piątek, 13 listopada 2015

DZIEŃ 231- CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA...



Nadszedł wreszcie spokojny wieczór, po spokojnym dniu. Mimo, że to piątek, trzynastego, pech mnie omijał szerokim łukiem. Za to mąż nie może tego powiedzieć. Pojechał do szpitala onkologicznego na badania (za każdym razem bierze pół urlopu w pracy), a na miejscu okazało się, że lekarz nie przesłał zlecenia na te właśnie badania.

Kiedyś dostawało się skierowanie do ręki i nie było problemu, a teraz wszystko odbywa się elektronicznie. Nigdy nie pomyślałabym, że zwykła kartka jest lepsza od komputera. Najpierw czekał dwie godziny żeby pobrali mu krew, a kiedy nadeszła jego kolejka, dowiedział się, że nie ma zlecenia. Klął na czym świat stoi. Lekarza, który mógł to zlecić, też nie było, bo wyjechał na delegację za granicę. Najgorsze jest to, że wróci dopiero we wtorek, a w tym dniu mąż musi zacząć kolejny cykl chemioterapii, której nie dostanie bez wyników badań. Takie błędne koło. Następny pech to czekanie ponad dwie godziny na autobus powrotny. Wyobraźcie sobie, że z jednego z większych miast autobusy jeżdżą co dwie godziny ;( Kiedyś kursowały jeszcze pociągi, ale zlikwidowali całkowicie linię pkp. Kiedy mąż denerwował się w Bielsku, ja i synek zbieraliśmy sobie spokojnie szyszki koło domu.


To co widać na zdjęciu, to jedna trzecia tego co nazbieraliśmy :)

Potrzebne mi to wszystko, bo mam plan i chęci, na zrobienie stroików(wianuszków) świątecznych właśnie z szyszek. Najpiękniejszy chciałabym zanieść mamie na grób. Nawet nie wiecie jak bardzo żałuję, że nie zrobiłam Jej takiego jak żyła.

Mamo,mam nadzieję,że to widzisz...mamo...przepraszam...

O ile stroiki do domu będą w miarę proste, bo wystarczy kółko ze styropianu, klej magik, szyszki i spray złoty lub srebrny, to na cmentarz muszę zrobić coś czego nie rozpuści deszcz. Nakleję więc wszystko na krążek z drzewa i skleję klejem na gorąco. Już kiedyś robiłam takie świeczniki, tylko mniejsze. Mąż pilarką naciął mi krążków, na ich brzegi nakleiłam szyszki (kilka okręgów), dodałam czerwoną"gwiazdę betlejemską)i do środka wieczka. Poniżej pokażę kilka zdjęć obrazujących to co planuję zrobić, ale to tylko wzór, a jak znam życie to i tak będę improwizowała :) Zdjęcia nie są moje, ale niestety nie pamiętam na jakiej stronie je znalazłam.





Najbardziej podoba mi się ostatni stroik, i strasznie ciekawi mnie czy gałązki są sztuczne czy prawdziwe, i pozostaje dopaść taki, albo podobny wazon. Mogłabym sobie kupić takie cuda, ale co roku staram się zrobić na święta też coś sama. W ubiegłym roku był to bałwan z białych kubeczków jednorazowych i bombki zdobione cekinami. Cekiny tym razem odpadają, bo synek tak bardzo chciałaby mi pomagać, że wszystko byłoby pogubione. Nie wiem czemu, ale bardzo czekam na tegoroczne Boże Narodzenie, jak nigdy dotąd. I dziękuję Bogu ,że kolejny rok, odkąd w naszej rodzinie pojawił się rak, mogę je spędzić z mężem. Z dziećmi oczywiście też, ale w przypadku męża to inny rodzaj radości, taki połączony z ulgą. Od ponad trzech lat ciągle drżę z obawy przed najgorszym, i staram się przygotować, do czegoś do czego przygotować się nie da. Pamiętam kiedy dowiedzieliśmy się o tej przeklętej chorobie, było to w kwietniu 2012 roku, kilka dni po moim pozytywnym teście ciążowym. Byłam totalnie załamana, i bałam się. Dałam jednak radę, byłam przy mężu kiedy wycinali mu nerkę, z guzem większym od niej samej. Kolejny raz bałam się w listopadzie 2013 roku, kilka dni przed pierwszymi urodzinami synka, kiedy to dowiedzieliśmy się o kolejnej operacji, tym razem przerzutów na płuca. Prosiłam wtedy lekarza, żeby ustalił datę zabiegu dzień po urodzinach małego, żeby mąż mógł jeszcze na nich być. Na szczęście był i na tych, potem na drugich, a za kilka dni będzie na trzecich. Przerzuty są nadal, ale chemioterapia(chociaż tu akurat nie jestem pewna czy akurat ona)trzyma je w ryzach. Co do chemioterapii to kwestia sporna, bo oprócz tego mąż pija olej z czarnuszki, o czym pisałam już wcześniej. I może nie uwierzycie, ale najlepszym lekarstwem na raka jest miłość. I to usłyszałam od słynnego profesora, eksperta w leczeniu raka nerki :)
Te słowa dały mi wiele do myślenia. Przewartościowałam wtedy całe moje życie, i jak widać są efekty...
Czy mieliście w swoim życiu takie chwile, usłyszeliście słowa, które zmieniły wszystko?
Baner

9 komentarzy :

  1. Śliczne te stroiki. Ten ostatni wygląda na prawdziwe gałązki oprószone sztucznym śniegiem - kiedyś dużo robiłam tych stroików pracując w kwiaciarni. Teraz wizja została ale już nie potrafię tego przelać na rzeczywistość.
    Słowa, które zmieniły moje życie? Z tych złych to moja choroba...tak jakoś wtedy widzi się przed oczyma całe swoje życie, że mogło zrobić się jeszcze tyle rzeczy ale można już nie zdążyć...
    Wiara i miłość czynią cuda w walce z chorobą ja też w to wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie mąż może powiedzieć, że mial piątek 13.
    Nie wiedziałam, że z szyszek można zrobić takie cuda

    OdpowiedzUsuń
  3. Stroiki przepiękne, życzę powodzenia w tworzeniu :) a z tym, żeby taki na cmentarz zanieść to bardzo dobry pomysł, sama nad tym pomyślę :) Wiele było takich chwil kiedy po pewnych słowach wszystko się zmieniało.... najczęściej były to złe chwile, ale na szczęście w moim przypadku wszystko dobrze się skończyło.... :) życzę powodzenia i wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Choroba zmienia myślenie, uczy cieszenia się każdą chwilą, szkoda, że musi nas spotkać coś złego żebyśmy docenili to co mamy.. trzymam kciuki, żeby było u Was dobrze. Fajny pomysł z tymi stroikami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pochwal się jak wyszły stroiki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. These include, but are not limited to, the following;
    foods that include fat and foods that are fried. When practiced correctly, this type of massage is completely safe, and
    beneficial, so if you are thinking about making massage a
    part of your pregnancy, go for it. Getting 1500 to 2000 milligrams of
    nourishing calcium salts every day is not hard with the help of Wise Woman ways.


    Also visit my web page ... god's miracle pregnancy

    OdpowiedzUsuń
  7. Thanks for ones marvelous posting! I certainly enjoyed reading it,
    you're a great author. I will be sure to bookmark your blog and
    will eventually come back in the foreseeable future.
    I want to encourage yourself to continue your great job, have a
    nice evening!

    My blog post: meli deluxe nackt

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka