czwartek, 9 marca 2017

"DZIEWCZYNA Z DALEKA" - MAGDALENA KNEDLER...




Są różne książki. Jedne dają nam przyjemność czytania, a inne nudzą na potęgę. Są i takie, w których nic nie jest do końca przewidywalne, a my, czytelnicy, wertujemy niecierpliwie stroną za stroną, aby wreszcie poznać zakończenie...




Do książek Magdaleny Knedler niezmiennie przyciągają mnie w pierwszej kolejności okładki, które są subtelne, ale nad wyraz wymowne. Delikatna kolorystyka wabi nas, by podczas czytania wybuchnąć mocnymi barwami.  Jednak "Dziewczyna z daleka" skusiła mnie nie tylko tym, bo i tytuł wydał mi się intrygujący. Co prawda wyobrażałam sobie całkiem inną historię, ale ta, którą znalazłam również spełniła moje oczekiwania, mimo, że jest tak różna, od powieści, po które zazwyczaj sięgam.

Lena Rajska - młoda reporterka zajmująca się tematyką wojenną. Nikt nie może zrozumieć, jak w tak młodym wieku można wiedzieć coś na temat wojny, ale ona wie i podświadomie czuje, że te tematy są jej pisane. 

Natasza Silsterwitz - babcia wyżej wspomnianej Leny. Staruszka blisko stuletnia, która w swoim życiu przeżyła wiele. W powieści jest ona tą tajemniczą i niewiadomą, i to jej wojenne wspomnienia ukazują nam całkiem inny świat.

Artur Adams - Anglik, którego Lena i Natasza znajdują pewnego, zimowego poranka pod jednym z krzaków w ich ogrodzie, zmarzniętego i pijanego. Jego pojawienie się staje się początkiem odkrywania mrocznej i niewygodnej dla Nataszy historii z przeszłości, historii, o której starsza pani chciałaby już dawno zapomnieć. 

Jest jeszcze Wojtek - policjant, który zakochuje się w Lenie, ale nie wiem do końca jaką role pełni w tym wszystkim. Jest, gotuje, podwozi, wyznaje uczucia i tyle...

Ta czwórka  osób ma przed sobą kilka dni, w których ciekawość zostanie narażona na wielką próbę, bo oto odkrywają się karty historii, historii prawdziwej, o miłości, zdradzie, wojnie i próbie przetrwania. Jednak żeby poznać i zrozumieć prawdę, trzeba strona po stronie wnikać wgłąb duszy Nataszy i czekać na chwilę, w której ona zechce ujawnić ciąg dalszy. Jedynie Adam wie, co się kiedyś wydarzyło, lecz jego prawda okazuje się nieco inna niż prawda kobiety.

Nie przepadam za książkami obyczajowymi, ale kocham historię, zwłaszcza z czasów wojny. Tutaj dostałam ogromną jej dawkę. Słowa Nataszy pokazują nam jak Polacy walczyli z Sowietami i Niemcami. Opowiada jak ciężki los spotykał tych, którzy zostali zesłani do obozów i na Syberię. Opowiada o swoim życiu, które było bardzo skomplikowane. Natasza dokonała w nim wielu wyborów, czasem pod wpływem chwili. Nie zawsze były to wybory dobre, z naszego punktu widzenia, aczkolwiek sama nie wiem, czy w określonych warunkach nie postąpiłabym tak samo. Koniec końcem, kobieta jest zmuszona żyć w kłamstwie... aż do pojawienia się Adama. W tym miejscu nie ma już wyboru, a prawda ją wyzwoli.

Od samego początku, od kiedy to wzięłam lekturę do ręki, czułam ogromną ciekawość, która ze strony na stronę rosła z zatrważająca siłą. Niby nic, niby tylko kilka pogawędek w ciepłej kuchni, a jednak coś... coś wielkiego i wciągającego czytelnika w wir wydarzeń z przeszłości. Autorka po mistrzowsku prowadzi fabułę i nie przerażają czytelnika nawet długie opisy wydarzeń z czasów wojny. Styl pisarski Magdaleny Knedler można również określić jako mistrzowski, bo pisze pięknie i lekko, a to spora sztuka, pisać o trudnych tematach z wielką lekkością. Rewelacyjnie i płynnie łączy też przeszłość z teraźniejszością.

Słodko-gorzka opowieść o miłości, zemście i zbrodni, z wielką historią w tle.
W pewien styczniowy poranek w domu prawie stuletniej Nataszy Silsterwitz zjawia się młody Anglik, Artur Adams. Przywozi ze sobą kopertę wypełnioną starymi fotografiami i srebrną piersiówkę, na której widok Nataszę ogarnia panika. Kobieta ma pewność, że ten mężczyzna przynajmniej w części zna jej dramatyczną przeszłość. Przeszłość, o której nie powiedziała nikomu – nawet najbliższej rodzinie.
Adams z determinacją dąży do rozmowy z nestorką, a ona wie, że nie będzie w stanie przed nim uciec. I oto – u schyłku życia – przyjdzie jej wyjawić prawdę o sobie. Przed Arturem, ale i przed własną wnuczką, gdyż to właśnie ich Natasza zabiera w pełną napięcia podróż do przeszłości - na przedwojenną Wileńszczyznę i skutą lodem Syberię.  

Cóż mogę powiedzieć w podsumowaniu? Chyba tylko jedno - polecam !!!





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka