piątek, 8 kwietnia 2016

"STINGER. ŻĄDŁO NAMIĘTNOŚCI" - MIA SHERIDAN

Kolejną publikacją. którą opiszę jest "STINGER. ŻĄDŁO NAMIĘTNOŚCI". Tą pozycję zostawiłam sobie na deser po zrecenzowanym wcześniej "WIRUSIE" i poradniku "SIŁA GŁOSU". Wiele pozytywnych opinii krąży  w internecie o autorce książki i o samej książce, ale czy ja podzielam to zdanie? Czy książka zawładnęła mną na tyle, żeby czytać bez wytchnienia? Zapraszam do lektury.

Okładka i tytuł sugerują nam, że powieść jest erotykiem. Sama wpadłam w sidła tej myśli. Rzeczywistość jednak okazuje się inna, albowiem jest to powieść o miłości, trudnych wyborach - dobrych i złych, o tym jak przypadek potrafi zmienić nasze życie i nasz system wartości, o uświadamianiu sobie swojej siły i dobra tkwiącego gdzieś głęboko. Wątki seksu też są, ale tylko tyle ile potrzeba, żeby lekko ubarwić opowiadanie. Porównując ją do erotyków, które recenzowałam Wam wcześniej, to jest bajka dla dzieci jeżeli chodzi o seks. Za to na pewno nie są bajką dla dzieci wartości w powieści zawarte. Książka zabrała mi sześć godzin mojego życia (cudownych godzin), spędzonych non stop na czytaniu i  powaliła mnie na kolana, z których długo nie mogłam powstać.

O czym ona właściwie jest?

GRACE HAMILTON (główna bohaterka) jest z pozoru nudną i poważną panią prawnik, która wyjeżdża na konferencję prawniczą do Las Vegas. W tym samym czasie i tym samym hotelu odbywają się targi erotyczne. Przypadkiem poznaje tam nieziemsko przystojnego aktora porno - CARSONA STINGERA. Mimo, że początkowo nie darzy go miłością, to już wtedy zaczyna działać chemia. Prawniczka i aktor erotyczny, chyba nie ma bardziej niedobranej pary... ale jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają... Życie tak kieruje losem bohaterów, że postanawiają spędzić ze sobą erotyczny weekend, ale spokojnie, to nie to co myślicie :).

Dwa dni i dwie noce, oraz trzy godziny w zepsutej windzie, to wystarczy, żeby każde z bohaterów pokazało swoją prawdziwą twarz. Grace przestaje być sztywniarą, a Carson pozbywa się maski erotomana. Zaczyna też kiełkować uczucie. Miał być weekend bez zobowiązań, a zaczęła się miłość. Kiedy ich czas mija, Carson przekonany, że nie może Grace nic zaoferować, odchodzi. W sumie oboje rozstają się z bólem serca i wracają do swojego życia. Od tej chwili nic nie jest jednak takie samo... NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ JASKIERKU (tak Carson nazywa Grace). Te słowa spowodowały lawinę zmian u obojga. Carson rezygnuje z "kariery" erotycznej i zaciąga się do najbardziej elitarnego oddziału marynarki wojennej, a Grace nareszcie mówi ojcu, że chce być prokuratorem... Czy jeszcze się spotkają? Czy miłość zwycięży? O tym powinniście koniecznie się przekonać.




Koniecznie muszę tu wspomnieć, o tym, że zawód Carsona posłużył autorce również do pokazania  tego, co skłania ludzi do podjęcia się właśnie takiego fachu, że nic nie jest takie, jakie z pozoru wygląda. Powieść jest bardzo romantyczna, ale zarazem ukazuje siłę jaka potrafi tkwić w człowieku i jego dobro. W fabule przeplata się miłość, tęsknota, wątek kryminalny, handel żywym towarem i nadzieja... nadzieja, że wszystko można zwyciężyć. Powiem szczerze, że w kilku momentach zapłakałam ze wzruszenia. Całość napisana jest prostym językiem, bez zbędnych opisów pełnych patosu, czyli językiem przystępnym dla każdego. Ciekawe jest też pisanie scen z punktu widzenia Grace i Carsona na przemian. Myślę, że książka jest dla każdego - kobiety znajdą w niej romans, a mężczyźni marynarkę wojenną, mordercze treningi i naukę - że dla kobiety warte jest każde poświęcenie. Tego właśnie brakuje dzisiejszym mężczyznom ubranym w rurki i różowe koszulki.

Nie jestem polonistą, ale jedno słowo jakoś nie pasowało mi do całości - oblekać (wiem, wiem, czepiam się szczegółów). Wydaje mi się bardzo starodawne. Co jeszcze mi nie pasuje? Tytuł, bardzo mylący, sugerujący to, czym książka nie jest! Za to zachwycił mnie epilog. Podoba mi się tak bardzo, że aż zacytuję kawałek:

"Niekiedy człowiek nie zdaje sobie sprawy, że coś jest z nim nie taak, póki nie zjawi się ktoś, kto go zmieni i sprawi, że nagle zapragnie czegoś więcej. W moim przypadku była to śliczna dziewczyna. która miała na wszystko plan i która roztrzaskała w drobny mak mój świat. A kiedy poskładałem go znów w jedną całość, wyglądał zupełnie inaczej. Podobnie było ze mną. Dopóki jej nie poznałem, nie przyszło mi nawet do głowy, że mam inne możliwości. W życiu spotykamy ludzi, którzy nas ratują, zarówno na duże, jak i małe sposoby. Czasem ratunek oznacza, że ktoś cię uwolni z ciemnego pokoju bez okien albo wyciągnie z płonącego budynku. Ale znacznie częściej oznacza ratunek od samego siebie, a także to, że warto otworzyć się na miłość, bo miłość wcale nie jest bajką."
 

Podsumowując: Rewelacyjna książka, którą czyta się lekko i przyjemnie. Tylko uwaga - kiedy już po nią sięgniecie, to potrzebne Wam będzie kilka godzin, bo gwarantuję, że nie odłożycie jej, zanim nie będzie napisu EPILOG. Myślę, że trafi ona w gusta  szerokiego grona czytelników.

Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Autor: Mia Sheridan
Cykl: Stinger
Przekład: Marta Czub
Wydawnictwo: Helion 2016
Liczba stron: 408
Oprawa: miękka.

Publikację możecie kupić na stronie Księgarni  SEPTEM




26 komentarzy :

  1. Lubię takie lekkie i przyjemne czytadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana mogłabyś poklikać w linki w najnowszym poście ?
      http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2016/04/wiosenne-nowosci-z-romwe-i-shein.html
      Z góry dziękuję <3

      Usuń
  2. Kurcze, już mi się opis podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja wracam do czytania książek jak tylko odbiorę okularki! zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że ta książka by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj coś romantycznego bym sobie przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam ją w ręce dwa dni temu i wahałam się, w końcu odłożyłam na półkę. ale po przeczytaniu tej recenzji wiem, że przy najbliższej okazji (czyli w poniedziałek) bez wahania ją wezmę i przeczytam. ;) a że wtorek akurat będę miała wolny, to spokojnie mogę się jej poświęcić. ;) dziękuję za zachętę. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czytam teraz biografię, a romanse lubię, ale chyba bardziej te z klasyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest klasyczny romans i w poście o tym właśnie pisałam.

      Usuń
  8. I właśnie w końcowym efekcie na tą książkę zdecydowałyśmy się, aby kupić ją w prezencie dla koleżanki (fanki Greya) :) Czytałyśmy sporo zachwalających recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo ta mi się podoba! Żadnej perwersji, to zdecydowanie dla mnie :) chętnie zakupię :) póki co czekam na przesyłkę z "Wirusem" :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka