czwartek, 12 stycznia 2017

"KSIĘGA SNÓW" - NINA GEORGE...




Brak mi słów, to za mało powiedziane... Przemilczeć, też nie mogę. Jak pięknie ubrać w słowa coś tak doskonałego, że nie znajduję na to idealnych określeń? Nie wiem... ale spróbuję... jednak nie wiem czy moje umiejętności pisarskie przynajmniej w małej części temu sprostają...




 "Księga snów" - pewnie myślicie, że napiszę recenzję sennika prawda? Nie Kochani, to nie sennik. Przyznaję się też od razu, że recenzja tej powieści jest jedną z trudniejszych, jakie przyszło mi pisać, bo i temat do łatwych nie należy...

Kiedy kładę się wieczorem do łóżka i zamykam oczy, to po jakimś czasie wpadam w dziwny stan, jestem w połowie w rzeczywistym świecie, a drugą połową w świecie snów, w coś rodzaju letargu czy zawieszeniu między snem a jawą. Domyślam się, że nie tylko ja tak mam. Z tego letargu łatwo się "wydostać", lecz ze snu opisanego w "Księdze snów" obudzić się już tak prosto nie jest, bo zawieszenie jest, ale między życiem, a śmiercią.

46 dni i trójka bohaterów, którzy opowiadają historię ze swojego punktu widzenia.  Henry - znany reporter, Edi - była dziewczyna Henriego - była, bo Henri tak bał się związku, że wolał z nią zerwać,  i Sam - syn reportera, który nie poznał ojca, po tym jak jego rodzice rozstali się w sposób dość burzliwy.

Pewnego dnia syn i ojciec postanawiają się spotkać, jednak w drodze na spotkanie Henry widzi tonącą dziewczynkę, ratuje ją, ale sam wpada pod koła pędzącego samochodu. Od tego czasu jest w śpiączce. Jak trudno musiałoby dziecku kolejny raz stracić ojca, którego paradoksalnie nigdy nie odzyskało, żal serce ściska.  Jak myślicie - czy ojciec i syn zdążą się poznać?

Znajdziemy tu również postacie drugoplanowe, ale są one tylko lekko zarysowane i niewiele o nich się dowiadujemy, jednak bez nich cała historia nie byłaby tak ciekawa. Autorka prawdopodobnie celowo nakreśliła bardzo mocno naszą trójkę, a pozostałych ledwie "liznęła", chociażby po to, żeby książka była jeszcze większym znakiem zapytania.

Nie jest to łatwa lektura i potrzeba do niej prawdziwego skupienia. Czyta się łatwo, ze względu pięknego jeżyka literackiego autorki i bardzo dobrze wyważonych opisów i dialogów, jednak temat ludzkich dramatów, uczuć, strachu, wyborów dobrych i złych oraz śpiączki, to trudne tematy, bardzo trudne i niesamowicie mocno oddziałujące na czytelnika, chwilami aż za mocno...

Bardzo ciekawe okazało się dla mnie pokazanie danych sytuacji z dwóch punktów widzenia. Wyobraźcie sobie moment reanimacji opowiedziany oczami reanimowanego, a zaraz potem głosem jego syna... Każde zdarzenie w powieści pokazuje nam, że nic nie dzieje się przypadkowo, a wszystkie nasze wybory i wypowiedziane słowa mają swoje konsekwencje, czasem dobre, a czasem złe. W powieści nie ma wyboru i możliwości cofnięcia czasu, ale można zadać sobie pytanie - "co bym zrobił, gdybym daną sytuację mógł przeżyć raz jeszcze?"

"Księga snów" wzruszyła mnie do łez i odnalazła zakopaną gdzieś tam we mnie głęboko tęsknotę, za tymi, których już nie ma. Uzmysłowiła mi też, że być może kiedyś jeszcze ich spotkam. Jednak wzbudziła też we mnie strach przed śmiercią i to nie tylko moją. Wokół mnie od lat wyczuwa się śmierć, w mojej rodzinie, dlatego tak trudno podjąć właściwe decyzje... decyzje, które nie będą potrzebowały powrotu do przeszłości, żeby je podjąć na nowo.

Co jeszcze mogę powiedzieć o "Księdze snów"? Jest bardzo głęboką i mądrą powieścią. Porusza ogrom psychologicznych aspektów ludzkiej natury. Daje odpowiedzi, ale pozostawia również wiele pytań. Można by pomyśleć, że to wszystko przytłoczy czytelnika i zwyczajnie zanudzi. Nic podobnego! Tutaj płynie się przez historię, odczuwając wręcz namacalnie każdą rozterkę bohaterów, każda myśl, czy każde słowo. Po prostu literacki majstersztyk. Zarówno treść, jak i cudowna okładka  mnie zachwyciły.

Na koniec dodam jeszcze, że "Księga snów" jest ostatnia częścią cyklu powieści autorki, które napisała po śmierci swego taty. Poprzednie tytuły to "Lawendowy pokój" i "Księżyc nad Bretanią". Każdą z nich można czytać indywidualnie.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka