niedziela, 20 września 2015

DZIEŃ 177, 178 - DZIEŃ ZA DNIEM...

 
 
Jak już wszyscy wiedzą, jedna osoba została wczoraj szczęśliwą posiadaczką serum do twarzy LOREAL, które było do zdobycia u mnie na fp :) Zwyciężczyni jeszcze raz serdecznie gratuluję, a już niebawem spodziewajcie kolejnej możliwości wygrania serum. Szkoda tylko, że od razu po konkursie dwie osoby uciekły ode mnie...Oprócz podania wyników, nie zdarzyło się nic ciekawego co mogłabym opisać. Pierwszą połowę soboty sprzątałam i piekłam sernik, a drugą pisałam karteczki z Waszymi danymi, wycinałam i losowałam...kilkakrotnie, bo niestety nie wszyscy spełnili warunki konkursu. I taka to była sobota. A dziś? Sporą część dnia przesiedziałam przy laptopie, i dzięki temu w najbliższym czasie będę miała dla Was ciekawe rzeczy do pokazania .Ci którzy stale czytają moje posty, wiedzą, że niezbyt często rekomenduję produkty, ale jeżeli już to robię, to znaczy, że są doskonałej jakości i warte polecenia. I takie też będą produkty, które Wam przedstawię, ale to za jakiś czas :)Pogoda u nas pochmurna, lato już za nami, a mnie wzięło na wspomnienia. I mimo, że nasz  wyjazd nad morze nie należał do bardzo udanych, z racji ciągłego buntu synka, to teraz z perspektywy czasu znów zaczynam tęsknić za moim Sarbinowem.





 
Ach, pojechać tam kiedyś tylko we dwoje...marzenie. Od tego czasu sporo się pozmieniało. Dziewczyny poszły do szkoły, pierworodna przyjeżdża tylko na weekend, bo w ciągu tygodnia jest w bursie, my z mężem znów się gdzieś tam mijamy nawet jeżeli jesteśmy w tym samym pomieszczeniu. Każdy milczy, po części dlatego, że znów czekamy na wyniki jego tomografu, i ze stresu nawet nie chce nam się otwierać ust. Po za tym dzieciaki ciągle gadają, non stop i ciężko się przez nie przebić ;) Ja powoli zabieram się za kupowanie biletów, rezerwacja hotelu, bo końcem września wyjeżdżamy z córką do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, i tak się to wszystko kręci, od poniedziałku do poniedziałku, dzień za dniem, od świąt do świąt. Jeszcze niedawno narzekałam na upały, a tu już niedługo mamy Wszystkich Świętych i Boże Narodzenie. Wiecie, że kiedyś nie lubiłam Bożego Narodzenia? Z czasem jednak zaczęłam go uwielbiać, ale ciągle we mnie jest jakiś strach, że coś się nie uda...że wróci to"nielubienie". Potem Sylwester...a z nim pierwsze urodziny mojego bloga :) Jak dziś pamiętam, że znajomy zamiast bawić się na imprezie, tłumaczył mi cierpliwie, jak przenieść bloga z onet na blogspot :)bo najpierw założyłam go na onet, ale tam istniał krótko. I na tym zleciała moja niedziela, na wspomnieniach, mailach i odwożeniu córki do bursy. Żadnych fajerwerków, ale może to i lepiej, bo po zabieganym tygodniu i mi należy się chwila wytchnienia.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka