czwartek, 15 października 2015

DZIEŃ 202,203 - URODZINY ...


Nie pisałam wczoraj, ale tym razem postanowiłam wieczorny czas poświęcić na raporty i ankiety w akcjach gdzie jestem ambasadorką. Trzeba wywiązywać się ze swoich obowiązków. Znajomi śmieją się ze mnie, że nic tylko rozdaję próbki, jak młodzież która wciska wszystkim ulotki na ulicy ;) Sporą część czasu spędziłam też u lekarzy, najpierw u okulisty potem u rodzinnego. Ciekawa sprawa z tym okulistą, bo jeszcze pół roku temu byłam za młoda na drugą parę okularów(do czytania), mimo, że mówiłam lekarce o tym, że kiepsko mi się czyta w tych do chodzenia. A wczoraj już nie byłam za młoda nawet na okulary progresywne. Mam nadzieję, że tym razem diagnoza jest trafna, mimo, że komputer mówił co innego, a moje oczy co innego. I lepiej żeby była trafna, bo takie okulary to sporo kasy i nie widzi mi się wymieniać ich za pół roku. Ogólnie dowiedziałam się, że mam jakieś "indywidualne"oczy, no ja myślę, że oczy zawsze są indywidualne :) Po południu wybrałam się tez nareszcie do rodzinnego z moją bolącą głową i zatokami. Dostałam antybiotyk i tyle. Przez resztę dnia szykowałam przysmaki na dzisiejsze urodziny męża. Nie robimy żadnej imprezy, tylko my, dzieci i mój tata, ale niech w tym dniu mąż poczuje się wyjątkowo. Jeszcze wczoraj był tylko dziewięć lat ode mnie starszy, a dziś już o dziesięć. Wiem, wiem dziwnie to liczę, ale zawsze tak mówię, że od moich urodzin przez trzy miesiące jest tyko dziewięć lat starszy. Chyba napiszę posta o tym jak się żyje z starszym facetem. Co myślicie o takim wpisie? Takie plusy i minusy?

A dziś od rana okropna pogoda, leje jak z cebra, zaspałam i Sandra poszła na druga lekcję. Ja już nie zasnęłam, a wyspałabym się do dziesiątej, bo o tej wstał synek. Tylko kto to mógł wiedzieć, jak zawsze wstaje o 7,30. Potem czekał mnie wyjazd do optyka, bo wczoraj zapomniałam oprawek do okularów i musiałam je zawieźć dziś, a po drodze zakup torty dla mojego M. Żeby jednak nie było tak, że wszystko ja, to wieczorem kiedy mąż uznał, że swoje już zrobił (czyli nic) i zaczął oglądać durne filmiki na you tube, kazałam mu pokroić ciasto które chciał wziąć do pracy. I pokroił ;)
Własnoręcznie zakupiłam też tort dla mojej połówki :) no i świeczki. Nie kupowałam pojedynczych , bo zanim zapaliłabym ostatnią to pierwszej już by nie było. Nie mogliśmy się z dziećmi doczekać jego powrotu. Synek, bo chciał dmuchać świeczki, a ja bo chciałam żeby już był w domu :) Po powrocie pozostało tylko złożyć życzenia. Czego mu życzyłam? Tylko zdrowia, bo cudowną żonę już ma, szczęście w postaci dzieci też. Kasy też trochę ma, niewiele ale jest :) Czego można chcieć więcej? Potem posiedzieliśmy i pogadaliśmy, na tyle na ile pozwoliły popisujące się dzieciaki, no i nadszedł wieczór. Miło było, ale się skończyło, trzeba było posprzątać, położyć dzieci spać, a teraz pozostał mi jeszcze jeden prezent do "wręczenia"mężowi, ale to troszkę później jak wszyscy zasną ;)

17 komentarzy :

  1. Żona ideał ;)
    100 lat dla męża!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież,że ideał ;) Dziękujemy za życzenia :)

      Usuń
  2. Dużo, dużo zdrowia dla męża :) No tort fajny taki od serca :) Lubię takie rodzinne dni, które można spędzić beztrosko na rozmowach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego dla męża :) Ja w weekend będę nadrabiać raporty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego dla męża :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 100 lat dla męża! :)
    A torcik prześliczny :), ja miałam urodziny 6-ego ale nie chciało mi się ich obchodzić, im jestem starsza tym bardziej popadam w melancholię przy każdych urodzinach :P.

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiękny tort! :) a post o wspólnym życiu przy takiej różnicy wieku na pewno wiele osób przeczytałoby z ciekawością. moi rodzice też mają sporą różnicę wieku między sobą, bo osiem lat, ale generalnie chyba źle im nie jest. :) mnie za to trafił się młodszy o trzy lata i też ma to swoje plusy jak i minusy. ;)
    pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. tort elegancji ;) ja zazwyczaj piekę sama, ale od czasu do czasu trafiają mi się te samodzielnie kupione i jakoś żyjemy ;)
    co do raportów. muszę sobie chyba zapisywać gdzie i co, bo kurcze później się mieszam, ale to uroki kilku kampanii w jednym czasie :)

    ps. kokardka była? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też torty staram się robić sama:D kupne są owszem finezyjne, ale nie to samo co upieczone:)

      Usuń
  8. Piękny tort, wszystkiego najlepszego dla męża ! :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka