niedziela, 3 maja 2015

DZIEŃ 29 - TA OSTATNIA NIEDZIELA ...

 

Rano obudziła mnie cudowna pogoda za oknem. Dziecko, to najmłodsze uśmiechnięte, od niepamiętnych czasów nie okazało swojego buntu dwulatka :) A mąż przyniósł mi kawę do łóżka (szkoda, że w zębach nie miał róży ). Obiadem również zajęli się moi faceci. Po kilku weekendach ich gotowania, doszli już do takiej wprawy, że obiady są nawet jadalne :)




Taka sielanka rzadko u nas się zdarza. Trochę nudnawo wtedy jest, żadnej adrenaliny, jak stare dobre małżeństwo. Z racji tego, że pogoda okazała się przyjazna, po obiedzie wybraliśmy się na wycieczkę rowerową do Skoczowa (rodzinnego miasta męża). Tym razem jeszcze na spokojnie, tylko z synkiem, bo jedna z córek źle się czuła, a druga nie może jeździć na rowerze po operacji. Może nie powinnam, ale cieszyłam się z tej chwili z mężem i synem, bez tych dwóch wiecznie niezadowolonych księżniczek.
W sumie nie robiliśmy nic ekstra, po prostu karmiliśmy gołębie (a synek je straszył), przytulaliśmy się na ławce na rynku (jak za czasów narzeczeństwa), poszliśmy na lody i ciacho, którego tak na marginesie nie mogłam przełknąć, nawet nie wiem czemu,bo normalnie zjadam dwa. A w drodze powrotnej sporo czasu spędziliśmy nad Wisłą, która cały rok musi mi wystarczyć za moje ukochane morze. Jej szum mnie uspokaja, pozwala się maksymalnie wyciszyć. Mąż o tym wie dlatego bawił się z synkiem w rzucanie kamykami, a mi pozwolił pobyć trochę samej.



 Siedząc tak i wsłuchując się w szum wody wspominałam, jak się poznaliśmy z mężem. Nie miałam wtedy internetu, jedynie komórkę i telewizor. W towarzystwie też zbyt często nie bywałam z racji tego, że byłam samotną matką, a dziecka samego zostawić nie można. Na Polsacie (na telegazecie)był taki czat, gdzie wysyłało się sms (1 zł.za szt) i w ten sposób pisało z różnymi ludźmi. Zapytałam kiedyś czy jest tam ktoś z okolic Skoczowa i odpisał mi mój mąż. Ciężko było podać tam swój numer telefonu, bo wtedy Polsat traciłby na pieniądzach, jeżeli pisałoby się na priw. Udało się jednak szyfrem (czyli liczba liter w słowie odpowiadała jednej z cyfr w numerze telefonu). Jakiś czas pisaliśmy do siebie, o wszystkim i o niczym, a potem nadszedł czas spotkania. Do dziś mnie zastanawia jakim cudem wcześniej się nie spotkaliśmy, zwłaszcza, że Skoczów jest mały, a ja tam dość długo pracowałam. Pamiętam nawet datę: 09. 03. 2003. I wiecie co? Jakoś mi się ten mój przyszły mąż nie bardzo spodobał i nie wiązałam z nim żadnych planów na przyszłość. Jednak tak wydzwaniał, wysyłał kwiaty, chodził tam gdzie ja, że z czasem (i to dość krótkim)coś zaczęło mnie do niego ciągnąć, a po trzech miesiącach pobraliśmy się. Nie byłam w ciąży i nawet nie wiem czemu to zrobiłam. Z jego reputacją i alkoholizmem na karku, ale zrobiłam to. Chyba pierwszy raz postawiłam się całemu światu i pierwszy raz tak bardzo byłam pewna tego co robię. Później, już po ślubie, raz zwątpiłam (dwa lata po ślubie), kiedy to myślałam, że już nic nie wyciągnie go z nałogu. Ciężkie to były dwa lata, ale udało się :)Chyba miłość zwyciężyła, bo mąż nie pije już 10 lat i mimo wielu trudnych dni, jesteśmy udanym małżeństwem. On nauczył się żyć na trzeźwo, a ja nauczyłam się rozumieć jego. Nauczyliśmy się siebie. I wiem, że jeszcze nie raz się pokłócimy, powiemy coś przykrego, ale to nic w porównaniu z tym co nas łączy :) I dziś, tym co w nas nie wierzyli mogę spojrzeć w oczy i powiedzieć "A NIE MÓWIŁAM..."

9 komentarzy :

  1. Jak pięknie poznać się przez telegazete ;)
    ja męża poznałam przez internet, najpierw kręcił z moją siostrą, aż w końcu wybrał tą ładniejszą, mądrzejszą ;)

    Czasami coś pięknego odpocząć od krzyków, mnie niestety odpoczynek dany tylko w pracy. A obiad? Jak nie zrobie będzie głodówka. Już nie wspomnę o czymś słodkim, mąż ma sporą niedowagę, mimo iż kocha słodkie, na dzis wymyślił ciasto z neta jakieś, wczoraj zrobiłam spód, po czym się dziś okazało że zaaaaaaaaaaaaaaaaaaakalec taki że szkoda gadać.. jajek już nie było, cukier się skończył, sklepy pozamykane, znalazła, cukier puder, przepis na ciasto bez jaj, zrobiłam, zjadł, ale z radości nie szalał ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No boś go tak nauczyła :) Ja to ciasto robię od święta więc z każdego nadprogramowego są szczęśliwi :)Dziś tak sobie myślałam,że Twój mąż ma na imię tak jak ten mój Grey :) Oglądałaś film? W sumie to Wy tez prawie jak przez telegazetę się poznaliście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci że ja jeszcze za panny dużo piekłam, więc może i masz racje że go nauczyłam i mam teraz nauczkę ;) A skąd Ty wiesz jak mój ma na imię? ;O Gdzie sie wygadałam? ;) film oglądałam w pracy ;) na szczęście nikt mi nie przerwał wtedy ;) dzisiaj natomiast mam urwanie głowy. Ale mimo wszystko mam czas pooglądać Pamiętniki Wampirów, one mi teraz w głowie siedzą, tylko szkoda że już 5ty sezon oglądam, zaraz się skończy oglądanie, trzeba pomyśleć co następne ;)
      Hah pamiętam nasze pierwsze realne spotkanie, wtedy to ja nawet telefonu nie miałam ;)

      Usuń
  3. :) A my poznaliśmy się przez taki czat w komórce ;) miałam nogę złamaną i tak z nudów pisałam aż trafił się ten mój luby. Po przejściach ale cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli prawie tak jak my :) A to dlatego pisałaś,że najbardziej cieszysz się,że złamałas nogę :)

      Usuń
    2. No bo gdyby nie ta złamana noga to nie wiem jak potoczyło by się moje życie :)

      Usuń
  4. Heh my tez się przez neta poznalismy ;) na portalu dla samotnych.. najpierw pol roku pisania.. Potem przerwa bo daleko, ale nie dawalam za wygrana i znów pisalismy.. Potem po pół roku się spotkalismy w sylwestra 2011/2012.... I to juz ponad 3 lata a kochamy się jak świeżo zakochani :) 'sramy' za sobą tak bardzo ze dziewczyna z która lezalam w szpitalu myślała ze się dopiero co poznalismy, zakochalismy :D mówi ze znamy się może max 4 miesiące ale nie 3 lata haha :D

    Patrzcie na ta magię internetu... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Justyna coś w tym musi być ;) a ludzie mówią że przez internet nie można poznać nikogo sensownego ;) ja ze swoim juz od 11 lat ło matko

      Usuń
    2. No to Wy jesteście bardziej cywilizowane ode mnie :) bo Wy poznałyście swoich lubych w necie a ja w "telewizji";)

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka