafią rozczarować...bardzo :(

      Usuń
  6. Hihi... Dużo prawdy w tym co piszesz. Ja mam nadzieję, ze będę dobrą babcią. Takiej, jaką bym chciała żeby były babcie Zu. Mojej mamy za bardzo nie mogę oceniać pod tym względem, ale nie mieszka w pobliżu, choć śmiem przypuszczać, że Zu może i by się zajęła gdyby trzeba było, ale obstawiam, że do końca mogłaby nie słuchać moich "zaleceń", choć kto wie. Natomiast teściowa mieszka praktycznie pod nosem i zajęła się Zu tylko raz - kiedy my pojechaliśmy na pogrzeb mojej babci.
    Straszni mi brakuje wyjść z mężem sam na sam. Niedawno jak poszliśmy na obiad do Sphinxa to odżyłam, choć jadłam trochę z dusza na ramieniu, bo bałam się, że zaraz obudzi się Zu, która była oczywiście z nami, ale akurat zasnęła.
    Co do kolejnych dzieci to mąż trochę mróczy, że ciągle karmie i pewnie przez to nie mogę zajść w ciąże, ale ja nie wiem czy psychicznie jestem na to gotowa, szczególnie, że jak ostatnio byliśmy u mojej znajomej w odwiedzinach, która ostatnio urodziła, to ten maluszek jakiś żadnych emocji we mnie nie wzbudził., a wręcz przeciwnie.
    Naklejke w salonie masz pięną. Taką bym sobie do sypialni zapodała, ale zastanawiam się jak jest z odklejaniem jej? Czy farba nie odejdzie razem z nią? Póki co zamówię kilka motylków 3D na Aliexpress ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farba nie odchodzi :) bo synek już w jednym miejscu próbował odkleić :) Dziecko to spory obowiązek,pociecha też,ale w większej mierze jednak obowiązek.

      Usuń
  7. wiesz, mnie się wydaje że tylko te matki, które pracują i dzieci podrzucają do mam, teściowych czy opiekunek mówią że macierzyństwo jest fajne. mam dwójkę dzieciaków, jedno różne od drugiego, ale i jedno i drugie dało mi nieźle w kość jak były młodsze, teraz też dają, ale nie ma tyle płaczu, zmieniania pampersów i innych ;)
    takich jak ty jest więcej niż Ci się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie,i jeszcze są zdolne zwrócić Ci uwagę,że źle wychowujesz dzieci.

      Usuń
  8. Ojej aż mi się przypomniał ten okropny poród, wielogodzinne męczarnie, które skończyły się cesarką :( no i czekam aż moje dzieciaki W KOŃCU dorosną na tyle, żebym mogła iść z mężem do kina, bo ostatnia samotna randka i tak skończyła się bajką w trójkę ;) A drzewko pięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, kocham moje dzieci nad życie ale porodów nie wspominam mile.. jedynie moment jak już dziecko jest na świecie.. A codzienność czyli 24h na dobe z dziećmi potrafi wykończyć..

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka