piątek, 18 listopada 2016

"MĄŻ, KTÓREGO NIE ZNAŁAM" - SYLVIA DAY...



Pamiętacie poprzednią powieść Sylvii Day, którą Wam recenzowałam? Tak, o "Obudzone pragnienia" chodzi. Podobało się? Wiem, że tak. W takim razie dziś znów zapraszam Was na recenzję tej samej autorki i fabułę mającą miejsce również w dziewiętnastowiecznej Anglii.




Miłość jest nieprzewidywalna…
Małżeństwo z markizem Graysonem było wprost stworzone na potrzeby lady Pelham. Ich związek jest trwały, a uczucia bezpiecznie ulokowane gdzie indziej. Ale małżeństwa lubią zaskakiwać…
ZWIĄZALI SIĘ Z ZUPEŁNIE NIEWŁAŚCIWYCH POWODÓW…
Są najbardziej skandaliczną parą w Londynie. Isabel, lady Pelham, i Gerard Faulkner, markiz Grayson, doskonale się dobrali - łączy ich wybujały apetyt seksualny, pozamałżeńskie związki, cięty język, niechlubna reputacja i stanowcze postanowienie, by się w sobie nie zakochać i nie zaprzepaścić tym samym idealnego małżeństwa z rozsądku. To doskonały układ... do czasu. Czy Gerardowi uda się posiąść uczucia zmysłowej żony? Czy Isabel odnajdzie miłość swojego życia w uwodzicielskim młodzieńcu? Podniecająca, seksowna i zabawna love story, którą czyta się z wypiekami na twarzy i przyspieszonym oddechem... Przepyszna, pełna zmysłowego napięcia, napisana sugestywnym i odważnym językiem, ociekająca soczystymi scenami erotycznymi historia, na którą warto było czekać przez tyle innych książek. Daj się uwieść delikatnemu szelestowi kartek, pokochaj wyrazistych bohaterów i przeżywaj z nimi każdą upojną chwilę... przez całą noc.



Lady Isabel to piękna kobieta, z pozoru zimna i niepotrafiąca kochać, a w środku wyjątkowo wrażliwa. Nie chce się z nikim wiązać, bo raz złamane serce trudno uzdrowić. Owszem, ma wielu kochanków, ale nie jednocześnie, bo jest zdecydowaną przeciwniczką zdrady. Jednak kiedy tylko któryś z nich zaczyna zdradzać jakiekolwiek objawy uczuć, Isabel zrywa z nim. Można by pomyśleć, że jest złą kobietą, pozory jednak mylą - jest kobietą zranioną...

Gerard, to młody, niesamowicie przystojny markiz, młodszy od Isabel, który szuka sposobu żeby odgonić od siebie wszystkie debiutantki, które uważają go za świetną partię i robią wszystko żeby mu się przypodobać. Gerard jest lekkoduchem i nie cieszy się dobrą opinią, a dodatkowo ma ogromny apetyt na seks, co przejawia się w jego licznych romansach.

Siłą rzeczy tych dwoje przyciąga się do siebie jak magnes, ale nie z powodu pociągu fizycznego, ale  czystej praktyczności. Gdyby zostali małżeństwem, takim na niby, ona nie musiałaby się już bać, że któryś z kochanków poprosi ją o rękę, a on nareszcie miałby spokój z namawianiem go do wyboru żony. I tak też się stało, zostali małżeństwem z wyrachowania. Jedno co ich łączyło to przyjaźń i układ. Nadszedł jednak dzień, kiedy do markiza dotarły złe wieści o tym, że jedna z jego kochanek zmarła podczas porodu i jego dziecko również. Gerard wyjeżdża, na kilka lat, a kiedy wraca, jest już innym człowiekiem, co w pierwszej chwili niezbyt podoba się Isabel, która tak bardzo boi się uczuć. Czy determinacja markiza przyniesie efekty? Czy Isabel będzie w stanie zapomnieć o strachu przed zdradą? Czy będzie w stanie nadążyć za niepohamowanym apetytem męża na seks? Jak długo będzie w stanie się opierać? To wszystko znajdziecie w książce "Mąż, którego nie znałam", książce w klimatach "to nie uchodzi", a mimo wszystko dzieje się ;).

Kolejny raz autorka uraczyła mnie świetną i lekką opowieścią, napisaną w sposób wyjątkowo barwny i aż gęsty od namiętności. Pokazała nam też, jak czasem jedno, niespodziewane zdarzenie, może zmienić człowieka na zawsze. Na kartach zobaczyłam też przesłanie o tym, jak ważna jest determinacja i dążenie do celu. Nie brakło tu też wielu erotycznych scen i to takich z prawdziwego zdarzenia, na tyle prawdziwego, że Lady Isabel często chodziła ze śladami po namiętnym ugryzieniu na przedramieniu, oraz dialogów, czasem humorystycznych, a innym razem wyjątkowo mądrych i życiowych. Owszem i mniej ambitne rozmowy też były, chwilami nawet bardzo mało ambitne i powtarzające się, ale wybaczam, bo tak polubiłam nasza parę, że zupełnie mi to nie przeszkadzało, może dlatego, że nie jestem zbyt wymagającym czytelnikiem, a to przecież erotyk, a nie "Pan Tadeusz". A wszystko to, w wystroju pięknych sukni balowych, bogactwa i wszechobecnego pociągu fizycznego. 

Powieść bardzo przypadła mi do gustu za swą lekkość, oraz za fakt, że daje wytchnienie, a tego mi ostatnio trzeba, wytchnienia.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka