poniedziałek, 21 listopada 2016

MAROKO PRODUKT - MASECZKA I KREM DO TWARZY


Dzisiaj zapraszam na ostatni już post, ale mam nadzieję, że nie ostatnią współpracę, z produktami Maroko sklep. Opowiem Wam o maseczce z kaolinem i kremie do twarzy z masłem shea i olejem arganowym.



Jako pierwsza będzie przedstawiona maseczka, bo to ten kosmetyk stosujemy przed użyciem kremu.

MASECZKA Z KAOLINEM



 Co mówi o niej producent?
 
Biała glinka, zwana także kaolinem, zawiera biokompatybilny glin w postaci glinokrzemianów. Wykazuje działanie wygładzające. Biała glinka doskonale pielęgnuje skórę suchą i delikatną. Łagodnie oczyszcza i odżywia skórę.

Sposób użycia: Rozsmarować na umytej twarzy i szyi, zostawić na 10 minut, a następnie spłukać ciepłą wodą. Jeżeli maska jest zbyt gęsta należy wymieszać z niewielką ilością wody tak by się łatwo rozsmarowała.

UWAGA: NIE stosować do mieszania glinki naczyń metalowych (żelazo, miedź). Nie należy stosować glinki na brzuchu podczas trawienia lub otwarte rany.

Glinka biała – zawiera krzem, żelazo, potas, magnez, tytan, sód, wapń, duże ilości glinu. Działa łagodnie, koi skórę i uspokaja – dobrze więc służy cerom suchym, wrażliwym, ze skłonnościami do powstawania zmarszczek. Łagodnie ściąga pory, wspomaga gojenie się ran i stanów zapalnych. Jak każda glinka odświeża, odżywia i wygładza skórę oraz poprawia mikrokrążenie skórne. Może być stosowana przy rozszerzonych naczynkach.
 
Składniki: Water (woda), White Clay (biała glinka), Glycerin (gliceryna), Aloe Barbadensis (ekstrakt z aloesu), Dehydroacetic Acid and Benzyl alcohol, honey acacia (miód akacjowy), citrus limonum oil (olejek cytrynowy), Citrus Auranthium Oil (olejek z gorzkiej pomarańczy), Argan Oil (olej arganowy) and Polysorbate 20.



Co mówię o niej ja?

Maseczka zamknięta jest w plastikowym słoiczku, z takim samym wieczkiem, z orientalnymi wzorami na etykiecie. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje. W środku pojemniczka znajdziemy kosmetyk brązowego koloru, o zapachu... hmmm, ciężko go nazwać, ale jest w każdym razie przyjemny. Konsystencja dość zwarta, łatwo też rozprowadzić ją na skórze. Podczas stosowania czujemy lekki chłód, lekko tez zasycha. Po spłukaniu wodą, od razu można zauważyć zdrowszy kolor skóry, lekko przyschnięte zadrapania i jaśniejsze zaczerwienienia. Skóra jest tez gładsza w dotyku. Przy regularnym stosowaniu nasza twarz nabiera blasku, a ranki stają się niewidoczne.

Więcej na temat maseczki znajdziecie TU

KREM DO TWARZY Z MASŁEM SHEA I OLEJEM ARGANOWYM
 

Co mówi o nim producent?

Likwiduje niedoskonałości i ekspresowo się wchłania!

Krem na bazie masła Shea przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej i problematycznej. Pozwala zlikwidować niedoskonałości powstałe na skutek używania nieodpowiednich kosmetyków. Zawarte w nim naturalne oleje roślinne są doskonałym źródłem kwasów tłuszczowych i naturalnych antyoksydantów niezbędnych do prawidłowego przebiegu procesów biochemicznych w skórze oraz regeneracji komórek. Krem posiada lekką konsystencję , ekspresowo się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Idealny jako baza pod makijaż zarówno ten delikatny jak i podkład oraz puder w dużej ilości. Posiada delikatny zapach zielonej herbaty, który ulatnia się natychmiast po nałożeniu na twarz.

INCI: Aqua, Glyceryl Stearate, Butyrospermum parkii (shea) butter, cetostearyl alcohol, caprylyl glycol, Glycerin, Argania Spinosa (Arganowy) Kernel Oil, Prunus Armeniaca (Apricot)Kernel Oil, Simmondsia Chinensis (jojoba) Seed Oil, hydrolyzed com starch, panthenol, tocopherol, coumarin, sodium benzoate, caprylhydroxamic acid, butylphenyl methylpropional.




Co mówię o nim ja?

Bardzo podoba mi się opakowanie. Kosmetyk zamknięty jest w plastikowym słoiczku z metalowym wieczkiem. Wszędzie na opakowaniu znajdziemy egzotyczne wzory oraz niezbędne informacje. Krem jest koloru białego. Pachnie ślicznie. Rozsmarowuje się lekko i przyjemnie dzięki swojej niezbyt gęstej konsystencji. Nie zgodzę się jednak z producentem, że wchłania się szybko. Nie czeka się co prawda godzinami, ale lekko tłusta powłoka zostaje na długo. Świetnie odżywia skórę i pozostawia ją miękką. I byłabym pełna zachwytów, gdyby nie fakt, że mnie uczulił. Nie za pierwszym razem, ale za drugiem skóra zaczęło mnie piec i tak było przez kilka dni. Najwyraźniej moja skóra twarzy nie lubi czegoś z orientalnych składników, bo taka sytuacja ma często miejsce, przy marokańskich kosmetykach. Skorzystała na tym za to moja córka, która problemów z uczuleniem nie ma, a jej buzia promienieje.

Więcej na temat kremu znajdziecie TU




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Zapraszam.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka