poniedziałek, 7 grudnia 2015

DZIEŃ 255 - ACH CI MĘŻCZYŹNI...


Nie mam pojęcia dlaczego tak jest, że przychodzą dni, kiedy nie mogę na niego patrzeć. Denerwuje mnie dosłownie wszystko, jego widok, głos, nawet oddech, a wady, których normalnie nie zauważam, urastają do wielkości olbrzymów. Dlaczego tak jest, że wielka miłość,  na parę dni potrafi przemienić się w nienawiść? Może nienawiść to zbyt duże słowo, raczej irytację. Tak bez przyczyny wszystko wywraca się do góry nogami. 




Po kilku męczących dniach wszystko wraca do równowagi. No i nadeszły właśnie te dni, te poprzewracane, niefajne,męczące...Zwalam to na cykl hormonalny, który u kobiety potrafi nieźle namieszać. Dobrze, że mam na co zwalić.
Po za tym dzień spędziłam nadal na porządkach. Dokończyłam też lampkę świąteczną,z którą było sporo pracy,z racji braku wyrzynarki. To z przodu to moje dzieło,a z tyłu choinka z makaronu córki :)


Co do porządków,może byłoby już po nich,ale wygląda to tak,że mąż ma umyć kaloryfery,i za dwa dni patrzę ,a trzy z nich są nie umyte,bo sobie zapomniał,no i kończę to za niego Miał umyć panele,to umył ich samą wodą,więc na drugi dzień,on idzie do pracy, a ja myję je cifem,i tak w koło odwalamy podwójną robotę. Dziś naklejał naklejki ozdobne pod kontakty,no i zapomniał sobie przykręcić jeden,przy łazience,a ja mam odruch wyłączania wszędzie światła,no i wyłączyłam. Poraziło mnie prądem tak,że godzinę nie mogłam ruszać ręką,że nie wspomnę o spalonej skórze. Wykończy mnie ten mój chłop.
W tym oto miejscu ,nie chcąc więcej narzekać na męskiego osobnika,zapraszam was na konkurs,który odbywa się na moim fp.na facebooku Czasem tak jest...
Wygrać można trzy kremy konopne,jedna osoba wygrywa wszystkie trzy,o wartości 120 zł. Wydaje mi się,że warto spróbować :)


Taki zwyczajny szary dzień za mną,i kolejny,szary przede mną. Męczy mnie już to wszystko,tyle pracy,dzień za dniem taki sam. Już nie mogę się doczekać końca lutego,kiedy to zacznie się moja szkoła i nareszcie będę mogła wyjść do ludzi,poznać nowych ludzi,i odetchnąć od tej monotonni. Wiem,że za około dwa lata będzie już lepiej,synek podrośnie,Sandra będzie już na tyle duża ,że będzie mogła z nim zostać od czasu do czasu,a my wybierzemy się na kolację czy do kina,ale w tym momencie można czasami zwariować. Takie mam plany,ale nad nimi ciągle krąży cień,cień choroby,że nie zdążymy...
I tak na koniec pokażę Wam przesyłki jakie dziś otrzymałam,to był chyba najjaśniejszy moment tego dnia.



Czasem się zastanawiam kiedy ja to wszystko Wam opiszę,ale spokojnie,nie wszystko to współprace :) Są też prezenty dla synka na święta,które otrzymałam za punkty z ankiet w panelu Ariadna :)
Ja też wysłałam dziś wielką pakę,z maszyną do szycia i paroma drobiazgami do dziecka. Maszyna przyda się bardziej tej osobie niż mi ,no i cieszę się,że mogłam komuś zrobić przyjemność. Nie znam tej osoby,ale wiem,czuję,że tak powinnam była zrobić. Mam tylko nadzieję,że maszyna dotrze w całości :)
No i wygrałam dziś trzy razy. U koleżanki po fachu foto kalendarz,więc będzie prezent na walentynki. Pozostaje mi teraz tylko robić sobie/nam fajne zdjęcia,które będą się do kalendarza nadawały. Druga wygrana to poduszka w konkursie Tymbark,to chyba będzie już piąta,bo cztery mam z ubiegłego roku,a ostatnio to serum pod oczy(naturalne) firmy Bioline:)

No i tyle na dziś,a jutro recenzja pewnych luksusowych perfum :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka