poniedziałek, 9 maja 2016

HERBATKA Z FIOLETOWEGO BZU - DZIEŃ 404, 405, 406...

Dzisiaj mam dla Was kolejną dawkę zdrowia. Mój niewdzięczny mąż twierdzi, że rak go nie zabije tylko właśnie te moje mikstury :). Tylko jak tu nie robić tych wszystkich syropków i herbatek skoro wokół tyle cudownych składników na wyciągnięcie ręki.


Zrobimy herbatkę z fioletowego bzu czyli lilaka pospolitego. Najpierw troszkę o jej właściwościach: Herbatka zawiera garbniki w podobnej ilości co klasyczne, czarne herbaty chińskie. Nie znajdziecie w niej  teiny. Działa rewelacyjnie na poprawę trawienia, relaksuje i co najważniejsze – reperuje wątrobę. Zawarta w bzie syringina to aktywny składnik biochemiczny o udowodnionym działaniu hepaprotekcyjnym, czyli ochronnym na miąższ wątroby. Syringina stosowana jest nawet przy marskości wątroby. Jeżeli nasza wątroba jest zdrowa to i nasza skóra jest piękna. Herbatka regeneruje wątrobę po kuracji antybiotykowej, kiedy to wątroba jest zniszczona jak u alkoholika.

Jak zrobić taką herbatę?

Bierzemy litrowe słoiki, napełniamy je ciasno kwiatami bzu ( z zielonymi końcówkami) i ustawiamy w ciepłym miejscu, aż kwiaty się odbarwią i będą białe. Musi to być na prawdę ciepłe miejsce, bo w temperaturze 35 stopni odbarwianie trwa 12 godzin, a w temperaturze 45stopni - dwie godziny. Ja robiłam to w piekarniku. Po tym czasie wysypujemy kwiaty na blaszkę wyłożoną pergaminem, czy papierem do pieczenia. Kwiaty od razu zbrązowieją. Suszymy na słońcu lub znów w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach, bo nie chodzi tu o upieczenie tylko o wysuszenie kwiatów i gotowe. Jedna łyżeczka suszu wystarczy na jedną filiżankę naparu. Ja wszystko robiłam w piekarniku, bo o słońce było trudno i od razu mówię, nie dawajcie temperatury wyższej niż 40 stopni jeżeli macie zamiar wyjść w tym czasie. Ja nastawiłam na 60 stopni i poszłam na dwór odpytywać córkę na sprawdzian. Kiedy sobie przypomniałam, było już za późno. Kwiaty spalone, a smród w domu nie do opisania. Tak straciłam druga turę herbatki. Na szczęście pierwsza się udała. Może jutro znów się skuszę na suszenie.




Herbata jest bardzo dobra i pachnie prawdziwym karmelem. Jest jeszcze smaczniejsza z miodkiem z mniszka lekarskiego :).  Następną miksturą będzie już herbata z lipy :). Po za tym ciągle działam z syropami z młodych pędów. Żal mi nie zrywać i ciągle mam wrażenie, że mam zrobione za mało, a jak znam życie, po zimie jeszcze sporo zostanie :). Niedziela upłynęła leniwie, nawet pisać nie mam o czym. W każdej wolnej chwili czytam książkę, o której być może już jutro będzie na blogu. Publikacja ma prawie 600 stron, więc sporo czasu zajmuje czytanie. Przeważnie kończę około pierwszej w nocy. Do tej pory jakoś mi to nie przeszkadzało, bo synek budził się po dziewiątej i mogłam pospać, ale dziś, jak na złość wstał o szóstej trzydzieści. Rany, myślałam, że mi się nie uda otworzyć oczu. Jest jednak plus, bo wieczorem pewnie szybko zaśnie (chyba) i nadrobię zaległości w spaniu. Leci już do mnie kolejna dostawa czytadeł i trzeba być w formie. Najpierw jednak obejrzę "M jak miłość" i urządzę sobie kąpiel w pianie. Nudne te moje dni ostatnio co? Jedna rzecz podniosła mi adrenalinę. Dresslink (tam gdzie prosiłam Was o klikanie w linki) stwierdził, że przez miesiąc uzbierałam tylko 25 kliknięć, a mój licznik pokazuje, że było ich grubo ponad sto. Oczywiście wysłałam screena do sklepu i czekam na to, co mają do powiedzenia. Trochę to nie fair, bo nie dość, że ich rzeczy są marnej jakości, to jeszcze oszukują. Takich współprac nie lubię i chyba odetchnę z ulgą, jeżeli tym razem nie będą chcieli ze mną współpracować. 

Jak u Was wygląda współpraca z Dresslink? Też macie takie doświadczenia?

P.S Moje dziecko padło o 18, 30 z wielkim wrzaskiem spowodowanym zmęczeniem, a ja mam wolny wieczór :).

18 komentarzy :

  1. Ale ciekawy artykuł ,napewno się przyda

    OdpowiedzUsuń
  2. Herbatka bardzo ciekawa :) Czekam na drugą przesyłkę z Dresslink zobaczymy co to będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem co ci z dresslink odpowiedzą... Jestem bardzo zdziwiona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie piłam takiej herbatki :)
    Z tego typu sklepami miałam różne, nie za dobre doświadczenia, więc jestem trochę zniechęcona do współpracy z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki piękny ten bez. I to w moim ulubionym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna ta herbatka, mam pełno bzu koło domu, więc z pewnością wypróbuję :).
    Co do Dresslink to u mnie była współpraca jednorazowa, podobno miałam tylko ok. 36 klików,a powiem szczerze że nie chce mi się skakać po blogach i prosić o kliki, nie zależy mi aż tak bardzo na ich produktach żeby się poświęcać, więc póki co się do mnie nie odezwali :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam zapach bzu, a herbatka musi być boska :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham zapach bzu i konwalii i pojęcia nie miała, że herbatka może pachniec ....karmelem? :) U nas jest dośc mało krzewów, jesli sa to na posesjach i nie mam gdzie zerwac kwiatków na herbatę :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwsze to zazdroszczę Ci tego wolnego wieczoru.
    Po drugie podziwiam za te wszystkie miodki, syropki, herbatki ;)
    Po trzecie...lecę zbierać bez...!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze nie wiedzialam ze mozna zrobic taka cherbatke. A z bialego tez sie da? Bo ja mam tylko bialy dopiero u nas rozkwita, przynioslam dzisiaj peczek do domu postawialam na stole w salonie i nie moge sie nawachac !:D A co do dresslink to pisalam do nich dwa razy z zapytaniem o wspolprace jednak nikt mi nic do tej pory nie odpisuje :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nienawidzę zapachu bzu, chociaż może herbatka byłaby dobra
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiedziałam , że z bzu można robić herbatę ;) pewnie ta strona oszukuje , jeśli wyszło Ci więcej kliknięć :( niech spadają ;) miłego wieczoru :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie robię takich żadnych specyfików to już wiesz :) A z tym czytaniem ja też lubię czytać ale nie po nocy bo bolą mnie oczy i po jednej, dwóch stronach odpadam. Wolę rano kiedy synek śpi albo w ciągu dnia. Teraz czytam na leżaku podczas opalania ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Będę musiała zrobić, bez mam pod nosem, spacer z psem przed sobą więc jeszcze dzisiaj nazrywam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jako fanka herbaty - piłabym! :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam zapach bzu! ale herbata? tego jeszcze nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale musi być smaczna ta herbatka :) Mamy tylko biały bez, też może być? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam bez, ma taki piękny zapach, ale herbaty z bzu jeszcze nie miałam okazji pić.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka