środa, 6 kwietnia 2016

"WIRUS" - DARIUSZ BUGALSKI



"WIRUS" - DARIUSZA  BUGALSKIEGO to jedna z tych książek, które trzeba czytać bardzo uważnie, a niektóre zdania kilka razy, żeby zrozumieć. Nie zrozumiemy jednak, jeżeli nie mamy odpowiedniej wiedzy. Jak mówi sam autor, książka jest o  "o sobie, o ludziach, o Polsce o świecie, o losie, o miłości", a ja dodałabym jeszcze, że przede wszystkim jest o Polsce, tej z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości (przyszłości wymyślonej, takiej, o jakiej marzymy) oraz o nadziei...


Prof. Wiesław Łukaszewski pisze o niej: "To nie jest rzecz dla leniwego czytelnika. Na pierwszy rzut oka political fiction, ale też moralitet, pełna ironii analiza ludzkich słabości, kpina z poradników. Nade wszystko gorzka refleksja nad „epidemiami” w życiu społecznym – nad ich źródłami oraz ludzką podatnością na manipulację."

Zgadzam się w pełno z profesorem, ale... no właśnie... ale... Całość jest napisana niesamowicie trudnym językiem. Jest zlepkiem wtrąceń historycznych. Odnoszę wrażenie, że autor co pomyślał, to napisał, nie zwracając uwagi na jakiekolwiek sensowne połączenie jednego wątku z drugim. Skakał po prostu z tematu na temat. Żeby zrozumieć powieść trzeba się nieźle nagłowić, bo jest tutaj masa trudnych wyrazów. Wiadomo, że ludzie wykształceni wyżej niż szkoła średnia i do tego w kierunku polonistyki, nie będą mieli z tym problemu, ale dla mnie, aż wstyd się przyznać, niektóre wyrazy problemem były. Na szczęście mamy internet, gdzie na bieżąco mogłam sprawdzać ich znaczenie . Tylko co to za przyjemność czytania, kiedy co chwilę trzeba zastanawiać się nad znaczeniem wyrazów? Oto kilka z nich i możecie mi wierzyć, to są te najprostsze:

EPIFANIA,- objawienie się Boga na ziemi i święto Trzech Króli upamiętniające to wydarzenie, najstarsze ze świąt chrześcijańskich, obchodzone 6 stycznia; święto Objawienia Pańskiego; święto Trzech Króli
HIGH - TECH  kierunek w architekturze, zaliczający się do rozumianego w szerokim sensie postmodernizmu, skupiający się na intensywnym wykorzystaniu nowych technologii zarówno w konstrukcji budynków, jak i w ich wyposażeniu technicznym oraz opierający wyraz architektoniczny budynku na cechach.
SEKULARYZM  (świeckość) jest powszechnie definiowany jako koncepcja braku integracji lub współzależności religii z publicznymi sprawami społeczeństwa. Często jest wiązany z okresem oświecenia w Europie i odgrywa główną rolę w społeczeństwach Zachodu. Idee rozdziału Kościoła od państwa i laickości wiele czerpią z sekularyzmu. Antonimem sekularyzmu jest teokracja.
TRANSPOZYCJA - 1. przystosowanie czegoś do innego użytku niż poprzedni;
2. w muzyce: przeniesienie utworu lub jego części do innej tonacji;
3. w matematyce:
a) zamiana kolejności dwóch sąsiednich elementów ciągu;
b) operacja zamiany kolumn macierzy na jej wiersze i na odwrót;
4. dawniej: przekład z jednego języka na inny; tłumaczenie, translacja
HURYSA - według religii muzułmańskich to wiecznie młode i piękne dziewice w raju stanowiące jedną z nagród dla zbawionych wiernych.

Do tego dochodzą spore kawałki tekstu pisane w języku angielskim i włoskim. O ile z angielskim większość osób nie ma już problemu, to język włoski nie jest już tak popularny. W tym momencie nie pozostaje nam nic innego niż ominąć te kawałki lub skorzystać z tłumacza google.

Kolejna rzecz, która jest bardzo denerwująca, to wtrącenia w na temat osób z politycznej przeszłości. Tu czytelnik musi wiedzieć kto powiedział "pomożecie - pomożemy!", albo, który polityk był łysy i nosił wełniany garnitur. "Pomożecie - pomożemy!" nie sprawiło mi problemu, ale łysy pan w garniturze już tak. Mogłam sobie zgadywać czy chodzi o Cyrankiewicza czy Gomółkę. Całe szczęści, że komunistyczne czasy były moimi czasami, bo nigdy w życiu bym tego nie pojęła. Następna zagadka - który polityk (bodajże premier) nie znał słów Hymnu polskiego?. "Wiosna 1990 rok, mur upadł" - myślicie, że młodsze pokolenie będzie wiedziało, że chodzi o mur berliński? Ja to pamiętam, mimo, że byłam dzieckiem. Pamiętam jak rodzice z wypiekami na twarzy słuchali relacji z upadku muru berlińskiego i mimo, że wtedy niewiele do mnie docierało, to utkwiło mi w głowie do dziś.


O czym właściwie jest "WIRUS"?

Głównie o najważniejszej kobiecie - POLSCE, którą tytułowy wirus zamienia w krainę z naszych snów, krainę miłości, mlekiem i miodem płynącą. Jak to jednak zwykle bywa, wirusy odchodzą tak szybko jak przyszły...

Mamy tutaj JANA KRÓLA, z głosem tak pięknym, że rozbiera kobiety. Jan Król po tym, jak odmówił sprzedaży swojego głosu firmie Panasonic, wraca do Polski i zaczyna prowadzić program telewizyjny. Masa w nim reklam, w które ludzie naiwnie wierzą jak w święty obrazek.

Mamy też architektkę JOANNĘ która wyjechała za żelazną kurtynę w czasach komunistycznych, a która coraz częściej wraca do Polski. Joanna w Szwecji poznaje inżyniera, który ginie w wypadku samochodowym.


Jest też młody Włoch JOSE, mający ogromny talent muzyczny. Jego rodzice prowadzą upadającą restaurację. Pewnego dnia piszą do JULIO IGLESIAS, żeby odwiedził ich przybytek, a ten się zgadza. Restauracja staje się słynną i dzięki temu JOSE może się uczyć grania muzyki klasycznej, apotem wyjechać do Europy. Gdzieś po drodze spotyka się z owdowiałą Joanną, niestety nie udało mi się dojść do tego gdzie i jak to spotkanie miało miejsce.

Kolejnymi osobami są PREZES telewizji i MAŁYSZ - producent programu Jana Króla. 

Jest też najważniejsza osoba - PREZYDENT, którego nazwisko pamięta zaledwie 30 % wyborców. Większość kojarzy go jako gościa z wytatuowanymi na kostkach rąk słowami „LOVE” i „HATE”. Kiedy splata ręce , wtedy miłość zwycięża nienawiść.

Rozdziały na przemian opisują powyższych bohaterów. Pierwszy rozpoczyna się programem telewizyjnym Króla. Nie będę tu streszczała po kolei każdego rozdziału, ale ogólnie napiszę co w trawie piszczy.

Król jest kontrowersyjnym prowadzącym, zawsze stawiającym na swoim. Jak to w takim przypadku bywa, PREZES I MAŁYSZ mają z nim sporo problemów, nie zwalniają go jednak, bo przynosi spore dochody. Joanna coraz częściej odwiedza Polskę. Dostaje nawet propozycję od samego prezydenta, żeby zaprojektowała park na styl CENTRAL PARKU. Nie taki jednak plan ma Joanna. Odwiedza historyczne miejsca, czyta tablicę pamiątkową TCHORKA czyli tablice o wspólnym wzorze, stworzone na podstawie projektu Karola Tchorka z 1949 roku, upamiętniające znajdujące się w Warszawie miejsca walk i męczeństwa z czasów II wojny światowej. Ma wyrzuty sumienia, że wyjechała do Szwecji, a to przez ten kraj Polska musiała przeżyć POTOP SZWEDZKI. W tym momencie postanawia, że park będzie "historyczny", a na środku znajdzie się pusty pawilon, w którym usłyszymy głosy historii.

Za Joanną przyjeżdża do Polski Jose, niestety ich kontakt staje się coraz słabszy, coraz rzadziej się widują. Gdzieś tam po drodze Król poznaje Joannę i zakochują się. Miłość sprawia, że prezenter zmienia sposób prowadzenia swojego programu. On już nie mówi, ale mówią zaproszeni goście - starzy ludzie, którzy przeżyli większość zawirowań historycznych w naszym kraju... Wiele się zmienia...

Wszystko to jest przeplatane wspomnianymi wcześniej wtrąceniami w stylu "spieprzaj dziadu" , "Smoleńsk", " NIC TAK MENA NIE UPIĘKSZA JAK WALIZA CORAZ WIĘKSZA" itd.

Autor oprócz wielkiego patriotyzmu i symboli historycznych pokazuje nam w prześmiewczy sposób naiwność ludzką. Pokazuje jak media potrafią sterować ludźmi, jak niewiele zależy od nas...

Dziwna to książka. Początkowo myślałam, że nie dam rady jej przeczytać. Czytałam i odkładałam, denerwowałam się i znów po nią sięgałam... Dopiero kiedy skończyłam, zrozumiałam jej sens i mimo, że nadal nie wszystko jest dla mnie jasne, mogę powiedzieć, że podobało mi się. Podobało mi się, bo czytanie wymagało ode mnie wysiłku i było dla mnie sporym wyzwaniem. Analizowałam publikację jak za starych dobrych czasów szkoły podstawowej, z tym, że tu nie pomagał mi nauczyciel. Na pewno jest to książka ambitna, nawet bardzo, która potrafi wciągnąć. Autor jednak trochę namieszał, pisząc ją w taki trudny sposób. Czytając, odnosiłam wrażenie, że coś mu dzwoniło, ale nie do końca wiadomo w jakim kościele.

Wielka szkoda, że powieść, która chwilami jest wierszem,  skierowano do bardzo wąskiego grona odbiorców, bo warto by było pokazać kawał naszej historii szerszemu gronu czytelników. Warto by było opowiedzieć młodym o ucieczkach i powrotach Polaków, o walce o lepsze jutro... Niestety, przeciętny czytelnik, który chce czytać, a nie analizować każde zdanie po pięć razy, nie sięgnie po "WIRUSA" bo... jest za ciężki... za trudny... za poważny...

Autor: Bugalski Dariusz
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: science fiction
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Liczba stron: 184
Oprawa: miękka

Książkę możecie zakupić na stronie księgarni SENSUS.PL












18 komentarzy :

  1. Właściwie to taką książkę najlepiej przeczytać 2 razy. Wtedy się wszystko układa w logiczną całość jeszcze bardziej. Może się skuszę, ale to w okresie mniej intensywnym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna sprawa że lektura Cię poruszyła - to cenne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyła może nie, ale wywołała wspomnienia.

      Usuń
  3. Mi raczej nie przypadłaby do gustu, nie przepadam za trudnymi książkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak początkowo myślałam, ale nie było w sumie tak źle.

      Usuń
  4. Chyba bym nie przebrnęła do końca.... ALe wydaje mi się, że to coś dla mojego męża. I tematyka, i nawet język, który nie byłby dla niego problemem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam problemy z przebrnięciem, ale faktycznie, takie publikacje trzeba lubić, żeby je czytać.

      Usuń
  5. Jednak wolę czytać książki, które rozumiem. Książka i czytanie jej ma sprawiać przyjemność a nie doprowadzać do bólu głowy 😉
    Raczej nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Napracowałaś się nad tym postem :-) ja chcę przeczytać tę książkę ! Tak mnie zaciekawiłaś, że kupię ją przy najbliższej okazji :-) a trudne słowa ? No cóż... trzeba się rozwijać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzień pisałam ten post, najpierw rozdział po rozdziale pisałam streszczenie, a potem z tego wyciągnąłam wnioski.

      Usuń
  7. zdecydowanie nie lubię książek, którą czytać musze po kilka razy aby coś zrozumieć. czytanie ma być dla mnie przyjemnością, nie udręką ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ksiazki ale.....po ta raczej nie siegne bo lubie sie zatopic w lekturze i spedzic ten czas z przyjemnoscia a z Twojego opisu wynika, ze jest to książka przy ktorej nie byloby tak latwo i przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka