sobota, 11 czerwca 2016

"ŻYCIE TO PEJZAŻE MINIONE" - ANDRZEJ KATZENMARK



Są książki, które mimo wielu opisów i kwiecistego języka, czyta się z prawdziwą przyjemnością i lekkością. Są też takie przez, które przebrnąć nie można, nie będąc erudytą. "Życie to pejzaże minione" należy właśnie do tych książek, w których takiego języka i wielu opisów nie brakuje. Czy udało mi się przez nią przebrnąć? Zapraszam na recenzję.


Teodor. główny bohater, podczas szkolenia z pracy, widzi w swojej wykładowczyni dawną miłość, co powoduje u niego nagły przypływ wspomnień z lat studenckich. Dowiemy się tu o poszukiwaniach przez Teodora lokum studenckiego, które jest ściśle powiązane ze spotkaniem Adelajdy. Spędzimy czas w kawiarni i będziemy świadkami nalotu milicji na ów przybytek. A te wspomnienia przeplecione są teraźniejszością, czyli szkoleniem na którym znajduje się bohater. W pewnym momencie Adelajda znika, a kontakty się urywają. Kolejne ich spotkanie następuję właśnie na owym szkoleniu. Czy Teodor będzie chciał wrócić do przeszłości? Czy zwyczajnie uzna ją za minioną? A może to Adelajda nie zechce odnowić znajomości?

Wstęp nie zachęca do przeczytania. Jest długi, napisany kwiecistym i pełnym patosu językiem, ale jest o... niczym, jest zwyczajnie nudny. Gdybym przeczytała go w księgarni, to z całą pewnością ta książka nie znalazłaby się w moim koszyku.Znajdziemy tu  zbyt dużo filozoficznych sformułowań i  trzeba się nieźle nagłowić, żeby z tych zawiłości wywnioskować, że opisane jest oczekiwanie na wykład. Podejrzewam, że to celowe działanie autora, bo taki sobie wymyślił sposób na książkę. Mnie niestety ten sposób nie zachęcił, ani nie przekonał.  Nie jestem erudytą i spore grono czytelników też nie jest, a książka do takiego grona jest skierowana.

Znacie Maxa Kolonko? On potrafi interesująco i dłuuuugo opisać nawet makaron, a tutaj jest tylko dłuuuugo! Opisy są tak rozbudowane, że żadna miarą nie byłam w stanie przez nie przebrnąć. Dialogów znajdziemy tu jak na lekarstwo, za to opisów całe mnóstwo. Do lektury zniechęca też natłok niezrozumiałych dla zwykłego czytelnika słów: IMMANENCJA, INTERIOR, WYKONCYPOWAŁEM, EMABLOWAŁ, SPÓŁGŁOSKI WEALRNE. Przyznajcie szczerze - rozumiecie któreś z nich bez patrzenia w wikipedię?

Odnoszę wrażenie, że autora poniosła ambicja, ale zamiast mądrej książki napisał coś, czego nikt z własnej woli nie przeczyta. Nie ma tu żadnej fabuły, a tylko przydługie opisy najdrobniejszych detali. Wszystko, nawet nos Adelajdy uchwycony jest w tysiącach słów. Inaczej rzecz ujmując, mamy tu przerost formy nad treścią.

Byłabym nie w porządku gdybym tylko krytykowała. Publikacja jest napisana niesamowicie poprawnym językiem, nie ma tu błędów, wszystko tak jak należy. Opisy bardzo rozbudowane i literacko piękne, dodatkowo autor w ironiczny sposób opowiada o latach osiemdziesiątych, o milicji, imprezach przy wódce i bimbrze, ludziach, którzy w tamtejszej rzeczywistości nie mogli zrealizować swoich marzeń i życiu, w jakże trudnych czasach. Widać też w tekście, że osoba go pisząca jest bardzo wykształcona.

Przeczytałam "ŻYCIE TO PEJZAŻE MINIONE" od początku do końca i nadal nie wiem czemu ma służyć ta opowieść? Co ma wnieść w nasze życie, albo w jaki sposób je ubarwić? Wiem, wiem, powinnam docenić kunszt pisarski autora i doceniam, ale nie doceniam tego, że powieść nie ma żadnej treści, jest abstrakcją. W każdym razie, bardzo się ucieszyłam, kiedy udało mi się dobrnąć do końca lektury. Nadmieniam tu, że są to moje subiektywne odczucia, co nie znaczy, żę dla Was książka nie okaże się interesująca.

Książkę możecie zakupić TU

Zapraszam na fp Wydawnictwa NOVAE RES na facebooku KLIK







14 komentarzy :

  1. No opis raczej nie zachęca do przeczytania ;) Książka nie trafiła w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też wolimy kiedy książka ma jakiś określony cel i sens dla czytelnika :P Dla samego pięknego języka ich nie czytamy, ważne są też emocje itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka pewnie ma jakiś cel, ale nie wiem jaki :(

      Usuń
    2. Widocznie ten cel jest tylko dla wybranych xD

      Usuń
  3. Chyba bym się zanudziła przy czytaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie dla mnie, nie lubię takich opisów :/

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa okładka i tu sie sprawdza powiedzenie: nie sądź książki po okładce

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio przez to, że ciągle jestem w biegu mam ochotę na jakąś lekką książkę, którą będzie się łatwo czytało - może romansik. Ta w tej chwili na pewno nie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zdecydowanie preferuję lżejsze publikacje.

      Usuń
  7. Imiona bohaterów już na wstępie powodują iż nie do końca miałabym chęć tą książkę.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka