sobota, 26 grudnia 2015

DZIEŃ 272,273 - JAK DOBRZE MIEĆ WYGODNE BUTY...


Drugi dzień świąt...nareszcie. Chcę już poniedziałek, a dlaczego napiszę wkrótce, bo nie chcę dziś psuć Wam świątecznego nastroju. Dlatego napisze o czymś co jest idealne(w przeciwieństwie do ostatnich dni) , a mianowicie kolejny raz o butach HOOY. 

Czas przedświąteczny, i święta mają to do siebie, że sprzątamy, kupujemy, odwiedzamy i spacerujemy. Pogodę mamy wiosenną, więc i spacerowanie to spora przyjemność, ale tylko wtedy, kiedy nasze nogi nie bolą. Pierwsze wizyty, najpierw w kościele, potem u rodziny, oczywiście zaliczyliśmy ubrani na elegancko, ja w szpilkach, a mąż w "garniturowych"butach, jednak później nasze stopy odmówiły posłuszeństwa, i elegancja poszła w kąt, a postawiliśmy na wygodę. I tym razem buty HOOY przyszły nam z pomocą. Moje SPIDERY (jeszcze z poprzedniej edycji testów) i SERPENTUSY męża(z obecnej edycji), jak zwykle okazały się niezastąpione, zwłaszcza w przypadku męża i jego popękanych stóp, o czym pisałam TU.
Buty niesamowicie lekkie i wygodne. Sztywne w tych miejscach, w których powinny (mowa o SERPENTUSACH) czyli w kostkach, o stabilnej podeszwie. Co ciekawe, noga, nawet po kilkukilometrowym spacerze nie poci się w nich, i mimo, że nie są ocieplane, nie marznie(zobaczymy jak to będzie kiedy nasypie śniegu). W moich SPIDERACH jedynym mankamentem była śliska podeszwa, po zmoczeniu, w SERPENTUSACH tego problemu już nie ma :) Dobrze mieć wygodne buty :)

15 komentarzy :

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka