czwartek, 17 marca 2016

DZIEŃ 352, 353, 354 - BLENDERY, BLENDERY, BLENDERY I... ANGINA...



Jak to zwykle bywa, kiedy przebywamy z kimś dwadzieścia cztery godziny na dobę, zwłaszcza jeżeli ten ktoś, jest chory, ma temperaturę i wymiotuje (angina), zarażamy się... Tak też było, a raczej jest w moim przypadku. Jak pisałam ostatnio, mój synek miał bardzo wysoką temperaturę, kolejny dzień zaczął dodatkowo od wymiotów. Po dziesięciu godzinach czekania na wizytę domową lekarza, dowiedzieliśmy się, że to angina. Synek od razu dostał połowę antybiotyku dla dorosłych, bo o 18 tej apteka była już zamknięta i noc przespał już spokojnie. Spytacie czemu tak długo czekaliśmy na wizytę?
Dlatego, że pan w rejestracji zapomniał przekazać lekarzowi. Na szczęście lekarka to moja znajoma i mam do niej numer telefonu. Kolejnego dnia, czyli wczoraj zabrałam się za szorowanie okien. Chyba pozazdrościłam tym, którzy pisali, że mają już czyste. Udało się z oknami, ale z godziny na godzinę czułam się gorzej, gardło zaczynało boleć. Wszystko w tym momencie było wiadome - synek poczęstował mamusię anginą. W całym domu zero lekarstw, bo szewc bez butów chodzi. Jakiś jeden Duomox u córki w szufladzie znalazłam, to sobie zaaplikowałam i liczyłam, że do dziś przejdzie. Niestety nie przeszło, trzeba więc było wcielić wżycie plan B, czyli rozchodzić chorobę. Sposób skuteczny, chociaż nieco ryzykowny zważywszy na możliwe komplikacje w przyszłości. Zabrałam się więc za pranie i prasowanie firanek. Tak, jak pisałam wczoraj na facebooku - mogę sprzątać, gotować, uprawiać seks 50 razy dziennie byle tylko nie myć okien. Niestety żadna z tych opcji nie była pod ręką. Prasowanie 20 metrów firanek z woalu też nie należy do moich ulubionych zajęć, ale zapomniałam o chorobie i najgorsze mam za sobą. Nie pisze tego żeby się użalać, bo choroba mi niestraszna, zwłaszcza, że tym razem przynajmniej wiem co mi dolega, a nie tak, jak ostatnio, kiedy to gorączkowałam i nic po za tym. Jeszcze tylko trzy okna u taty i gotowe. Potem pozostaje poodsuwać meble, poodkurzać, wyprać dywany itp. Może do kolejnych świąt zdążę ;). W takim tempie będzie na Boże Narodzenie jak znalazł. Byłabym zapomniała - przygotowywałam też wraz z mężem wideo recenzję blendera Philips, do testowania którego dostał się właśnie mój mąż. Jeżeli chcecie obejrzeć jego występ, to zapraszam na you tube :).


W rolach głównych mój M jako "Kevin sam w domu" i blender kielichowy Philips. Proszę o achy i ochy ;)


Jeżeli mowa o blenderach, to w ciągu tygodnia mam już drugi, bo na dzień kobiet Amica dała w prezencie 5 - ciu tysiącom kobiet również blendery, z tym, że ręczne.


Kiedy czytałam później na necie wypowiedzi kobiet, które tych blenderów otrzymały nawet kilkanaście, to pomyślałam sobie "jaka ja głupia, że na córki, ciotki, babcie itd. się nie zgłaszałam". No cóż, mogłam, ale nie zgłosiłam się, może dzięki temu ktoś inny skorzystał, komu blender jest bardziej potrzebny. Jeżeli komuś z Was nie udało się dostać do tej akcji, to powyższe blendery można już zakupić na OLX- ie. Nieźle co?


Tak wygląda mój popołudniowy relaks po ciężkiej pracy, wczorajszy relaks, bo dziś nie mam już siły nawet na kawę. Położyłam się do łóżka i nie wstanę do jutra.

18 komentarzy :

  1. Trochę tego nie rozumiem, żeby rejestrować x osób po blender... po co tyle komu. Przynajmniej jesteś mega uczciwa:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne blendery a Tobie gratuluję uczciwości

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też coś rozkłada, mama już leży a Magda coś mi dzisiaj pokaszluje, masakra 😳😱😨

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowita jesteś, ja jak jestem chora to mam problem żeby wyjść z łóżka, już nie mówiąc o jakimś sprzątaniu, prasowaniu itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przeczytałam na telefonie zanim poszłam spać, musiałam ;)
    blender z philipsa fajny, wiesz że filmik mi się podobał :)
    a blender z Amica niby taki niepozorny, ale daje rade, tez mam :)
    mnie nie tylko denerwowało to, że ktoś brał po kilka/kilkanaście i teraz sprzedaje na OLX, ale też głupie gadanie ludzi, co się nie załapali na niego. Amica chciała dobrze a wyszło jak wyszło. w zasadzie zawsze tak jest - niestety. Ludzie się nie nauczą nigdy..

    OdpowiedzUsuń
  6. ... u Ciebie angina, a u mnie w domu zapalenie krtani u córy i zapalenie oskrzeli u syna... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Tobie życzę dużo zdrowia, natomiast z tymi blenderami to faktycznie niezły przekręt. Chyba by mi się nie chciało nawet bawić w takie multiplikowanie kont czy co tam było potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Choroba czasem jest złośliwa i trudno ją przegonić :/
    Blender mamy podobny tylko z Zelmera i jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobra KAWA nie jest zła :) Piękne STORCZYKI :)

    OdpowiedzUsuń
  10. chcę taki blender ojoj:D i życzę zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  11. No to teraz teraz będziesz miała blenderów pod dostatkiem. Ja na blender niestety nie zdążyłam ale w sumie z drugiej strony mam robota kuchennego więc wystarczy mi ;)
    Zdrówka dla wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez blendera nie wyobrażam sobie kuchni... Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka