sobota, 27 czerwca 2015

DZIEŃ 87 - MIAŁO BYĆ PIĘKNIE...

Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze... Rano wszystko układało się w miarę normalnie.Mąż pojechał do sklepu, ja i córka sprzątałyśmy, żeby jak najszybciej mieć wszystko gotowe i móc pojechać spokojnie na zakupy. Córka chciała kupić kostium kąpielowy i kilka bluzek na lato w H&M (z racji wyprzedaży). Kiedy wyjeżdżałyśmy poprosiłam męża tylko o jedną rzecz, której nie zdążyłam zrobić - o umycie schodów. Obiecał, że umyje, ogoli się i jak wrócimy, to razem wybierzemy się na festyn dla dzieci. Nie było mnie cztery godziny, może troszkę krócej .I co zastałam po powrocie? Nie umyte schody i nie ogolonego męża. Na pytanie dlaczego? odpowiedział - "myślałem, że zrobię to jak wrócisz". Wiecie co?
Popłakałam się z bezsilności. Zrobiło mi się tak cholernie przykro, że staram się ze wszystkim wyrobić, cały tydzień sama mam cały dom i dzieci na głowie, a on nie może zrobić dla mnie jednej malej rzeczy, bo"on myślał". Całe życie tak mam .To ja załatwiam wszystkie rachunki, sprawy urzędowe, jeżdżę z nim, dziećmi i tatą po lekarzach, podejmuję wszystkie ważne decyzje (i to z synkiem na rękach), po nocach jeżdżę za biletami nad morze(bo jemu nie chciało się zrobić prawo ,jazdy a po za tym nie wie jakie to bilety itp). Kiedy pytam,czemu tylko ja to w odpowiedzi słyszę"zapomniałem,nie wiedziałem,mogłaś powiedzieć,myślałem,że...". A nawet jak mu powiem, żeby coś zrobił to albo nie umie, albo myślał,że zrobi to później. Jeżeli chodzi o sprawy urzędowe to tych od niego nie wymagam, bo wiadomo, że nie każdy umie pisać pisma czy rozliczać PIT. Problem w tym, że mąż nie robi nawet tego co umie bardzo dobrze. Potrafi wszystko naprawić, wyremontować i wiele, wiele innych - teoretycznie, bo w praktyce, do zepsutego junkersa musiałam wezwać fachowca (mimo, że mój mąż jest hydraulikiem i ma uprawnienia do instalacji gazowych) bo on nie miał kiedy. A to nie mam kiedy wygląda tak, że jak tylko mały pójdzie spać, to włącza you tube i ogląda filmiki. Co tam płaczące w nocy dziecko, co tam posikany pampers na podłodze, co tam moja nieprzespana noc - ważniejsze you tube i wyspanie się do bólu (oczywiście jego wyspanie), no i oczywiście nieodłączny e-papieros. Kiedy pytam go"skąd weźmiemy kasę na wyjazd na turnus rehabilitacyjny to wzrusza ramionami i odpowiada"to nie jedźmy i nie będzie problemu". Wszystko zostawia na mojej głowie. Musiałam to z siebie wyrzucić, żebyście wiedzieli, że nie jest mi tak różowo. Owszem czasem jest lepiej, a czasem gorzej. Nie wiem, może mam dziś zmniejszoną tolerancję na głupotę, ale jest mi bardzo przykro. Po za tym synek robi się małym dzikusem, bo jeżeli ja go nie zabiorę do sklepu, na spacer, czy gdziekolwiek między ludzi to mąż tym bardziej. Była dziś super okazja zabrać go na ten festyn, żeby trochę pobył wśród innych ludzi i skończyło się na tym, że poszłam sama z synkiem i córkami. Wytrzymałam może pół godziny, bo Iruś ciągle na mnie wisiał, albo krzyczał.

Wszystko wskazuje na to, że wspólny wyjazd nad morze również mija się z celem, i chyba pojadę tylko z córkami, a mąż z synkiem zostaną w domu. Może tatuś go lepiej wychowa, bo ja nie umiem i już nie mam siły nawet. Teraz synek zasnął, czyli obudzi się za moment i pójdzie spać około dwudziestej czwartej - czyli nie mam co liczyć na spokojny wieczór. Źle mi z tym wszystkim, mam mętlik w głowie. Jak pomyślę, że jutro mija dwanaście lat od naszego ślubu i tyle lat wytrzymałam, to sama sobie się dziwię... naprawdę. Po za tym żal mi, że nie jestem na tym festynie. Ludzie się bawią, moje córki też, śmieją się i tańczą, a ja am rozrywki w stylu"jutro jedziemy do onkologa" i "mały się posikał".

Powiedzcie sami, co ja komu złego zrobiłam, że już nic mi się od życia nie należy?

10 komentarzy :

  1. Dobrze to rozumiem :( mam to samo. Wszystko na mojej głowie. Szczerze czasem mam ochotę ze sobą skończyć bo już nie mam sił :( też nigdzie na żadne festyny nie chodzę bo albo nie ma kasy albo mężowi się nie chcę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojemu się niby chce,ale robi wszystko tak jakby mu się nie chciało.Jego czyny przeczą jego słowem.Czasem jest super,przez dłuższy czas,aż nadchodzą takie dni jak dziś,gdzie gadasz jak do słupa.Ty nie myśl o kończeniu ze sobą,ani mi się waż,jak już to z mężem skończ:)

      Usuń
  2. Kochana nie jesteś sama ja też zawsze z dziećmi sama jeżdżę bo mąż pracuje za granicą takie jest życie i nic na to nie poradzimy i tak szybko się nie podamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem myslę,że wolałabym żeby mój chłop przyjeżdżał raz na tydzień,ale z drugiej strony...chyba jednak nie :) Damy radę:)

      Usuń
  3. Ale każdy facet tak ma, że TRZEBA MÓWIĆ DO NIEGO DUŻYMI LITERAMI ;) U mojego męża jest wszystko "tak, tak kochanie", "zaraz kochanie", "mhmm..."
    Powiesiłam kartkę na lodówce i listę rzeczy, które ma wykonać i datę kiedy to "zleciłam" i wiesz...pomogło.
    Czasem się wkurzę i zrobię coś sama tak jak zniosłam ze strychu huśtawkę, zaniosłam do ogrodu i sama skręciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nic nie robię,bo jak mu pokarzę,że umiem to dopiero spocznie na laurach.Ostatnio jak wezwałam fachowca to na jakiś czas poskutkowało,bo głupio mężowi było,ale teraz wraca wszystko do normy.Wczoraj miał na kartce napisane"umyj schody"ale po co robic coś z synkiem jak można poczekać na mnie,wtedy ja się małym zajmę a on spokojnie może myć.

      Usuń
  4. Tak to z tymi chłopami jest :).
    A synek szybko wyrośnie i już nawet nie będziesz pamiętać o nieprzespanych nocach i zasikanych pampersach, trzeba uzbroić się w cierpliwość :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrośnie :) moje starsze urosły w takim tempie,że nawet nie zauważyłam.Tylko czuję się traktowana niesprawiedliwie,bo to także dziecko męża i dlaczego tylko ja mam o nim myśleć?To znaczy mąż bawi się z nim,zajmuje ale wieczorem on już ma wolne a ja dopiero noc przed sobą :(

      Usuń
  5. Oj tak to z tymi facetami jest :/ Wszystko na głowie kobiety...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty wiesz że Ja wiem, że Ty wiesz że dasz sobie i z tym radę :)
    nie takie trudności rozwiązywałaś więc i ta dla Ciebie będzie błahostką ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś. Twoja obecność jest moją motywacją. Jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza - odwdzięczę się tym samym, jeżeli zaobserwujesz - również to zrobię.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka