wtorek, 18 sierpnia 2015

DZIEŃ 144 - ZŁUDZENIE...

 
Mogłabym napisać tak:
Kiedy zbliżała się piętnasta, czyli godzina powrotu mego ukochanego z pracy, w głębi duszy czułam, że czeka mnie niespodzianka, że mąż kolejny raz udowodni mi, że mnie kocha. W wielkim napięciu czekałam, siedząc na balkonie, popijając popołudniową kawę i słuchając śpiewu ptaków. Nagle za plecami poczułam czyjąś obecność i czyjeś ręce zasłoniły mi oczy. Tak... to był on... w dodatku wręczył mi piękne kwiaty. Potem były już tylko pocałunki, a w nocy kochaliśmy się do białego rana...A rzeczywistość była taka:
Kiedy zbliżała się piętnasta, przyszła pora żeby wysadzić synka (ma zaparcia nawykowe) na nocnik i liczyć na cud, że zrobi co ma zrobić, ale z wielkim płaczem. Ja siedziałam na podłodze masując mu brzuszek. O dziwo zrobił, a zapach, a raczej smród ciągnął się na cały dom. W tym momencie wrócił mój mąż i z uśmiechem na twarzy, kiedy wycierałam małemu pupę, wręczył mi te piękne kwiaty, których zapach poczułam dopiero, kiedy wywietrzyłam dom. Wtedy też podziękowałam mężowi pocałunkiem. O kochaniu się do białego rana mowy raczej nie ma.

W przypadku pierwszej wersji, każdy, albo prawie każdy pomyślałby "jakie ona ma cudowne życie, jak w filmie romantycznym".
W przypadku drugim, pomyślelibyście "fajnie, że dostała kwiatki, bo należy jej się, bo ma takie zwyczajne życie, to niech chociaż tyle ma"
Do czego dążę?
W ten sposób chcę Wam uświadomić w jaki sposób łatwo można koloryzować, upiększać, i naciągać rzeczywistość pod czytelnika, żeby Ci zazdrościli, żeby myśleli, że jesteś idealna, żeby myśleli, że Twoje życie jest idealne. W taki sposób można opisać to co chciałoby się mieć, a nie to co się ma. Również w ten sposób chcę Wam pokazać, że na swoim blogu nie naginam rzeczywistości, że to co czytacie jest prawdziwe i szczere, chociaż wiem, że nie każdy lubi czytać takie zwykłe rzeczy. Taka jednak miała być idea tego bloga - miało być szczerze, mądrze i dowcipnie. Domyślam się, że z tych trzech opcji udało mi się tylko to "szczerze" ale i z tego się cieszę. I wydaje mi się, że tych kilkaset osób, które codziennie tu zagląda za tą szczerość właśnie mnie ceni :) Jestem szczęśliwa - piszę to, jestem zła - również piszę, jestem napalona - o tym najchętniej piszę i kiedy jestem smutna, też się tym z Wami dzielę. Bo życie nie jest idealne, nawet jeżeli tu i tam próbują Wam to wmówić, życie jest po prostu życiem, no chyba, że jesteście Aną z 50 twarzy Greya, albo Kopciuszkiem, albo złotą rybką, ale nawet w bajkach nie jest idealnie. Kopciuszek najpierw miał złą macochę, musiał tyrać jak wściekły, a dopiero potem pojawił się książę, tylko dalszej historii już nikt nie dopisał, a pewnie było tak, że rodziła mu dzieci w bólu, kłócili się, bo on nie chciał się golić, a on wygadywał jej dodatkowe kilogramy. Złota rybka też nie miała lekko, bo co rusz ktoś ją łowił, coś od niej chciał, trzymał ją w rękach, a jak wiadomo ryby wtedy się duszą. Ana z Greya w fazie początkowej znajomości też miała pod górkę, bo jak jest chłop to i górki są. Więc jeszcze raz powtarzam, nie ma idealnych bajek, blogów, życia, matek, miłości itp, itd :)

A Wasze zdanie jakie jest? Może się mylę, i znajdzie się ktoś z idealnym wszystkim?



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka