sobota, 28 stycznia 2017

"PO PROSTU PRZYJAŹŃ" - FILM O WSZYSTKIM I O NICZYM...



Można by rzec, że "Po prostu przyjaźń" to film o wszystkim i o niczym, gdzie polski reżyser łzawymi scenami chciał zapełnić brak konkretnej fabuły. Owszem, można tak to ująć, jednak ja obejrzałam film z innej strony, bo okazał się być dla mnie niezwykle osobisty.

 

 

Zacznijmy od obsady. W filmie wystąpiła czołówka polskich gwiazd. Jest Agnieszka Więdłocha,  Magdalena Różczka,  Maciej Zakościelny,  Piotr Stramowski, Bartłomiej Topa, Marcin Pierchuć, Aleksandra Domańska, Sonia Bohosiewicz i Krzysztof Stelmaszyk. Oczywiście to główne role, a aktorów jest o wiele więcej, jednak nie będę ich tutaj wymieniać. 

Sama fabuła nie zaskakuje. Jest sobie grupka przyjaciół, każdy z nich ma swoje życie i swoje troski, a łączy ich wspólny, coroczny wypad w góry. Jednak tegoroczna wycieczka będzie inna niż poprzednie, bardziej pouczająca i oczyszczająca, no i ostatnia w tym składzie, niezmiennym od wielu lat. Mamy więc fabułę wielowątkową. Zanim jednak dojdzie do wyjazdu Alina i Marian wygrywają ogromną kwotę pieniędzy, Ivanka w wieku czterdziestu lat zapragnie mieć dziecko, ale nie do końca chce, aby uczestniczył w ich życiu ojciec dziecka. Kalkuluje więc na chłodno i szuka najlepszego dawcy. Pomóc ma jej w tym przyjaciel Patryk. Jadźka kolekcjonuje guziki sławnych ludzi i Filip ryzykuje dla niej reputacje, żeby tylko zdobyć dla niej kolejne trofeum. Profesor odmawia przyjacielowi przysługi polegającej na kłamstwie, ale swoimi metodami próbuje pomóc kumplowi, a Julia dowiaduje się, że w jej głowie zamieszkał intruz, taki, który oznacza tylko jedno - śmierć. 

Wszystkie historie mają miejsce równolegle i niby je coś łączy, ale trochę potrwa zanim zorientujemy się, co to takiego jest. Odnoszę wrażenie, że wątki są jakby rzucone to tu, to tam, na chybił trafił, z nadzieją, że być może ułożą się w miarę logiczną całość. Jak wyżej wspomniałam, film jest o wszystkim i o niczym. Zastanawia mnie dlaczego film nosi miano komedii, bo do śmiechu mi nie było wcale. Dlaczego? Bo praktycznie cały film przepłakałam. Wątek Julii potraktowałam niezwykle osobiście, bo jak już wiecie, mój mąż ma raka. Innego niż filmowa Julia, ale jednak. To jej historia, aczkolwiek pokazana po łebkach i w ogromie niespójności, dała mi do myślenia, oraz przypomniała o pokorze w stosunku do życia. Patrząc jednak obiektywnie, to odnoszę wrażenie, że reżyser wymyślił ten wątek po to, żeby na siłę znaleźć coś łzawego, a co może być lepszego niż ciężka choroba i śmierć. No może jeszcze mógł dodać, że filmowa Julia ma ukochanego, który cierpi po jej stracie. 

Z autopsji wiem, że walka z chorobą wygląda niestety inaczej niż łykanie tabletek podczas wycieczki i leżenie sobie spokojnie w łóżku podłączonym do tlenu i umieranie bez bólu, w pełnym makijaży, bujnymi włosami i z uśmiechem na ustach. Tu reżyser bardzo, bardzo lekko potraktował sprawę choroby nowotworowej. Powinien zająć się mniejsza ilością wątków, a z większą dokładnością i sensem. 

Kolejną rzeczą jest wiek, od jakiego można go oglądać, a jest to lat dwanaście. Hmmm, już jedna z pierwszych scen pokazuje parę całującą się namiętnie i to bardzo namiętnie. I takich scen jest kilka, Gdzieś tam po drodze słyszymy też dialog "Kochanie, widziałaś moją maczetę? Oj, już dawno nie " i bynajmniej nie chodzi tu o maczetę wojownika, czy czegoś w tym rodzaju. Czy to jest dla dzieci w wieku dwunastu lat? Owszem nie znajdziemy tu golizny i seksu, ale mimo wszystko, niektóre sceny nie nadają się dla dwunastolatków.

I na koniec skrytykuję naszego, krajowego przystojniaka - Macieja Zakościelnego. W "Po prostu przyjaźń" wygląda jak wychudzona koza, dosłownie. Byłby świetną parą z wychudzoną Sonią Bohosiewicz.  Jakiś taki marniutki, z bródką i przydługimi włosami. A tak liczyłam na to, że będzie na kim oko zawiesić. 

Reasumując: Lubię polskie produkcje, ale ta jakoś mnie nie przekonała niestety. Miało być wesoło - nie było, miało być tez smutno - było, ale na siłę... niestety...


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka