Nareszcie zwyciężyłam walkę z urzędami. Pół dnia dziś w nich spędziłam, znów napotkałam przeszkody, ale udało się i wreszcie wszystko już wyprostowane. Do tego udało mi się pozałatwiać sprawy spadkowe męża. Powiem Wam tak ku przestrodze, jeżeli macie jakieś niezałatwione sprawy, to zróbcie to jak najprędzej, bo nie znacie dnia ani godziny, a później cały kłopot spadnie na wasze dzieci. Mi się udało i po ciężkim dniu należy mi się pół lampki wina :)...
...gorąca kąpiel i "M jak miłość"obejrzane w spokoju :)
Z racji tego, że przez weekend publikowałam recenzje, nie zdążyłam opowiedzieć, jak to postanowiłam w sobotę nauczyć jeździć się na łyżwach. Nigdy nie pociągały mnie sporty ekstremalne takie, jak rolki czy łyżwy, ale czego się nie robi dla dzieci. Wszystko było pięknie, dopóki nie założyłam łyżw na nogi. Już samo wejście na lodowisko było nie lada wyczynem dla mnie, a jeżdżenie...aż wstyd się przyznać, ale to dla mnie rzecz niewykonalna. Przemęczyłam się pół godziny kurczowo trzymając bandy, a potem z radością opuściłam taflę. Uff, nigdy więcej. Nie dość, że nie nauczyłam się jeździć, to dzieci mojej przyjaciółki były bardzo zdziwione, że ja czegoś nie umiem. No myślałby kto, że pokonało mnie lodowisko. A tak serio, to zwyczajnie takie rzeczy nie sprawiają mi frajdy, a jeżeli czegoś nie lubię, to po co się tego uczyć? Chyba tylko po to, żeby poobijać sobie kolana i zadek.
Taka piękna choinka stoi jeszcze koło lodowiska w Brennej. Ja już dawno zapomniałam o świętach, a tam jeszcze takie cudo świeci.
Za to wczoraj nie dałam się już nigdzie wyciągnąć(oprócz odwiezienia córki do internatu) i spędziłam bardzo leniwą niedzielę. Wieczorem za to zabrałam się za czytanie książki :) Jedna z moich czytelniczek fp na facebooku podpowiedziała mi tytuł. Podobno książka miejscami bije na łeb mojego Greya, i podobno jest o niebo lepiej napisana. Trzeba było to sprawdzić. Co to za książka? "DOTYK CROSSA", który możecie za darmo przeczytać TU
Przeczytałam jak na razie 145 stron, i przeczytam wszystko, bo historia zapowiada się ciekawie. Jednak jedna rzecz bardzo wyprowadza mnie z równowagi, mianowicie imię głównego bohatera - GIDEON. Wyobraźcie sobie ostrą sceną seksu, gdzie podczas finiszu ona krzyczy "Ach, Gideonie...". Normalnie od razu klimat się ulatnia. Co innego w Greyu, kiedy czytam"Ach, Christianie...".To już całkiem inaczej brzmi. Swoją drogą, skąd Sylvia Day wytrzasnęła to imię... Gideon :(.
Tak czy inaczej, po przeczytaniu książki napiszę recenzję, jak zwykle z przymrużeniem oka, no bo jak inaczej napisać o Gideonie? I tym o to akcentem zamykam dzisiejszy post i pędzę do wanny, żeby zdążyć na"M jak miłość "
Czy ktoś z Was czytał "Dotyk Crossa"i słyszał o Gideonie? ;)
Haha z tym imieniem to bomba :-D od dziś tak będę wolac do męża :-D jak sie dowiem o kolejnej takiej lekturze to znowu dam Ci znac ale obiecuje dowiem sie najpierw jakie ma imie glowny bohater :-D
OdpowiedzUsuńJa do mojego już tak wołam ;) Wczoraj jak to czytałam, to patrzył na mnie jak na wariatkę, kiedy przy każdym Gideon śmiałam się jak głupia:) Wiesz , tak sobie dziś myślałam, że Ty to Ty :)
UsuńTak tak to ja :-) Mapolenka to ksywka, ktora x lat temu wymyslil moj ojczym :-) ale Gideon rozwala system :-D
UsuńI tak podziwiam, że z takim nastawieniem do łyżew weszłaś na lodowisko :-D Też uważam, że wcale nie muszę wszystkiego potrafić, jeśli coś nie sprawia mi przyjemności, to po co to szlifować? I właśnie też mnie do szaleństwa na łyżwach czy nartach, czy w ogóle do szaleństwa na czymkolwiek, wcale nie ciągnie. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale nie bawi mnie to wcale. Pobrałam ten "Dotyk Crossa" ale u mnie plik jest niekompletny, w środku pełno pustych stron... Nie czytałam wcześniej, bo chyba Grey wyszedł mi w końcu bokiem - trzy tomy tego było! I też w sumie była tam jakaś historia, chociaż dużo mnie w niej śmieszyło ;-) Mnóstwo było dyskusji o tym, jaka ta książka niewartościowa i denna. Zgadza sie, ale człowieka czasami ciągnie do prostej rozrywki. Nie samą operą, baletem i Panem Tadeuszem żyjemy ;-)
OdpowiedzUsuńWpisz w google Dotyk Crossa pdf i pierwszy link to jest to, może wtedy pobierze go w całości. Dobrze to ujęłaś, czasem trzeba przeczytać coś poniżej poziomu, bożycie nie jest po to żeby ciągle być poważnym :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńGideon, jawohl! Trochę po niemiecku mi brzmi :P
OdpowiedzUsuńMój chłop mówił, że jemu z żydowskim imieniem się kojarzy :)
UsuńPrzepraszam, że nie w temacie ale widzę, że jesteś fanką Greya więc zapytam, oglądałaś może film?
OdpowiedzUsuńPytam gdyż książki mnie zachwyciły a filmu nie widziałam, chyba boję się, że zaburzy on moją wizję Christiana.
Grey na moim blogu jest zawsze w temacie :) Najpierw obejrzałam film,nawet nie wiedziałam o czym on jest, a potem ciekawa tego co było dalej przeczytałam wszystkie książki. Od tamtej pory oglądałam go wiele razy, i z mojego punktu widzenia jest świetny. Wiadomo, że sceny są okrojone, ale najważniejsze rzeczy są. Pisałam o tym tu http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/2015/04/50-twarzy-greyaczyli-jestem-niewyzyta.html :) Śmiało oglądaj ;)
UsuńDziękuję za odpowiedź w takim razie jutro wieczorem mam randkę z Greyem ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej książce i jest na mojej liście. Ale po twojej zapowiedzi chyba ją przerzucę na początek listy :-)
OdpowiedzUsuńGreya nie pobiła (przeczytałam prawie całą pierwszą część)ale wciąga, i nie chodzi tu o sceny seksu ale o ciekawość tego co wydarzyło się w przeszłości bohaterów.
Usuńja też juz zapomniałam o świętach, u mnie w mieście niestety nie ma już choinki :P
OdpowiedzUsuńU mnie stoją choinki na rynkach, chyba do 2 luty.
UsuńCzytałam tą książkę, mi też to imię nie odpowiadało. Jakieś taki surowe, bez emocji, a w scenach łóżkowych zupełnie wytrącające z klimatu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dokładnie, dziwne imię.
UsuńJa na razie od takich lektur z daleka, ale może kiedyś się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńCzasem warto sięgnąć po coś mniej ambitnego :)
UsuńNo dobra to ja się przyznam, że jeszcze nigdy nie miałam łyżew na nogach ;)
OdpowiedzUsuńCzytając zagraniczne książki zawsze sobie imiona zamieniam na jakieś podobne nasze, wtedy łatwiej jest mi przyswoić książkę ;) Bo z tym Gideonem to jakoś tak dziwnie...
Książki nie czytałam ale na pewno nadrobię jak w końcu przeczytam to co ma w domu :0
Czyli nie jestem jedyna :)Dobra myśl z tym innym imieniem, chyba tak zrobię.
UsuńFaktycznie niezłe imię autorka wybrała ;) Po takim dniu to nawet cała lampka wina się należy.
OdpowiedzUsuńZostanę przy połowie, bo mój organizm nadal pamięta ostatni raz kiedy przegięłam z winem :)
UsuńUwielbiam łyżwy! Niestety nawet nie pamiętam gdzie jest najbliższe lodowisko tak dawno nie byłam...n Gideon i szczytowanie faktycznie daje dość zabawny wynik :D
OdpowiedzUsuńMój mąż mi mówił"jak możesz nie lubić jazdy na łyżwach" i zazdroszczę tym, również Tobie co to lubią. Ze mnie to taka pokraka jest.
UsuńOj tam pokraka. Po prostu lepszego nauczyciela potrzebujesz :D
UsuńMoja mama ma wszystkie książki Crossa, a chyba jest kilka części. Ja męczę ostatni tom Pamiętników Wampirów.
OdpowiedzUsuńNa rolkach uwielbiałam jeździć. Momentami się zastanawiam nawet nad kupnem ;)
Pamiętników nie czytałam ani nie oglądałam. Z wampirów to jedynie Zmierzch i Buffy postrach wampirów :)
UsuńA i tak sobie myślę, że chyba dogadałybyśmy się z Twoją mamą ;)
Usuńno wiesz, moja mama dokładnie gustuje w takich książkach jak Ty ;) ale poza tymi ma jeszcze inne kolekcje, a ja tylko jeżdże i pożyczam ;D
UsuńJa kocham łyżwy. Niestety musiałabym tłuc się pociągiem ponad godzinę żeby móc sobie pojeździć :(
OdpowiedzUsuńGdybym jechała pociągiem to też by godzinę zeszło, oczywiście jeżeli pociąg by tam jechał. Samochodem pół godziny jechałyśmy.
UsuńGideon to imię jednej z głównych postaci serialu "Zabójcze umysły", jednego z moich ulubionych. Wprawdzie postać jest już panem bliżej 60-tki i trudno mi go sobie wyobrazić w scenie ostrego seksu, ale jednak imię znam :)
OdpowiedzUsuńSporty ekstremalne powiadasz? Nigdy rolek ani łyżwiarstwa nie zaliczałam do tego typu sportów, choć oczywiście mogą być mocno kontuzjogenne. W końcu jesteśmy tak daleko od tej twardej, nieprzyjemnej ziemi/lodu. Sama jako dziecko uwielbiałam jeździć na łyżwach, już jako dorosła osoba miałam dwa podejścia do tej zimowej dyscypliny, ale jak tyle lat człowiek nie jeździ, to nie ma to swojego uroku, a i strach o kontuzję dużo większy (widziałam się wbita w bandę, ze złamaną ręką i rozbitą głową... brrr...).
Gratuluję załatwienia spraw urzędowych. Na szczęście sprawy mojej babci już dawno mamy pozałatwiane, więc w razie co, nie powinno być problemów :)
Słyszałam, że w Harrym Poterze też był Gideon :) ale nie znam żadnego z tych filmów.
UsuńChoć uwielbiam całą serię, to zapomniałam, że faktycznie w drugiej części nauczyciel obrony przed czarna magia miał na imie Gideon :)
Usuńja Greya czytałam 2 tomy więcej nie zmogłam;p film oglądałam ale serca mi nie urwał:D
OdpowiedzUsuńKażdy lubi co innego :)
UsuńŚwietnie, że w końcu udało się wszystko pozałatwiać! BRAWO TY :) Łyżwy..nigdy nie jeździłam, miałam na nogach tylko rolki, a teraz córka mnie męczy byśmy sie wybrały na lodowisko :)
OdpowiedzUsuńO matko co za imię! :D Gratuluję zwycięstwa w walce z urzędami :)
OdpowiedzUsuńJa na łyżwach nawet nieżle, bo w dzieciństwie miałam lodowisko pod domem, ale nie umiem jeżdzić do tyłu :-)
OdpowiedzUsuńZałatwianie w urzędach to moja najbliższa przyszłość, chyba powinnam też zaopatrzyć się w alkohol :)
Przeczytałam połowę i odłożyłam.
OdpowiedzUsuńWięcej już nie dałam rady :)