poniedziałek, 12 października 2015

DZIEŃ 199, 200 - ZATOKI ...


Świetnie zapowiadał się wczorajszy dzień, i taki był, aż do wieczora...
Było miło i rodzinnie, dzieciaki w dobrych humorach, my z mężem też uśmiechnięci. Wszystko tak, jak powinno być. Po obiedzie odwiozłam córkę do bursy. Sama chciała jechać wcześniej, bo miała jakieś pilne sprawy ;) Potem tradycyjnie odwiedziłam Biedronkę i Lidla. Oczywiście znów pewnej rzeczy nie mogłam się oprzeć, bo wołała do mnie"kup mnie,kup mnie". I kupiłam, śliczny fotelik dla synka. Mógłby być troszkę wyższy, ale i tak bardzo mi się podoba, no i jemu też. Co prawda na razie używa go jako piłki do rzucania, albo odpinania z niego pokrowca, ale może z czasem i siedzieć w nim będzie :)
Za to w Lidlu dojrzałam chusteczki do czyszczenia okularów. Od jakiegoś czasu, czyli od wymiany szkieł mam problem z ich doczyszczeniem. Nie wiem co to za cholerstwo, ale ciągle są na nich smugi, postanowiłam więc wypróbować powyższych chusteczek i są...genialne. Żadnych smug, i od razu widoczność mi się poprawiła. Po powrocie do domu jeszcze jakiś czas było ok, dopóki Sandra i Iruś nie dostali głupawki.Tak szaleli, że mały uderzył zębami w jej głowę, no i się zaczęło. Płacz,wrzask,"ała ziąbek"itd. Oczywiście zajrzeć do buzi sobie nie pozwolił. Miałam najczarniejsze myśli, bo płakał zasypiając, a potem w nocy średnio co piętnaście minut .Zasnął na dłużej około szóstej rano. Czyli mi pozostała godzina snu, bo o siódmej Sandra wstawała do szkoły .Zapobiegawczo ugotowałam wieczorem rosół, w razie gdyby nie mógł rano gryźć, i dobrze zrobiłam, bo mimo, że ból zelżał to cały dzień nie wziął do ust niczego twardszego. Tak bardzo było mi go żal, że mało się nie popłakałam razem z nim. Wygląda jednak na to, że nic złego się nie stało, bo do wieczora(dzisiejszego)zapomniał o "ziąbku"już całkiem. Za to u mnie nie najlepiej się układało. Ból zatok skutecznie uniemożliwił mi normalne funkcjonowanie. Udało mi się tylko przejrzeć lekarstwa i zapasy w kuchni, wyrzucić przeterminowane, a resztę poukładać. Oczywiście wszytko z małym asystentem. Najbardziej asystował mi przy układaniu posypek(czekoladowych) i lukrów do ciast. Zrobił sobie brodę z posypki i mówił, że wygląda jak tata :)

 
Potem już ból przytwierdził mnie do łóżka. Kiedy mąż wrócił z pracy byłam w siódmym niebie, bo chociaż na moment wziął ode mnie ciągle trajkocące dzieci. I dopiero wtedy, po wypiciu lekarstwa, powoli, powoli wszystko wracało do normy. Męczę się już z zatokami kilka lat, ale tym razem wybiorę się już do lekarza, bo nawet nie pamiętam kiedy ostatnio nie bolała mnie głowa. Chyba już tak przyzwyczaiłam się do tego stanu rzeczy, że czasem tego nie zauważam. Pogoda za oknem też jakoś optymistycznie mnie nie nastroiła. Może gdyby było biało, tak całkiem, bez deszczu ze śniegiem to bym się ucieszyła, a tak-zimno,mokro i ponuro :(
 
No ale co zrobić, ta pora roku ma już takie prawo, raz sypnąć śniegiem, raz lunąć deszczem, a potem w listopadzie pewnie będzie świeciło słońce. Pamiętam jak końcem listopada brałam ślub, i było tak ciepło, że wszyscy mieli zamiast kurtek tylko lekkie sweterki.
Teraz jest 19, 30 i oczy same mi się zamykają. Ciekawe czy uda mi się dotrwać do"M jak miłość", obawiam się, że nie.
Jaka pogoda dziś u Was? Lepiliście już bałwana?
Baner

19 komentarzy :

  1. Mój też miał jakiś czas temu wypadek z zębem tak wariował, tak fisiował, że uderzył się kolanami w zęby (górne jedynki), krew poleciała a zęby naruszone. Całe szczęście, że to mleczaki ale długo nie mógł dobrze zjeść. Tak to już jest z tymi naszymi dzieciakami ;)
    W tym roku przez gorące lato i ciepły wrzesień nie wiem jak przeżyje te zimne dni...jest mi tak zimno, że cały dzień mam ochotę przesiedzieć pod kołdrą. Dziś mnie gonił na dwór do roboty ale jak pomyślę sobie jak jest zimno to nie chce mi się nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jeżeli mleczak się przesunie to następny może być krzywy.Dawno się tak nie bałam,najbardziej wizyty u dentysty,której udało nam się jednak uniknąć.W każdym razie Sandra i Iruś mają zakaz zbliżania się do siebie na odległość mniejszą niż metr.

      Usuń
  2. Mały asystent wygląda uroczo!
    Nie mam problemu z zatokami ale za to jestem przeziębiona (katar, gardło).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to współczuję.Teraz zacznie się sezon na choroby i trzeba na siebie uważać.

      Usuń
  3. U mnie też zimno, śnieg, deszcz, ale po tych letnich upałach postanowiłam już nigdy nie narzekać na taką jesienną pogodę :D. Śliczny ten fotelik, widziałam kiedyś takie w Biedronce ale mój syn już za duży na takie foteliki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak,wolę taką pogodę niż to co działo się w lecie :)

      Usuń
  4. Mnie czasami bolą zatoki, na szczęście coraz mniej. Dostałam kiedyś tabletki antyalergiczne i od nich ból minął na długi czas. Teraz pojawia się najczęściej jak zmarznę albo boli mnie głowa. melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie wiedziałam,że tabletki antyalergiczne mogą pomóc.Muszę iść do lekarza,bo mnie bolą coraz więcej.

      Usuń
  5. Oj wiesz Kochana...My na takie bóle nawet czasem nie zwracamy uwagi. Mężczyźni prawdopodobnie już by się wybierali "na drugą stronę" :):):)
    Życzę zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak.Ostatnio męża bolała głowa to nawet tabletki sam sobie nie wziął bo nie był w stanie ;)

      Usuń
  6. synuś psotniś uroczy:) na widok śniegu mnie aż mrozi.... podobnie na wieść o bólu zatok ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach Ci mali pomocnicy :) ja mam podobnie, sprzątanie to jedna wielka Syzyfowa praca ;) co uda mi się posprzątać, to już za plecami coś nowego ;) Chusteczki z Lidla też używam i polecam :) życzę zdrówka !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie zapomne jak moje paskudy się zdezyly ze sobą u mojej siostry, i tak starsza pozbyła się dwóch górnych jedynek.
    pogoda.. u nas mroźno, młodej organizm coś szaleje od tygodnia, wczoraj od lekarza dostaliśmy skierowanie na badania.
    walka była odkąd oczy otworzyła, że się boi itd. Niestety żyłki tak słabe, że z palca krew pobierana.
    zobaczymy co to będzie,
    ach te dzieciaki.

    p.s. Syn bez brązowej posypki udającej brodę i tak podobny do Ojca ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka