poniedziałek, 17 kwietnia 2017

"POKUSY I ŁAKOCIE. RODZINA NIE DO KOŃCA IDEALNA" - TARA SIVEC...



Zapewne pamiętacie  moją recenzję pierwszej części książki pt."Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości", w której opowiadałam o dziewczynie ze specyficznym poczuciem humoru i jej życiu po tym, jak w pijackim amoku zaszła w ciążę. Jeżeli nie pamiętacie, to możecie ją przeczytać klikając TU. Dziś opowiem o drugiej części, która wydaje się być jeszcze dowcipniejsza i interesująca niż pierwsza.




Na początek przypomnę nieco tego, co działo się wcześniej. Młodzi, którzy w pijackim amoku przeżyli z sobą namiętną noc, pechowym zrządzeniem losu stracili się z oczu, a   po latach poszukiwań wreszcie się odnaleźli. Carter zaakceptował fakt, że ma syna i zakochani zamieszkali razem. Mieszkanie razem ma swoje dobre strony, ale są i te złe, o czym bohaterka z wrodzonym sobie poczuciem humoru opowiada.

" Żyli długo i szczęśliwie?
Miałam piękny sen. W tym śnie jestem w łóżku, zaledwie kilka ekscytujących centymetrów od Cartera. Patrzę na niego: leży na plecach, a fluorescencyjna poświata budzika stojącego na sąsiednim stoliku jest wystarczająco mocna, by widzieć, jak jego klatka piersiowa porusza się w rytm płytkich wdechów i wydechów. Śpi z kołdrą zsuniętą na wysokość bioder, z jedną dłonią niezgrabnie przesłaniającą oczy; druga spoczywa na gładkim, nagim brzuchu. Przysuwam się z najwyższą ostrożnością, żeby go nie obudzić, aż wreszcie jestem tak blisko, że od stóp do głów mogę grzać się w cieple bijącym z jego ciała. Wolno, niespiesznie moje ręce wynurzają się spod kołdry, a dłonie wędrują w jego stronę. Dotykam gładkiego, muskularnego torsu, palce pną się w górę, coraz wyżej... aż wreszcie łapię go za szyję i duszę na cholerną śmierć.

"Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna" to kontynuacja znakomitej książki "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości". Para nieco przypadkowych młodych rodziców postanawia się pobrać i wspólnie wychowywać synka — owoc szalonej, czekoladowej nocy, którą Claire przerwała gwałtowną ucieczką. Spotykamy ich ponownie, uwikłanych w perypetie piekielnego wieczoru panieńskiego, dzikich zabaw, klęski kolejnych oświadczyn i rodzinnego szaleństwa. Oboje zaczynają wątpić w siłę łączących ich uczuć. Tym razem jednak nie chodzi o słodkie więzy miłosnych kajdanek, lecz o dalsze losy związku, narażone na szwank przez komedię pomyłek."

Sprawdź, czy lukrowana przyszłość nie spowoduje gwałtownej niestrawności...

Pewnie znacie ten stan uniesienia - pierwsze randki, buciki zawsze wyczyszczone na wysoki połysk, zakładanie najlepszej bielizny i makijaż nawet w nocy? Piękne czasy. Potem jeżeli związek jest mocny, następuje ślub lub wspólne zamieszkanie. To dopiero jest próba. Bo spotykanie się od czasu do czasu, to z całą pewnością nie jest przebywanie ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę. Czasy kiedy Twój facet widział Cię tylko w pełnym rynsztunku odchodzą w niepamięć, a nadchodzą czasy "okresowych" majtek na suszarce, włosów rozczochranych na wszystkie strony zaraz po spaniu, chrapania i innych przyjemności. Trzeba  nauczyć się  wspólnego życia, rozumienia bez słów i komunikacji (i nie mam tu na myśli tramwaju). Nie jest to wcale takie łatwe, o czym przekonują się nasi bohaterzy... Dowiadujemy się o wszystkich wątpliwościach, radościach itd. zarówno ze strony Cartera jak i Claire, bo rozdziały pisane są na przemian. Odpowiada mi taka forma, gdyż lubię wiedzieć, co komu w głowie siedzi.

Tak, jak u poprzedniczki, powieść utrzymana jest nadal głównie w formie przemyśleń. Dialogów mamy tu nieco mniej, aczkolwiek ich ilość jest wystarczająca, żeby móc wczuć się w rolę naszej pary. Trzeba przyznać, że autorka ma powera i spory dystans do życia, bo przecież życie Claire jest takie, a nie inne tylko i wyłącznie za sprawą autorki. Przyznam, że chwilami poczucie humoru Claire mnie irytowało, zwłaszcza wtedy, kiedy miałam inne zdanie na pewne tematy, ale zazwyczaj śmiałam się do łez i mocno kibicowałam jej w pewnej sprawie, ale nie zdradzę Wam jakiej, bo o tym przeczytacie już sami. W każdym razie owa sprawa staje się motywem przewodnim fabuły :).

Jeszcze lepsze jest to, że nie tylko główna para ma "nierówno pod sufitem", bo ich przyjaciele i rodzice również nie pozostają w tyle. Jednak pośród wszystkich zabawnych przygód, widać wielką miłość kobiety do swojego syna i do jego ojca, miłość, ale i zwykłe kobiece rozterki. Claire owszem ma swoje za uszami, ale to tylko sprawia, że jeszcze bardziej się ją lubi. Idealnie uzupełniają się z Carterem, który jest tą "spokojniejszą" stroną, aczkolwiek i jemu zdarzają się wybryki.

Tara Sivec musi być niesamowitą kobietą, bo tylko niesamowite osoby mogą napisać tak oryginalne i przezabawne książki. Zazwyczaj staram się unikać spojlerów, ale tutaj po prostu muszę wrzucić kilka cytatów, żeby pokazać o czym mowa :)

"Kto się smuci, tan jest smutas. Kto się kłóci, ten jest..."

"Normalna kobieta pewnie zaczęłaby podejrzewać, że jest zdradzana, ale nie ja. Ja już zdążyłam kilka razy go śledzić i przejrzałam jego esemesy".

"Zresztą nos zatykałam tylko do chwili, gdy zachłysnął się własną śliną (reakcja Claire na chrapanie Cartera). Kiedy wróciła mu zdolność mowy, powiedział mi, że we śnie się dusił, a w tej onirycznej agonii czuł się winny, iż przed snem nie powiedział mi, że mnie kocha. Tak, poczułam się głupio. I tak, odpłaciłam mu seksem o piątej rano. I nie, nigdy nie przyznałam się, że to ja własnymi rekami chciałam mu odciąć tlen."

Pisarka w tej części uzupełniła to, czego zabrakło mi poprzednio. Jest głębia, a temat nie jest już potraktowany powierzchownie, a co za tym idzie, "Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna" weszła na wyższy poziom. Jest książką przyjemną w odbiorze, ale nie płytką.

Kilka słów należy się także okładce, która jest cudowna. Zawsze myślałam, że kolor różowy jest przesłodzony i jak widać myliłam się. Okładka przyciąga wzrok, daje pole wyobraźni, a zarazem kusi. Jak dla mnie jest urocza.

Podsumowując - powieść jest  lekturą dla czytelników, którzy potrzebują sporej dawki śmiechu i rozluźnienia, okraszonej pięknym stylem literackim, niesamowitymi dialogami i życiem... życiem, który toczy się wokół nas.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka