Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJA CODZIENNOŚĆ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJA CODZIENNOŚĆ. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 stycznia 2016

PRZEŁOM...DZIEŃ 287...



Bardzo intensywnie spędziłam dzisiejszy dzień, bo już rano wybrałyśmy się z najstarszą pociechą do galerii handlowej na zakupy. Była to chyba jedyna możliwość, żeby pogadać z nią tak szczerze. Galeria jest dość daleko, z samochodu mi w trakcie jazdy nie wyskoczy, pyskować nie będzie bo kto ma kasą, ten ma władzę(w tym przypadku ja), więc trzeba było korzystać. Brakowało mi tych naszych rozmów.

czwartek, 3 grudnia 2015

DZIEŃ 251 - NADZIEJA...


Kiedy jesteśmy młodzi, mamy plany, wielkie plany. I ambicje. Wszędzie nas pełno, czerpiemy z życia pełnymi garściami.
Potem przychodzi czas, kiedy życie weryfikuje nasze plany. Przychodzi stabilizacja. Jedni nadal są tymi ambitnymi, a u innych własne ambicje odsuwają się w kąt. Czasem z powodu sytuacji losowych, a czasem z powodu lenistwa. Przyzwyczajamy się do takiego stanu rzeczy, zatrzymujemy się i ...tak zostajemy. Bo po co coś zmieniać? Po co robić coś więcej?
I tkwimy w tym przestoju,z którego tak trudno wyjść.

piątek, 20 listopada 2015

DZIEŃ 237,238 - TRZY LATA TEMU...


Jest kwiecień 2012 roku. Po tygodniowym oczekiwaniu na "te"dni, robię test ciążowy, który rozwiewa moje wątpliwości... jestem w ciąży. Siedzę jak zdrętwiała, potem płaczę... Moja mama mówi mi "nie płacz, widocznie Bóg uznał, że jeszcze tu na ziemi nie zrobiłaś wszystkiego..." Dla mnie to jednak koniec świata. Dwa tygodnie później mój mąż zaczyna sikać krwią, dosłownie, wszędzie krew, w całej łazience, jakby coś wystrzeliło. 

czwartek, 22 października 2015

DZIEŃ 210 - MÓJ PIERWSZY WYWIAD...ENKLARE, MYDŁA RĘCZNIE ROBIONE...

Dzisiejszy post jest szczególny. Jak wiecie, przez dwa dni opisywałam Wam piękne, naturalne mydła Enklare, a dziś miałam wielką przyjemność przeprowadzić wywiad z samą założycielką marki Enklare. Przed Wami ...

sobota, 17 października 2015

TRUDNE SPRAWY...DZIEŃ 205



Znałam kiedyś chłopaka. z pozoru normalnego, uśmiechniętego. Wszyscy jednak twierdzili, że należy do tych złych. Rozchwiany emocjonalnie, wzywany średnio raz na tydzień na policję, wyrzucony z jednej szkoły, potem z drugiej. Wszystko to jednak zaczęło się dziać po śmierci jego ojca, którego uwielbiał...

sobota, 1 sierpnia 2015

NAJWIĘKSZE KICZE NADMORSKICH MIEJSCOWOŚCI...



 
Jak wszyscy wiedzą, wakacje są porą wyjazdów, wypoczynku i większemu wydawaniu pieniędzy. Jak turyści chcą wypocząć, to tak samo miejscowi chcą zarobić. Czasem jednak to czym zarabiają po prostu szpeci, co i tak nie przeszkadza ludziom (zwłaszcza dzieciom)się na to nabierać. A oto moje zestawienie największych kiczów nadmorskich miejscowości ;) 

sobota, 18 kwietnia 2015

PREZERWATYWY SKYN


Zobowiązałam się do przetestowania i oceny rewolucyjnych prezerwatyw firmy UNIMIL o nazwie SKYN, więc czynię swoją powinność,i możecie mi wierzyć, że czynię to z prawdziwą przyjemnością. Na początek trochę suchych informacji.

niedziela, 5 kwietnia 2015

SMUTNO MI...



Jakiś taki smutny robi się mój blog. Nie wiem czemu, ale największą potrzebę pisania odczuwam właśnie, wtedy kiedy jest mi źle, kiedy myśli tłoczą się w mojej głowie najbardziej. Chcę się tym wszystkim z kimś podzielić, wyżalić.

piątek, 6 marca 2015

ZŁOŚĆ PIĘKNOŚCI SZKODZI...



To był koszmarny,trudny dzień.Jeden z tych,które wystawiają Twoją cierpliwość na wielką próbę.Nic nie szło po mojej myśli,ręce trzęsły mi się już od rana,a ból głowy nie pozwalał mi racjonalnie myśleć.Dodatkowo tyle rzeczy trzeba było zrobić i załatwić.Dzieciaki wyczuwały chyba moje poddenerwowanie,bo jakby diabeł w nie wstąpił-jedno się darło,drugie pyskowało a trzecie kręciło się coraz szybciej w kółko.I to ciągłe"daj,pomóż,mamo,a wiesz..."itp.Znajomi także wszyscy naraz przypomnieli sobie,że czegoś ode mnie chcą.,ten potrzebuje pomocy,inny chce się wyżalić.A ja?Ja też chcę się wyżalić,walnąć pięścią w stół i powiedzieć dość,chcę zatrzymać czas,choćby na minutę,minutę spokoju i ciszy.Na moment chcę przestać myśleć,uciszyć ten mętlik jaki mam w głowie,na moment nic nie czuć,nie bać się,nie kochać i nie słyszeć.Na jedną maleńką chwilkę.Albo stanąć na balkonie i krzyczeć,krzyczeć i krzyczeć.Wykrzyczeć światu swój żal,strach i gniew.Nie cierpię takich dni,kiedy nie umiem poradzić sobie sama z sobą,nazywam to"kołomyją".Mąż już nauczył się,że wtedy lepiej zejść mi z drogi.Już dawno nie ogarniał mnie ten stan,lecz już od kilku dni czułam,że coś się szykuje.Czułam to ale nie reagowałam,nie zapobiegłam.Bardzo,ale to bardzo dużo kosztowało mnie dziś,żeby niczego nie rozbić(bo były już czasy,że kubki latały po mieszkaniu),nie szarpnąć lub nie rzucić się z pazurami.Uroniłam tylko kilka łez,takich,które nie przynoszą ulgi.Może jutro zaświeci dla mnie słońce,może będzie lepiej...
















niedziela, 22 lutego 2015

INTERNETOWA PRZYJAŹŃ...




Dochodzi północ, a mnie wzięło na rozmyślania. O miłości w necie już było, a ja zastanawiam się czy możliwa jest internetowa przyjaźń?
Z osobą lub osobami, których praktycznie nie znasz, nawet nie wiesz jak niektórzy wyglądają, ile mają lat itp.?

czwartek, 19 lutego 2015

RATUNKU - MOJE DZIECKO DORASTA :(


16cie lat i parę dni temu spędziłam sporo czasu w szpitalu. Mojemu dziecku nie spieszyło się na świat .Termin porodu miałam na 20. 12. 1998 a urodziłam 15. 01. 1999 roku.

sobota, 7 lutego 2015

Zwrot o 180 stopni ...


Wiem, wiem, moje poprzednie wpisy nie były zbyt optymistyczne. Jakaś, taka chandra mnie dopadła, ciężko mi było poskładać swoje życie w jedną,w miarę normalną całość.

środa, 14 stycznia 2015

ŻYJĘ BO MUSZĘ...


Mam 36 lat i życie połamane... jak patyk...(KAT). Jak te słowa idealnie odzwierciedlają moją obecną sytuację. Jeszcze kilka lat wstecz cieszyłam się ze wszystkiego, robiłam tysiąc rzeczy w jednym czasie,głową mury przebijałam. 
Minęło kilka lat, a ja żyję bo muszę, wstaję rano z łóżka bo muszę, gotuję bo muszę, żadnego bo chcę. Dopadło mnie totalne przygnębienie i kompletny brak wiary w lepsze jutro. Oczywiście staram się usilnie znaleźć jakieś pozytywne i motywujące strony mojego istnienia, ale jest ciężko. Może to codzienna rutyna mnie zabija, może nadmiar stresu? Nie mam jednak chęci i sił żeby to zmienić. Jest jedna, a nawet trzy radości, dzięki którym jeszcze normalnie funkcjonuję-dzieci. W tej dziedzinie też nie jest łatwo, kiedy z ust córki słyszę "idiotka "i" spieprzaj", a z ust drugiej ciągłe "nie", ale mimo to są moim nektarem życia. No i jest jeszcze synek (dwuletni), który, kiedy jestem smutna, przybiega wołając "moja mama,moja,moja". Wtedy zapominam o wszystkim. Pamiętam jak okazało się, że jestem w ciąży, był to dla mnie koniec świata ,a teraz...synek jest dla mnie całym światem :) Nawet jak o nim piszę,podświadomie się uśmiecham. Kiedy test pokazał dwie kreski-płakałam. Moja Ś.P mama powiedziała wtedy "widocznie ktoś tam na górze uznał, że masz jeszcze coś do zrobienia w życiu" i mocno mnie przytuliła, i wiecie co? miała rację, tylko tego"coś" kompletnie nie chce mi się robić. Budząc się rano, marzę o tym żeby był już wieczór, żeby iść spać, nie myśleć, nie czuć, nie musieć. Po cichu mam nadzieję, że kiedy przyjdzie wiosna, a ciepłe promienie zaczną zaglądać do mojego okna i zacznie budzić się wszystko do życia, obudzę się i ja.

wtorek, 6 stycznia 2015

W ŻYCIU PIĘKNE SĄ TYLKO CHWILE...


Dziś post o życiu - moim życiu, o moich wyborach,złych i dobrych. Od dziecka należałam do osób ambitnych, lubiących się uczyć i bardzo, bardzo sumiennych. Ukończyłam szkołę z rewelacyjnym świadectwem i w z takimi samymi ocenami zdałam do Liceum Ekonomicznego.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka